Polskie kluby strzeliły jednego dnia piętnaście goli w europejskich pucharach. W dodatku nie miało to miejsca w lipcu na początku kwalifikacji, tylko w ostatniej ich rundzie, w dodatku dwa z meczów toczyły się w Lidze Europy, a nie najniżej notowanej Lidze Konferencji. Co za tym idzie, rywalami naszych drużyn (poza Jagiellonią) nie byli kompletni outsiderzy europejskich pucharów, a zespoły całkiem poważne. Tak się także wydawało w odniesieniu do FC Thun, ale Lech pokazał, że mistrz Szwajcarii po prostu nie potrafi grać w piłkę nożną. Najwyższym swoim zwycięstwem w Europie i najwyższą w historii porażką szwajcarskiego klubu, Kolejorz walnie przyczynił się do ustanowienia nowego rekordu pod względem goli polskich drużyn jednego dnia.
Polskie kluby ustanowiły nowy rekord największej liczby goli strzelonych jednego dnia w europejskich pucharach
- Jagiellonia – Iberia Tbilisi 4:0
- Lech – FC Thun 7:0
- Górnik – AS Monaco 2:3
- Hajduk Split – Raków 2:2
Pod względem wyników mogło być minimalnie lepiej, ale biorąc pod uwagę liczbę goli strzelonych, zanotowaliśmy w czwartek najlepszy wynik w historii występów polskich klubów w Europie! Piętnaście bramek!
Aż cztery razy zdarzyło się dotąd, że nasi reprezentanci strzelili trzynaście goli jednego dnia. Ostatni raz miało to miejsce dość dawno temu. 29 sierpnia 2002 roku w kwalifikacjach Pucharu UEFA Wisła Kraków wygrała 4:0 z północnoirlandzkim Glentoranem 4:0, Polonia Warszawa pokonała 2:0 maltańską Sliemę, a Amica rozgromiła walijskich The New Saints 7:2 .
Cztery lata wcześniej 29 lipca 1998 roku ŁKS wygrał 3:1 z azerskim Kapazem Gandża w pierwszej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów, takim samym wynikiem, zakończyło się spotkanie Polonii Warszawa z Sadamem Tallinn, a Wisła Kraków rozbiła 7:0 walijski Newtown.
Gdy cofniemy się o kolejne dwa lata, znajdziemy dzień, w którym do strzelenia trzynastu goli wystarczyły naszym reprezentantom dwa mecze. 17 lipca 1996 roku Legia wygrała z Luksemburskim Jeunesse Esch 4:2, a Hutnik dołożył do tego rekordowe 9:0 z Chazri Buzowna Baku. Oba mecze rozegrane zostały w ramach rundy wstępnej Puchary UEFA.
Wszystkie te przypadki łączą dwie rzeczy. Po pierwsze: spotkania odbywały się w najwcześniejszych rundach kwalifikacyjnych, a nie na ostatnim etapie play-offów o fazę ligową. W dodatku w dwóch przypadkach wczoraj chodziło o Ligę Europy, a nie najniżej notowaną Ligę Konferencji. Po drugie: rywale byli kompletnymi outsiderami europejskiego futbolu.
Co prawda w czwartek nasz kwartet do rekordowego wyniku potrzebował aż czterech meczów, ale jednak odbywały się one na ostatnim etapie eliminacji, a co najważniejsze, przeciwników wszyscy poza Jagiellonią mieli bardzo poważnych. Przynajmniej tak wydawało się przed meczem Lecha, który na murawie pokazał, że mistrz Szwajcarii nie nadaje się do grania w piłkę. Tym trudniejszym zadaniem jest tak skuteczna gra w ataku.

Od kanonady w pucharach do medalu na mundialu
Pierwszy przypadek strzelenia trzynastu goli jednego dnia miał miejsce 1 października 1969 roku. Tego dnia w pierwszej rundzie Pucharu Europy Legia rozgromiła rumuński UT Arad, a Górnik w Pucharze Zdobywców Pucharów zanotował cenne 5:0 z Olympiakosem. Był to jeden z najlepszych dni Polaków w Europie. Rozpoczął erę naszych niebywałych sukcesów nie tylko w pucharach, ale przede wszystkim w rozgrywkach reprezentacyjnych.
Rekordowym dotąd dniem pod względem strzelonych goli był 27 września 1972 roku. Nie przeszkodziła w nim nawet porażka 0:1 Ruchu w Stambule z Fenerbahce. Sprawę załatwił Górnik wygrywając 5:0 ze Sliemą, a przede wszystkim Legia gromiąc 9:0 Vikingura Reykjavik.
Warto zaznaczyć, że wśród strzelców bramek byli wtedy Kazimierz Deyna, Lesław Ćmikiewicz, Andrzej Szarmach, Włodzimierz Lubański i Zygfryd Szołtysik, a więc gracze, którzy byli częścią wielkiej polskiej reprezentacji, a niektórzy dwa lata później zdobyli medal mistrzostw świata.
Dziś jest jednak inaczej, bo taki sukces nam nie grozi. Ale różnica jest także w zestawie strzelców. W czwartek tylko trzy gole zdobyli dla polskich klubów Polacy. W dodatku byli to wyłącznie Lechici: Gumny, Murawski i Skrzypczak.

Żaden szwajcarski klub nie przegrał dotąd wyżej niż FC Thun z Lechem
Oczywiście największy wkład w dorobek bramkowy polskich klubów miał w czwartek Lech. 7:0 to rekordowe zwycięstwo Poznaniaków w Europie. Dotąd najwyżej wygrali sześcioma bramkami: siedemnaście lat temu z Grasshopperem (6:0) i z Breidablikiem rok temu (7:1). Widać, że wybitnie leżą im szwajcarskie kluby i to mimo tego, że generalnie w historii pokazywały one drużynom znad Wisły swoją wyższość.
Warto zauważyć, że takie bęcki i to zebrane w dodatku przez mistrza Szwajcarii, a nie jakiegoś przypadkowego zwycięzcę pucharu kraju, to rzadkość. Tamtejsze kluby nigdy nie przegrały wyżej niż 0:7. Najwyższe porażki Helwetów w historii to:

Widzimy, że w ostatnich czterdziestu latach wygrać z tamtejszym klubem wyżej niż pięcioma golami zdołał jedynie Real (raz) i Lech (dwa razy). Kolejorz stał się zatem prześladowcą Szwajcarów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl