Media: Dawidowicz wreszcie znalazł klub. Szybki powrót

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

18 sierpnia 2026, 09:01 • 4 min czytania 8

Reklama
Media: Dawidowicz wreszcie znalazł klub. Szybki powrót

Historia z poprzedniego lata się powtarza – Paweł Dawidowicz po kilku tygodniach bez klubu wreszcie znalazł nowego pracodawcę. Tym razem jednak nie idzie w nieznane, jak przed rokiem do Arabii Saudyjskiej, a na dobrze mu znany grunt. Lokalne media informują, że lada moment wróci do klubu, którego koszulkę zakładał najwięcej razy w karierze.

Reklama

Krótki pobyt pod Jasną Górą

Paweł Dawidowicz nie zaliczył udanego powrotu do Polski. Zimą podpisał z Rakowem półroczny kontrakt, który zawierał opcję przedłużenia o 12 miesięcy. Jeszcze przed końcem sezonu portal Weszło informował, że Medaliki zdecydowały, iż nie aktywują tego zapisu. Podczas letniej przerwy klub potwierdził, że 31-latek opuszcza Częstochowę. W koszulce Rakowa 17-krotny reprezentant Polski rozegrał 12 meczów na 21 możliwych, z czego połowę jako rezerwowy. Dwa razy w podstawie wychodził na mecze Pucharu Polski, w tym przegrany finał z Górnikiem.

Znów zagra we Włoszech

Przede wszystkim nie było w kadrze na europejskie puchary, w których miał o sobie przypomnieć. Według informacji portalu Weszło stoper liczył na powrót do Włoch, a przecież Raków w 1/8 finału Ligi Konferencji rywalizował z Fiorentiną. Nie został jednak zgłoszony do rozgrywek z powodu kontuzji. Choć w marcu nie udało mu się ponownie zaprezentować na tle ekipy z Serie A, kilka miesięcy później otrzymał telefon z Półwyspu Apenińskiego. Jak poinformował „Tggialloblu”, wychowanek Lechii Gdańsk lada moment wróci do Hellasu Werona.

Reklama

W ostatni weekend Hellas dopiero po karnych wyeliminował z Pucharu Włoch także drugoligową Entellę. Po 90 minutach rywalizacji było 2:2. Po końcowym gwizdku trener spadkowicza, Marco Baroni, mówił, że potrzebuje do swojego składu jeszcze czterech lub pięciu piłkarzy. „Gialloblu” szybko zareagowali na słowa 62-letniego szkoleniowca. Według „Tggialloblu” powrót Dawidowicza jest już na etapie finalizacji.

– Hellas zdecydował się przyspieszyć działania, aby pozyskać zawodnika, który doskonale zna środowisko i który może od razu wnieść doświadczenie, osobowość oraz wszechstronność do linii defensywnej (…) Jego profil został uznany za szczególnie dopasowany do potrzeb zespołu Marco Baroniego. Dawidowicz może grać na wielu pozycjach w obronie, a w razie potrzeby nawet przed linią obrony. Przede wszystkim jednak dysponuje dogłębną znajomością lokalnego regionu i włoskiej ligi – czytamy na portalu „Tggialloblu”.

Reklama

Spędził tu wiele lat

Co ciekawe, stoper znajdował się także na radarze klubu z Championship – Watfordu. Nie zdecydował się jednak na przenosiny na obrzeża Londynu, a powrót na stare śmieci. Nigdzie indziej Dawidowicz nie rozegrał tylu meczów, co w Weronie. Koszulkę Hellasu założył 180 razy. Występów dla Gialloblu mógłby nawet zaliczyć niemal 300, ale kilkanaście meczów opuścił z powodu kartek, blisko 30 spotkań przesiedział na ławce. Przede wszystkim jednak kontuzje wyeliminowały go z ponad 60 meczów. W mieście Romea i Julii spędził siedem lat.

Do Hellasu przeniósł się latem 2018 roku – po szybkim powrocie klubu do Serie B. Już po roku Gialloblu ponownie byli w elicie a po awansie zdecydowali się wykupić stopera z Benfiki. Dopiero w tym roku Hellas znów opuścił szeregi Serie A. Był to najdłuższy pobyt tego klubu na najwyższym szczeblu w XXI wieku. Przed spadkowym sezonem Werończycy rozstali się z Polakiem. Nie doszło do przedłużenia wygasającej umowy. Pod koniec swojej pierwszej przygody z Hellasem Dawidowicz pełnił nawet rolę etatowego kapitana.

Reklama

Miał grać na Bliskim Wschodzie

Na boisko wrócił dopiero pół roku po odejściu z Hellasu. Latem dołączył do beniaminka ligi saudyjskiej, Al-Hazem, ale jego pobyt na Bliskim Wschodzie zakończył się już po miesiącu. – Przez trzy tygodnie trenowałem z Al-Hazem, wszystko wyglądało dobrze i podpisałem kontrakt. Moja ciężarna żona i mały synek przyjechali do Arabii Saudyjskiej. Klub składał nam obietnice, ale nie wyszło dobrze, więc zostawiłem pieniądze, rozwiązałem umowę i wróciliśmy do Polski – mówił we wrześniu ub. roku w rozmowie z portalem „Calcio Hellas”.

Naprawdę trudno było tam zostać z kilku powodów. Musieliśmy z żoną chodzić do szpitala prawie codziennie na badania kontrolne, a to było skomplikowane. Nikt nie mówił po angielsku, może ze trzy osoby w mieście. Poza tym kobiety nie mogą wychodzić bez mężczyzny i mogą mieć odkryte tylko oczy. Prosiłem o pomoc, ale zawsze odkładali mnie na jutro. W pewnym momencie miałem dość i uznałem, że są ważniejsze rzeczy niż piłka nożna, na przykład moja rodzina – dodawał dwa miesiące później w wywiadzie dla „tuttomercato.web”.

Reklama

Hellas od domowego starcia z Ascoli rozpocznie zmagania w sezonie 26/27. Beniaminek Serie B do Werony przyjedzie 23 sierpnia. Na początku września Dawidowicz w końcu będzie mógł pokazać się przeciwko drużynie z Serie A. Gialloblu powalczą bowiem na Sardynii z Cagliari o 1/8 finału Pucharu Włoch. Wygrany tej pary w następnej rundzie zmierzy się na wyjeździe z Romą.

fot. Newspix

8 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama