Młody obrońca chciał jechać na trening i… zastał niekompletne auto

Marcin Ziółkowski

09 sierpnia 2026, 16:07 • 2 min czytania 4

Reklama
Młody obrońca chciał jechać na trening i… zastał niekompletne auto

Piłkarze mają różne perypetie jeśli chodzi o ruch drogowy. Zazwyczaj to oni są winni. Doskonale pamiętamy z lat Cristiano Ronaldo w Manchesterze United jego rozbite ferrari czy też poważny wypadek Michaila Antonio. W Polsce niezłym bajerantem był Kamil Wojtkowski, który urządził sobie GTA w Białymstoku. Karim Coulibaly za to spotkał się z zupełnie inną sytuacją. Chcąc udać się na trening… zastał swoje auto bez kół. Na szczęście dotarł on o czasie do klubu, bo cały czas na świecie można spotkać dobrych ludzi.

Reklama

Karim Coulibaly z samochodem pozostawionym na cegłach

Młoda gwiazda Werderu Brema Karim Coulibaly ma 19 lat. No i nie jest to byle kto, a już znany obrońca, wyceniany na 28 mln euro przez Transfermarkt, z potencjałem na wielki transfer w przyszłości. No i dzień jak co dzień w życiu piłkarza. Chciał udać się na trening, w końcu zbliża się początek sezonu niemieckiej Bundesligi. A że to już dorosły chłop i ma prawo jazdy, to chciał pojechać autem. Niestety, musiał obejść się smakiem, bowiem jego samochód… pozbawiony był kół.

Jak informuje Bild, około 9:30 wrzucił na swoje konto na Snapchacie zdjęcie swojego auta, które mogło lekko dziwić odbiorców. Widać na nim, w skrócie, niekompletny pojazd. Całe zajście skomentował jedynie ironicznymi brawami dla miasta Bremy, z dopiskiem „ja chciałem tylko jechać na trening”.

Reklama

Co ciekawe, Coulibaly zdążył na trening, bowiem zabrał go ze sobą klubowy kolega, Salim Musah. Rozgrywki Bundesligi Werder rozpocznie od wyjazdowego meczu z finalistą Ligi Europy, Freiburgiem. Osiem dni wcześniej dawni mistrzowie Niemiec zagrają pucharowy mecz z Luneburger Hansą.

Coulibaly to klubowy kolega trzech polskich zawodników. Niedawno do jego drużyny dołączyli Oskar Wójcik oraz Dariusz Stalmach, a po wypożyczeniu nad Wezerę powrócił Dawid Kownacki. Nastoletni Niemiec jest już po pierwszym sezonie na poziomie seniorskim i zagrał 27 razy dla piętnastego klubu Bundesligi. Jest on od niedawna reprezentowany przez agencję Roc Nation, co sugeruje, że w Bremie nie musi wcale zostać na długo.

 

Reklama

Fot. Newspix

4 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Bundesliga

Reklama
Bundesliga

Spory pech polskiego pomocnika. Kolejna kontuzja przed startem sezonu

Mikołaj Duda
2
Spory pech polskiego pomocnika. Kolejna kontuzja przed startem sezonu