Nowy sezon, stary Mateusz Żukowski. Polak dalej strzela

Patryk Idasiak

23 sierpnia 2026, 18:32 • 2 min czytania 2

Reklama
Nowy sezon, stary Mateusz Żukowski. Polak dalej strzela

Początek sezonu w Niemczech oznacza folklor pucharowy. Tam można sobie walnąć cztery gole amatorom i podrasować statystyki. Mateusz Żukowski walnął dwie sztuki, a jego Magdeburg pokonał piątoligowy Bahlinger SC 4:0 i zameldował się w drugiej rundzie. 

Reklama

Mateusz Żukowski w zeszłym sezonie 2. Bundesligi strzelił 17 goli i został wicekrólem strzelców. Jeszcze większy efekt robi to, że dokonał tego w zaledwie 21 meczach. Z powodu kontuzji opuścił osiem kolejek na samym początku, a później uruchomił tryb maszyny i dzięki niemu Magdeburg wreszcie zaczął wygrywać.

To nie był jednorazowy wybryk. Rozgrywki 2026/27 rozpoczął od bramki z Eintrachtem Brunszwik, z Osnabruck do siatki nie trafił, ale powetował to sobie przeciwko piątoligowcowi i ma już na koncie trzy trafienia w trzech meczach.

Żukowski strzelił w klimatycznym miejscu

Mają swój urok takie mecze przeciwko amatorom. Okolica pustoszeje, zamiera. Wszyscy idą na stadion, żeby zobaczyć jak ich lokalni chłopcy radzą sobie w starciu z profesjonalistami. Tak właśnie było w Bahlingen. Często trzeba się trochę napocić, żeby złamać dających z siebie wszystko piłkarzy z niskiego poziomu.

Tu akurat nie było takiej historii. Poszło łatwo, choć należy oddać gospodarzom, że ruszyli z dość mocnym pressingiem, chcieli zaskoczyć grających trzy poziomy wyżej przeciwników. Magdeburg jednak szybko te zapędy ugasił. Mateusz Żukowski już w piątej minucie trafił na 1:0. Spokojnie przyjął i przymierzył.

Reklama

Faworyci kontynuowali swoją dominację, tworzyli kolejne szanse. Na 2:0 podwyższył w 31. minucie Falko Michel, a tuż przed przerwą ponownie na listę strzelców wpisał się „Żuko”. I to już była naprawdę kozacka bramka. Przyjął, kiwnął przeciwnika i huknął zza szesnastki. Za piłką nie nadążył realizator.

Reklama

Drugoligowiec spokojnie prowadził do przerwy.

Zespół Bahlingen wyszedł z szatni z nową energią, ale nie był w stanie zanotować nawet trafienia honorowego. Michel zdobył jeszcze bramkę na 4:0 i – podobnie jak Polak – skończył mecz z dubletem. Mateusz Żukowski rozegrał 82 minuty. Magdeburg naprawdę bardzo serio potraktował rywala. Ogłoszona przez trenera Petrika Sandera decyzja o braku rotacji w składzie spowodowała tylko jedną zmianę w porównaniu z wygranym 3:0 meczem w Osnabruck. 

Warto dodać, że Magdeburg pobił rekord. Nigdy wcześniej nie wygrał meczu w Pucharze Niemiec różnicą czterech bramek. Przy wyniku 4:0 wydawało się, że będzie jeszcze bardziej okazały, bo Michel strzelił gola w 77. minucie, a więc było jeszcze trochę czasu. Tracić raz jeszcze się jednak nie udało.

Reklama

Fot. Newspix

2 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
1
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
24
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Inne ligi zagraniczne

Reklama