Niemcy ograne! Polskie siatkarki z kolejną wygraną

Sebastian Warzecha

27 sierpnia 2026, 17:13 • 3 min czytania 5

Reklama
Niemcy ograne! Polskie siatkarki z kolejną wygraną

Bez straty seta. Czyli za komplet punktów. I to czwarta taka wygrana – partię Polki straciły tylko przeciwko Łotwie, ale trzy punkciki i tak wpadły. W swoim czwartym spotkaniu grały bardzo solidnie i nawet jeśli miały momenty przestojów, to ostatecznie robiły swoje. W efekcie ograły Niemki, a jutro przed nimi najtrudniejszy mecz grupowy – przeciwko gospodyniom, reprezentantkom Turcji.

Reklama

Polskie siatkarki z kolejną wygraną! Biało-Czerwone lepsze od Niemek

Węgry, Łotwa i Słowenia były wstępem do tego, co czekać miało Polki w dwóch kolejnych spotkaniach. Były co prawda po tych spotkaniach wątpliwości, dołożył ich zwłaszcza mecz z Łotwą, gdzie Biało-Czerwone miały sporo problemów i przez moment wydawało się nawet, że mogą stracić punkty, a wręcz przegrać. Ostatecznie triumfowały, a ze Słowenią było już znacznie lepiej. Z Niemkami zagrały świetnie, zapewniając sobie co najmniej drugie miejsce w grupie. O pierwsze zagrają jutro – z Turcją.

Dzisiejszy mecz lepiej zaczęły Niemki. Szybko uzyskały kilkupunktową przewagę, a potem dołożyły jeszcze nieco oczek. Polki traciły już pięć punktów i miały sporo problemów – nie działało najlepiej przyjęcie, problemy miał przez to atak, generalnie: było słabo. Gdy asa posłała Hanna Orthmann, było 15:19. Sytuacja Biało-Czerwonych była więc fatalna… i wtedy wszystko się zmieniło. Polki najpierw zdobyły punkt przy serwisie rywalek, a potem dziewięć (!) kolejnych przy swojej zagrywce.

Z 15:19 zrobiło się 25:19, a Maja Koput wychodziła z pola serwisowego tylko na czas trwania akcji. Potem tam wracała. I tak w kółko, doprowadzając naszą kadrę – wraz z koleżankami – do triumfu w pierwszej partii.

W drugiej scenariusz był inny. Obie ekipy długo szły łeb w łeb, żadna nie potrafiła odskoczyć. Było 7:7, było 15:15, było też 22:22. Wtedy jednak najpierw Magdalena Stysiak zdobyła punkt atakiem, potem Niemki się pomyliły, a dwie wymiany później jeszcze raz skutecznie uderzyła Stysiak, zamykając i tego seta – choć do potwierdzenia, że był to atak dobry, po bloku, potrzebny był challenge.

Reklama

Trzeciego Polki wygrały na przewagi… ale w najbardziej minimalnym wymiarze, jak można było to zrobić. Znów – jak w pierwszej partii – to Niemki lepiej zaczęły. Prowadziły nawet czterema punktami (11:7), ale raz jeszcze trafiły na ustawienie, w którym Polki po prostu dominowały. Tym razem na zagrywce stanęła Katarzyna Wenerska, której do Koput nieco zabrakło, ale siedem punktów z rzędu i tak wystarczyło, by Polki wyszły na komfortowe, trzypunktowe prowadzenie.

Takie też było, kiedy Biało-Czerwone miały piłki meczowe. Tyle że najpierw Niemki wyprowadziły dobrą akcję, a potem Polki zaliczyły dwa błędy. Gdy jednak wydawało się, że rywalki mogą czegoś w tej partii dokonać, to nasze zawodniczki zdobyły dwa punkty z rzędu. I znów partię zamykała Stysiak, tym razem asem serwisowym.

Reklama

Taki wynik oznacza, że Polki mają cztery wygrane w czterech meczach i 12 punktów na koncie. Czyli tyle samo, co gospodynie tej grupy, Turczynki. To z nimi zagramy jutro, będzie to spotkanie o triumf grupowy i wreszcie mecz, który odbędzie się przy udziale większej publiki.

Powinien dać nam też odpowiedź na pytanie, czy gra Polek faktycznie może przynieść im na tych mistrzostwach sukces.

Polska – Niemcy 3:0 (25:19, 25:23, 26:24)

Fot. Newspix

Reklama
5 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama