Transfer z miłości w Bundeslidze. W tle walka o coś więcej niż trzy punkty

Marcin Ziółkowski

21 sierpnia 2026, 09:36 • 3 min czytania 0

Reklama
Transfer z miłości w Bundeslidze. W tle walka o coś więcej niż trzy punkty

Wiele jest transferów okupionych sporymi emocjami. Jedni zmieniają kluby, bo spełniają przez to swoje dziecięce marzenia albo zwyczajnie robią jakiś większy krok w karierze. Wtedy to ruch pozytywny. Są i tacy na drugim biegunie – muszą pilnie znaleźć klub, bo trzeba łapać minuty lub akurat skończyła im się umowa. Eren Dinkci też musiał podjąć decyzję, ale nie zalicza się do żadnej z tych grup. Jego życie prywatne napotkało duży życiowy zakręt z uwagi na chorobę żony. 

Reklama

Dinkci zmienił klub. Wszystko dla chorej żony

Eren Dinkci w Werderze Brema będzie występował z numerem 18. To dla niego powrót do domu, ponieważ jest wychowankiem czterokrotnych mistrzów Niemiec, którzy na prymat w kraju czekają już 22 lata. Wypożyczenie z Freiburga nie wydarzyło się jednak wyłącznie z powodów sportowych. Cinja, a więc żona 24-letniego zawodnika, cierpi na ostrą białaczkę limfoblastyczną.

Ofensywny zawodnik właśnie w Bremie zadebiutował w Bundeslidze, miał wtedy 19 lat. Jak zdradził dla Werder TV, ten transfer czasowy jest przede wszystkim spowodowany sytuacją zdrowotną partnerki. Sprawy sportowe nie są tu na pierwszym planie.

Reklama

– Wiele osób wie, że moja żona ma białaczkę. To było także jej życzenie, aby wrócić do domu i być bliżej rodzinnych stron (…). Mam tu dużo do zrobienia, tak jak moja żona.

Choć we Freiburgu, czyli uczestniku ostatniego finału Ligi Europy, zanotował zdaniem trenerów bardzo dobry obóz przygotowawczy, to nie mogło być innego wyboru. Trener Julian Schuster powiedział, że okoliczności w jakich znalazł się zawodnik stały się dużą trudnością. Klub postąpił po ludzku, nie chciał stanąć na przeszkodzie i Dinkci otrzymał możliwość wypożyczenia do dobrze znanego sobie miejsca.

W tym roku Cinja leczyła się tam, gdzie grał jej mąż, ale zdecydowała się na to, aby powrócić w rodzinne strony, a więc blisko 700 kilometrów. Stąd też padło na Werder.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez SC Freiburg (@scfreiburg)

Reklama

Jego partnerka usłyszała diagnozę na początku tego roku, a Dinkci wraz z nią ogłosili to publicznie w kwietniu. Wezwali ludzi do tego, by rejestrowali się jako dawcy komórek macierzystych. W akcji pomagał Freiburg czy inny były już klub piłkarza – FC Heidenheim.

Dinkci chciałby też napisać piękną kartę w dobrze znanym sobie środowisku. Jego bilans w Bundeslidze dla drużyny znad Wezery to gol i dwie asysty w 46 spotkaniach. W niemieckiej elicie pokazał już na co go stać – w rozgrywkach 2023/24 był jednym z architektów historycznego awansu Heidenheim do europejskich pucharów. Zanotował 10 goli i cztery asysty.

Powtórzenie tego wyniku byłoby spełnieniem marzeń, choć zejdzie to na drugi plan, bo najważniejsze jest zdrowie i życie jego małżonki. Werder rozpoczyna ligę meczem 30 sierpnia… przeciwko Freiburgowi. Wraz z Dinkcim w zespole jest trójka Polaków – Dawid Kownacki, Dariusz Stalmach oraz Oskar Wójcik.

Reklama

Życzymy oczywiście wytrwałości małżonkom i całej ich rodzinie, a także tego, by wszystko skończyło się dobrze.

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Bundesliga

Reklama
Bundesliga

Jamal Musiala zasłabł już drugi raz w ciągu kilku dni. Nie brzmi to dobrze…

Wojciech Piela
19
Jamal Musiala zasłabł już drugi raz w ciągu kilku dni. Nie brzmi to dobrze…