W ostatnim czasie w mediach społecznościowych rozgożała dyskusja na temat ekspertów od spraw sędziowskich. Jednym z głównych zamieszanych w sprawę był Tomasz Listkiewicz, czyli uznany polski arbiter liniowy, pomagający Szymonowi Marciniakowi nawet przy najważniejszych meczach. Skrytykował on działalność Adama Lyczmańskiego w Canal Plus. Teraz głos w dyskusji zabrał inny z polskich arbitrów.
Tomasz Listkiewicz w negatywny sposób wypowiadał się o ekspercie telewizji Canal Plus z racji, że nie ma odpowiednich narzędzi, jak sędziowie podczas meczów i jego subiektywne opinie nieraz nie są zgodne z faktami. Teraz na kanale Foot Truck głos w tej sprawie zabrał Tomasz Kwiatkowski, który również widzi pewne niedoskonałości w pracy Adama Lyczmańskiego.
Tomasz Kwiatkowski niezadowolony z pracy eksperta. „Naprawdę się wkurzam”
Arbiter z Warszawy ma żal o to, że Adam Lyczmański jako były sędzia powinien mieć więcej wyczucia do tego skąd biorą się niektóre pomyłki, tym bardziej, że jego opinie niosą się po mediach. Są słuchane przez całe środowisko piłkarskie, a konkretny sędzia czasami niesłusznie jest krytykowany.
– W pewnych interpretacjach to, co Adam mówi, trochę szkodzi. Adam jest opiniotwórczy – za nim zdania powtarzają prezesi, trenerzy itd. Jak nie ma reakcji naszego zarządu, to tym gorzej, bo ta teza postawiona przez Adama jest uznawana za tą prawidłową. I wtedy naprawdę się wkurzam.
– Łatwo nam przykleić błąd. Ja widzę obraz, ekspert coś mówi, a ja tego samego w obrazie nie widzę. A opinia poszła w świat – ludzie chcą widzieć to, co powiedział ekspert. I tego nie lubię. Uważam, że to szkodzi nam, sędziom. Adam też był arbitrem, ale nigdy nie mówi, albo bardzo rzadko, z czego wynikał błąd. Nie ma takiego zrozumienia. Tego mi trochę u niego brakuje – mówi Tomasz Kwiatkowski w rozmowie z Foot Truckiem.
Tylko z drugiej strony można zadać pytanie, dlaczego sędziowie – w przeciwieństwie do trenerów czy piłkarzy – tak rzadko komentują swoje występy. Przecież mają do tego możliwości, jednak z reguły nie mają zamiaru wychodzić do pomeczowych wywiadów czy jakichkolwiek rozmów w mediach.
Mogliby wytłumaczyć, dlaczego podjęli taką a nie inną decyzję oraz z czego wynikał jakiś błąd. Zawsze jest szansa, że przynajmniej część osób bardziej wyrozumiale spojrzy w kierunku arbitrów. A skoro ci zazwyczaj nie pokazują się publicznie, to naturalnie kibice słuchają opinii ekspertów. Na jakiejś podstawie chcą wyrobić sobie zdanie, a raczej nie każdy będzie miał czas, by dokładnie studiować zmieniające się jak w kalejdoskopie przepisy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix