Figo uderza w Infantino. „Za późno, by ocalić jego godność”

Antoni Figlewicz

05 sierpnia 2026, 17:49 • 2 min czytania 5

Reklama
Figo uderza w Infantino. „Za późno, by ocalić jego godność”

Gianni Infantino pewnie od kilku dni ociera tylko łysą glacę z potu. Nie przez falę upałów, ale przez stres powodowany falą ataków na szefa FIFA, który planem sprywatyzowania mundialu podpadł wszystkim, mającym choć odrobinę oleju w głowie. Teraz najbardziej działaczowskiego z działaczy atakuje jedna z portugalskich legend.

Reklama

Po Infantino w prostych słowach przejechał się Luis Figo, któremu całą rubrykę do publikacji swoich przemyśleń oddała redakcja „Daily Mail”. – Mógłbym napisać dziesięć tysięcy słów na temat problemów w FIFA, ale rozwiązanie potrzebuje tylko trzech: Infantino musi odejść – jasno wskazuje legenda reprezentacji Portugalii. I raczej nie myli Infantino z Balcerowiczem…

– To, co widziałem w ciągu ostatnich dziesięciu dni, to najobrzydliwsze, najbardziej podstępne i pełne własnego uwielbienia zachowanie, jakiego kiedykolwiek byłem świadkiem – grzmi były piłkarz, który o zachowaniu szefa FIFA nie umie dziś napisać nic dobrego.

Reklama

Figo nie zostawia na Infantino suchej nitki

– Nic z tego nie jest zaskoczeniem, gdy weźmie się pod uwagę litanię nadużyć, krzywd które wyrządził reputacji piłki nożnej – od zawieszenia i odwrócenia decyzji dyscyplinarnych po łamanie praw gry w przerwie. Nic nie staje mu na drodze do zadowolenia swoich przyjaciół.

Infantino zdegradował urząd prezydenta FIFA, którego rangę obiecywał podnieść. Kłamał, oszukiwał i próbował mościć własne gniazdo kosztem gry, której ma służyć. Jest już za późno, aby ocalił swoją godność, ale nie jest za późno, aby uratować piłkę nożną. Powinien odejść. Teraz – podsumowuje Figo.

Powiedzieć, że ten przekaz jest mocny, to jakby nie powiedzieć nic. Głos Luisa Figo wpisuje się jednak w coraz szerszy front przeciwników aktualnego szefa FIFA, któremu do pewnego momentu wiele uchodziło na sucho. Teraz trudno oprzeć się wrażeniu, że przychodzi kres jego rządów w światowej federacji.

Reklama

Fot. Newspix

5 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama