Piast wie, że dostanie pieniądze za Drapińskiego. „Samsunspor to poważny klub”

Marcin Ziółkowski

07 sierpnia 2026, 19:56 • 3 min czytania 3

Reklama
Piast wie, że dostanie pieniądze za Drapińskiego. „Samsunspor to poważny klub”

Jak wspominał niedawno Łukasz Piworowicz, a więc dyrektor sportowy Piasta Gliwice, klub z Okrzei ma jeden z najniższych budżetów w lidze. Nie składa jednak broni. Piast sprzedał w ostatnich dniach młodą gwiazdę, Igora Drapińskiego celem wygenerowania środków na ustabilizowanie sytuacji finansowej. Piworowicz nie martwi się o pieniądze, bowiem z tureckich klubów akurat Samsunspor jest jednym z tych, który budzi zaufanie i jest wiarygodny.

Reklama

Piast bez zmartwień. Drapiński da zarobić

Igor Drapiński zgodnie z oczekiwaniami opuścił Piasta Gliwice w trwającym letnim oknie transferowym. Kierunek mógł nieco zaskakiwać, bowiem wybrał Samsunspor jako kolejną destynację. Będzie miał za zadanie wejść w buty doskonale znanego z występów w Lechu Poznań Lubomira Satki. Słowak po trzech latach zdecydował nie przedłużać swojego kontraktu i obecnie szuka nowego klubu.

Młody obrońca ze sporym doświadczeniem w Ekstraklasie trafił do klubu, który nie ma w Polsce wyrobionej marki. Prędzej Turcję kojarzy się ze stambulskimi gigantami. Reszta ligi to zespoły, które często w mniemaniu kibiców nad Wisłą są zalegającymi z wypłatami przedsiębiorstwami. Samsunspor to inna śpiewka.

Łukasz Piworowicz w Odprawie Przedmeczowej  uspokoił, że naprawdę nie ma się o co martwić jeśli chodzi o finanse, które należą się z tytułu sprzedaży piłkarza Piastowi Gliwice.

Reklama

– Na pewno Samsunspor jest jednym z tych najbardziej wiarygodnych klubów tureckich, to nas bardzo cieszy i to też miało znaczenie, zarówno przy naszych decyzjach, jak i decyzji zawodnika. To klub mądrze zarządzany i z bardzo bogatym prywatnym właścicielem.

– Mamy nadzieję, że większych problemów z płatnościami nie będzie. Ogromna większość tej płatności przypada na najbliższy okres, więc z tego też się bardzo cieszymy, że te warunki płatności są dla nas korzystne. Będzie to duża korzyść dla budżetu w tym sezonie.

Piworowicz nie zdradził konkretnych sum.  Warto wspomnieć, że Drapiński był jednym z tematów rozmowy z dyrektorem sportowym miesiąc temu. Rozmowa autorstwa Przemysława Michalaka do przeczytania jest w polecanych treściach na dole strony. Na odejście młodego lewonożnego stopera w bieżącym letnim oknie transferowym zanosiło się od pewnego czasu.

Reklama

Samsunspor – zespół, który dobrze kojarzy Legia

Choć Samsunspor jest tworem (pół żartem, pół serio – w zasadzie „sporem”)  całkiem nowym w polskim uniwersum tureckich zespołów, wszak głównie kojarzy się zespoły ze Stambułu, które co roku grają o mistrzostwo, to jest to projekt naprawdę wiarygodny.

Właściciel zespołu to Yuksel Yildirim, o którym jeszcze parę lat temu można było przeczytać, że to jeden z najbogatszych Turków. Posiada także inny zespół, a więc znaną polskim kibicom Dunkierkę. To właśnie tam przez parę tygodni pracował Goncalo Feio. Turek inwestuje tam od 2023 roku.

Dunkierka nie tak dawno walczyła o awans do Ligue 1, a ostatni sezon miała nieco gorszy, bowiem sklasyfikowano ją na dziesiątej lokacie w drugiej lidze francuskiej. W roli dyrektora sportowego pracował tam Demba Ba – ten od wywrotki Gerrarda z meczu z Chelsea, więc także wiarygodna persona.

Reklama

Samsunspor w 2023 roku awansował do Super Lig. Grał już w europejskich pucharach, o czym przekonała się boleśnie Legia Warszawa jesienią 2025 roku. Turcy wygrali w Warszawie 1:0 w fazie ligowej Ligi Konferencji, choć to gospodarze dominowali przez cały mecz.

Ostatnie rozgrywki to już siódma lokata w Turcji. Latem 2025 Samsunspor zapłacił 3 miliony euro Lechowi Poznań za Afonso Sousę. Na próżno szukać informacji o tym, że Turcy zalegają Kolejorzowi z płatnościami.

Reklama

Fot. Newspix

3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama