Jedno zwycięstwo od historii. Klub z Andory o krok od raju

Maciej Piętak

21 sierpnia 2026, 14:22 • 3 min czytania 8

Reklama
Jedno zwycięstwo od historii. Klub z Andory o krok od raju

Piętnaście lat temu Andora znajdowała się na samym dnie krajowego rankingu UEFA. Zdarzały się takie sezony, w których kluby z państewka wciśniętego między Francję a Hiszpanię nie potrafiły ugrać na europejskiej arenie nawet remisu. Po latach bolesnych, nierzadko wysokich porażek zespół z kraju o powierzchni mniejszej niż Warszawa może w końcu zawitać w fazie ligowej europejskich pucharów.

Reklama

Rozwój Andory. Także dzięki UEFA

Wprowadzając Ligę Konferencji i zostawiając podział na ścieżki mistrzowskie i ligowe, UEFA wyciągnęła rękę w stronę mistrzów tych państw, które przed istnieniem „pucharu trzeciej kategorii” o europejskiej jesieni mogły tylko pomarzyć. Dzięki nowemu formatowi kolejne kraje mogły wprowadzić do gry swoich historycznych reprezentantów.

Ta sztuka udała się już klubom z Wysp Owczych, Bośni i Hercegowiny, Islandii, Malty, Irlandii Północnej, a także Walii. Na liście czekających na swojego debiutanta pozostają już tylko trzy federacje. San Marino i Czarnogóra straciły już wszystkie swoje drużyny w tegorocznych eliminacjach, ale w kwalifikacjach ostał się jeden rodzynek z Andory – Inter Escaldes.

W ubiegłej dekadzie andorskie kluby miały spory problem, żeby w jednym sezonie zdobyć choćby jeden punkt do rankingu krajowego UEFA. Ba, bywały całe pięcioletnie okresy, w których ekipy z tego kraju nie potrafiły odnieść łącznie nawet trzech zwycięstw (jeden punkt rankingowy przy trzech zespołach startujących w kwalifikacjach to równowartość trzech wygranych).

Żeby zauważyć progres, wystarczy spojrzeć na obecne współczynniki. Za trwający sezon Andora zgromadziła już 2,333 punktu. Dla porównania: Polska ma obecnie 2,700, a np. Ukraina… 0,875.

Reklama

Każdy z andorskich zespołów wygrał w tegorocznej edycji europejskich pucharów jeden dwumecz. Co więcej, każdy zrobił to, triumfując w obu spotkaniach. Atletic Escaldes rozprawił się z czarnogórskim Mornarem, a Santa Coloma pokonała walijski Penybont. Obie te ekipy rozpoczęły zmagania od pierwszej rundy eliminacji Ligi Konferencji i poległy w kolejnej fazie, przegrywając kolejno z FC Vaduz oraz Rapidem Wiedeń.

Klub z Andory o krok od raju. Jedno zwycięstwo do celu

Mistrz kraju, Inter Escaldes, rozpoczął zmagania od pierwszej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Tam zmierzył się z gibraltarskim Lincoln Red Imps, z którym przegrał w dwumeczu 2:4. Zespół z Andory miał jednak sporo szczęścia w losowaniu. W drugiej rundzie eliminacji Ligi Konferencji otrzymał wolny los, natomiast w kolejnej fazie trafił na będącą w kryzysie Florę Tallinn.

Estończycy, dowodzeni przez naszego starego znajomego z Ekstraklasy Konstantina Wasiljewa, przegrali na wyjeździe 0:2. U siebie z kolei przyjęli czwórkę i niespodzianka stała się faktem. Inter awansował i jest dwumecz od fazy ligowej, a były zawodnik Piasta Gliwice, a także Jagiellonii Białystok przypłacił tę porażkę utratą posady.

O spełnienie marzeń gracze Interu rywalizują z kosowską Dritą Gnjilane. W pierwszym meczu udało im się wyrwać na wyjeździe remis 2:2. Zatem do historycznego awansu wystarczy im już tylko (i aż) wygrać przed własną publicznością.

Reklama

Być może czwartkowy wieczór przejdzie do historii andorskiej piłki i kolejne państwo doczeka się jesieni w europejskich pucharach.

Fot. Newspix

 

Reklama
8 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Konferencji

Reklama
Liga Europy

Piętnaście goli polskich klubów jednego dnia. To rekord!

AbsurDB
51
Piętnaście goli polskich klubów jednego dnia. To rekord!