FC Porto poszło za ciosem po udanej inauguracji sezonu. Smoki odniosły trzecie zwycięstwo z rzędu. Tym razem ofiarą podopiecznych Francesco Farioliego padło Rio Ave. Powoli staje się już tradycją, że Jan Bednarek i Jakub Kiwior grają na zero z tyłu (sytuacja się powtarza jak rok temu). Ten drugi mógł mieć na koncie nawet gola, ale sędzia anulował trafienie.
FC Porto nie zwalnia tempa po zdobyciu mistrzostwa Portugalii. Smoki najpierw na inaugurację sezonu sięgnęły po krajowy Superpuchar, wygrywając 1:0 z Torrense, a następnie poszły za ciosem w lidze, ogrywając 2:0 Alvercę. Nie inaczej było w drugiej kolejce Liga Portugal.
Drugi mecz, drugie zwycięstwo, drugi raz różnicą dwóch goli i drugi raz z czystym kontem. Tym razem Rio Ave musiało uznać wyższość Francesco Farioliego i spółki. Nie był to wprawdzie wybitny mecz w ich wykonaniu, ale w ostatecznym rozrachunku liczy się rezultat. A ten korzystniejszy był dla piłkarzy z Porto. Wygraną zapewniły im bramki Nehuena Pereza oraz Borjy Sainza.
Warto w tym miejscu poświęcić kilka słów strzelcom, bo dla obydwu były to wyjątkowe trafienia z różnych powodów. Perez, który we wrześniu 2025 roku zerwał więzadło krzyżowe w kolanie, wystąpił w wyjściowej jedenastce po raz pierwszy od blisko 12 miesięcy. Sainz z kolei przełamał czarną serię i zdobył premierowe trafienie w tym roku. Dzięki temu mógł wreszcie mógł oddać hołd zmarłej w lutym matce.
Porto poszło za ciosem. Pech Kiwiora
Na listę strzelców wpisał się również Jakub Kiwior, lecz sędzia błyskawicznie wypisał jego nazwisko z protokołu. W 34. minucie Polak najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym i intuicyjnie huknął wprost do siatki. Trafienie nie zostało jednak uznane, ponieważ w momencie oddania przez niego strzału na ofsajdzie złapano Deniza Gula.
JAKUB KIWIOR Z GOLEM… ALE NIEUZNANYM! 😮💨🇵🇱
Polak pięknie trafił do siatki Rio Ave, ale sędzia gola nie uznał. Na spalonym był Deniz Gül 🧐
Szkoda, bo trafienie było naprawdę efektowne! 🔥 pic.twitter.com/zfQ9ojPokF
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) August 15, 2026
– Musimy nadal pracować. To ważny wynik, ale wciąż jest wiele obszarów do poprawy. To kolejna fizyczna, dobrze zorganizowana drużyna. Moglibyśmy zarządzać pewnymi momentami w lepszy sposób, ale byliśmy skuteczni – podsumował Farioli po spotkaniu.
Jakub Kiwior zagrał na razie trzy razy po 90 minut, Jan Bednarek dwa razy po 90 i raz 45, kiedy musiał przedwcześnie zejść z boiska z powodu nieszczęśliwej interwencji, choć okazało się, że po prostu zrobił to asekuracyjnie. A co z Oskarem Pietuszewskim? Ciągle doskwiera mu problem mięśniowy. Był na ławce w Superpucharze, ale później nie uwzględniano go w składzie. Wciąż ma zero minut w sezonie 2026/27.
W kolejnym meczu Porto zmierzy się 23 sierpnia na Estadio Do Dragao z Aroucą.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix