Legia gromi Radomiaka. Koszmarny występ Gradeckiego [WIDEO]

Jan Broda

Autor:Jan Broda

14 sierpnia 2026, 21:51 • 3 min czytania 18

Reklama
Legia gromi Radomiaka. Koszmarny występ Gradeckiego [WIDEO]

Piłkarze Radomiaka najwyraźniej zapomnieli, że mecz z Legią w 4. kolejce Ekstraklasy zaplanowano na godz. 20:30. Powiedzieć, że Radomianie nie dojechali na czas na Łazienkowską, to tak naprawdę nic nie powiedzieć. Ledwie kwadrans wystarczył Wojskowym, by wyjść na trzybramkowe prowadzenie. A to był dopiero początek. 

Reklama

Hej, Radomiak! Zaplanujcie jutrzejszą podróż z wyprzedzeniem. Od godz. 16:00 w okolicy stadionu wystąpią duże utrudnienia w ruchu związane z planowaną defiladą Wojska Polskiego – żartowała przed meczem Legia, nawiązując tym samym do głośnych problemów transportowo-logistycznych Lecha przy okazji wyprawy na rewanż z Klaksvikiem.

I choć droga z Radomia do Warszawy jest bez porównania krótsza niż z Poznania na Wyspy Owcze, to życie bywa przewrotne. Kolejorz na swój mecz koniec końców dotarł, podczas gdy Zieloni nie zdążyli na pierwszy gwizdek przy Łazienkowskiej.

Reklama

Podopieczni Tomasza Kaczmarka nie mogli wyobrazić sobie gorszego początku. Dość powiedzieć, że już ledwie kwadrans wystarczył Wojskowym, by wyjść na trzybramkowe prowadzenie. Strzelanie rozpoczął debiutujący w Legii Michał Sevcik. Czech wykorzystał błąd przy wyprowadzeniu piłki spod własnej bramki Bartłomieja Gradeckiego, który zastąpił między słupkami Filipa Majchrowicza.

Ekstraklasa. Koszmar Radomiaka i Gradeckiego z Legią. Demolka w Warszawie!

O ile Marek Papszun zasłynął ze szczególnego upodobania do minimalnych zwycięstw, o tyle tym razem jego podopieczni bynajmniej nie zamierzali poprzestawać na skromnej przewadze. Zresztą, inna sprawa, że niezbyt przeszkadzał im w tym Gradecki, który maczał palce we WSZYSTKICH kolejnych bramkach dla Legii. Potem wypluł piłkę przed siebie po interwencji, co umożliwiło Augustyniakowi skuteczną dobitkę, a następnie nie sięgnął futbolówki po uderzeniu Adamskiego.

Reklama

Legia jak zaczęła, tak skończyła pierwszą połowę. W 44. minucie Kapustka oddał strzał z dystansu gorszą nogą, piłka znów była spokojnie w zasięgu Gradeckiego, który ponownie nie był w stanie jej sparować.

Reklama

Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia, z czego to wynika… Gram po prostu słaby mecz. Muszę to wziąć na klatę i jedyne co mi pozostaje to przeprosić kibiców, bo to nie powinno tak wyglądać. Nie zasługują na taki występ – tłumaczył załamany Gradecki w przerwie przed kamerami CANAL+ Sport.

I gdy wydawało się, że gorzej już być nie może, wtem nadeszła druga połowa. Kapustka uderzył w światło bramki, a Gradecki po raz piąty tego wieczora minął się z piłką w sytuacji do wybronienia.

Reklama

Fot. Newspix

18 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Jakubas chce kupić klub z Senegalu? Nowe, nie znaliśmy!

Jan Broda
7
Jakubas chce kupić klub z Senegalu? Nowe, nie znaliśmy!

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Jakubas chce kupić klub z Senegalu? Nowe, nie znaliśmy!

Jan Broda
7
Jakubas chce kupić klub z Senegalu? Nowe, nie znaliśmy!