Brawo Cracovio! A już myśleliśmy, że się nie doczekamy

Mikołaj Duda

16 sierpnia 2026, 21:48 • 3 min czytania 0

Reklama
Brawo Cracovio! A już myśleliśmy, że się nie doczekamy

Uwaga, uwaga, to nie są żarty – Cracovia w końcu zaczęła strzelać! A to nawet nie jest najciekawsze, co właśnie wydarzyło się przy Kałuży. Zespół prowadzony przez Bartosza Grzelaka w końcu wygrał inny mecz niż towarzyski. W pewnym momencie już zaczęliśmy się obawiać, że taki moment nigdy nie nadejdzie. 

Reklama

Przez ułamek sekundy naprawdę pomyśleliśmy, że Cracovia jest przeklęta. Nieprawdopodobną niemoc w ofensywie prezentowali piłkarze Bartosza Grzelaka. Bramka Kacpra Trelowskiego pozostawała jak zaczarowana. I to nawet w sytuacjach, gdy wystarczyło wpakować piłkę z najbliższej odległości do pustej siatki. Zaczęliśmy się poważnie zastanawiać, czego jeszcze potrzeba, by ta bramka dla Pasów padła.

Wielkie przełamanie Cracovii! Pierwszy gol i pierwsze zwycięstwo

W końcu ręką zagrał Jean Carlos, a sędzia Raczkowski podyktował rzut karny. I wtedy byliśmy przekonani, że to już musi być ten moment. Do piłki podszedł Ajdin Hasić i chyba wszyscy kibice Cracovii oczyma wyobraźni już widzieli piłkę w siatce. A jednak odbił ją Kacper Trelowski i znów pojawiły się myśli, że ktoś musiał rzucić na Cracovię jakiś czar. Innego wytłumaczenia na tak wielką nieskuteczność zwyczajnie nie było.

Tym razem jednak szczęście uśmiechnęło się do ekipy z Krakowa i futbolówka wróciła pod nogi Ajdina Hasicia, który przy dobitce już się nie pomylił. Kamień, jaki spadł z serca wszystkim piłkarzom Pasów, słychać było zapewne jeszcze w okolicznych miejscowościach.

Reklama

Cracovia dokładnie 326 minuty czekała na pierwszego gola w nowym sezonie! Oczywiście do tej kolejki pozostawała jedyną ekipą, która wciąż nie miała na koncie ani jednego trafienia.

Reklama

Uskrzydlona Cracovia od razu poszła za ciosem i zakończyła drugą mocno ciążącą serię. Do siatki trafił Dominik Piła, czym zapewnił Pasom nie tyle pierwsze zwycięstwo w sezonie, co pierwsze od momentu zmiany trenera. A dodajmy, że był to już dziewiąty mecz pod wodzą Bartosza Grzelaka. Do tej pory jego bilans stanowiło siedem remisów i jedna porażka. Wygrana Pasów sprawiła, że teraz pozostała tylko jedna ekipa w stawce, która czeka na pierwsze zwycięstwo.

Ostatni raz piłkarze z Kałuży trzy punkty zgarnęli w marcu za kadencji Luki Elsnera. Wtedy pokonali 1:0 GKS Katowice. Na przełamanie czekali dokładnie 148 dni, czyli blisko pięć miesięcy! Jest to też ich dopiero trzecia wygrana w tym roku. W lutym zdołali pokonać jeszcze Bruk-Bet Termalikę.

I uczciwie trzeba przyznać, że zespół Bartosza Grzelaka jak najbardziej zasłużył na te trzy punkty. We wszystkich statystykach ofensywnych miał wyraźną przewagę nad Rakowem. Przede wszystkim w oczekiwanych golach (2,74 vs 0,85).

Dzięki tej wygranej Cracovia opuściła strefę spadkową i obecnie zajmuje dziewiąte miejsce. Raków zamyka tabelę z kompletem porażek po trzech meczach.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Panie Gasparik, aleś nam pan zaimponował. Tak zagrać to duża sztuka

Mikołaj Duda
9
Panie Gasparik, aleś nam pan zaimponował. Tak zagrać to duża sztuka

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Panie Gasparik, aleś nam pan zaimponował. Tak zagrać to duża sztuka

Mikołaj Duda
9
Panie Gasparik, aleś nam pan zaimponował. Tak zagrać to duża sztuka