Złamana dominacja. Ferencvaros już nie rządzi na Węgrzech

Michał Kołkowski

05 sierpnia 2026, 15:55 • 8 min czytania 7

Reklama
Złamana dominacja. Ferencvaros już nie rządzi na Węgrzech

Poważne nazwiska na ławce trenerskiej, grube transfery, marzenia o statusie największej futbolowej potęgi w Europie Środkowo-Wschodniej? Wydaje się, że dla Ferencvarosu wszystko to stanowi już melodię przeszłości. I nie chodzi tylko o to, że przeciwnicy Górnika Zabrze w eliminacjach Ligi Europy przegrali w minionym sezonie rywalizację o mistrzostwo kraju. Przetasowania na węgierskiej scenie politycznej sprawiły, że Fradi – których prezesem od lat jest prominentny przedstawiciel obozu Viktora Orbana – znaleźli się w sporych tarapatach.

Reklama

Działacze Ferencvarosu otwarcie mówią o potrzebie zaciskania pasa. I znajdują się pod lupą prokuratury.

Ferencvaros sforsował bramy raju. Ale tylko raz

Kiedy w sezonie 2020/21 Ferencvaros przedarł się do fazy grupowej Ligi Mistrzów, węgierskie władze – które wpompowały niemałe pieniądze na płaszczyźnie futbolowej poprzez różnego rodzaju dotacje lub bezpośrednie wsparcie spółek skarbu państwa – mogły pękać z dumy. Był to kolejny dowód na to, że inwestycje przyniosły oczekiwany efekt i węgierska piłka definitywnie wstała z kolan. Rządowego wsparcia dla wybranych klubów nie próbowano zresztą ukrywać. Dość powiedzieć, że prezesem Ferencvarosu był (i jest nadal) Gabor Kubatov, wieloletni parlamentarzysta z ramienia Fideszu, w okolicach 2020 roku wymieniany w gronie 10 najbardziej wpływowych postaci na Węgrzech. Bliski współpracownik Viktora Orbana, który sześć lat temu dominował na węgierskiej scenie politycznej.

Wprawdzie Ferencvaros w Champions League furory nie zrobił – wywalczył zaledwie jeden punkt w sześciu grupowych starciach – lecz już samą możliwość skonfrontowania się z Barceloną czy Juventusem potraktowano w Budapeszcie jako wielki sukces. Sukces, który miał pociągnąć za sobą kolejne.

Reklama

– Ferencvaros po tegorocznym sukcesie będzie chciał wysłać sygnał na cały region. Ich planem jest zostanie regionalną potęgą, taką jaką w swoich czasach były Crvena Zvezda czy Steaua. Jeśli jesteś piłkarzem z Afryki, Ameryki Południowej, a myślisz o wschodzie Europy – ma ci się kojarzyć Ferencvaros jako solidna marka, która reprezentuje poziom europejski. Liga Mistrzów to pierwszy krok, teraz mogą pokazać siłę na rynku transferowym – tłumaczył na łamach Weszło dziennikarz Tomasz Mortimer. – Będę bardzo, ale to bardzo zaskoczony, jeśli tak się nie stanie, jeśli od teraz Ferencvaros rok po roku nie będzie grał w fazie grupowej europejskich pucharów. Nie mówię, że zawsze w Lidze Mistrzów, bo eliminacje są bardzo trudne, ale powinien zdominować ligę węgierską na lata i przynajmniej całą jesień grać w Europie. Już teraz mają najmocniejszą węgierską drużynę klubową od czasu upadku komunizmu.

Ferencvaros ma być potęgą Europy Wschodniej

I rzeczywiście, Ferencvaros zdominował krajowe podwórko. W latach 2019-2025 nie schodził z najwyższego stopnia podium węgierskiej ekstraklasy. Jednak do fazy grupowej/ligowej Ligi Mistrzów już więcej nie dotarł. Musiał się zadowolić występami piętro niżej, we wspomnianej Lidze Europy.

Reklama

Ferencvaros w europejskich pucharach:

  • 2019/20 – 3. runda el. LM / faza grupowa LE
  • 2020/21 – faza grupowa LM
  • 2021/22 – 4. runda el. LM / faza grupowa LE
  • 2022/23 – 3. runda el. LM / 1/8 finału LE
  • 2023/24 – 1. runda el. LM / 1/16 finału LK
  • 2024/25 – 3. runda el. LM / 1/16 finału LE
  • 2025/26 – 4. runda el. LM / 1/8 finału LE

Oczywiście regularna gra w fazie pucharowej Ligi Europy to także osiągnięcie, na które z polskiej perspektywy możemy spoglądać z zazdrością. Jesienią 2022 roku Ferencvaros potrafił pokonać w grupie LE takich oponentów jak AS Monaco, Trabzonspor czy Crvena Zvezda Belgrad. Dwa lata później położył zaś na łopatki między innymi OGC Nice, AZ Alkmaar, Malmö FF czy Dynamo Kijów, a także stoczył wyrównany bój z Tottenhamem Hotspur. Generalnie: duża rzecz. Ale apetyty w budapesztańskiej ekipie były jednak odrobinę większe. W eliminacjach do Ligi Mistrzów Ferencvaros na przestrzeni ostatnich lat przegrywał z Young Boys, Karabachem (dwukrotnie), Midtjylland, a nawet KI Klaksvik. Rywale zasadniczo nieźli, może poza Farerami, ale też niebędący poza zasięgiem ambitnej ekipy Fradi.

Gabor Kubatov

Fidesz stracił władzę. Ferencvaros stracił tytuł

O niezadowoleniu z postawy zespołu na arenie europejskiej mogły świadczyć niektóre zmiany na ławce trenerskiej. Peter Stöger został pożegnany w grudniu 2021 roku, w dużej mierze z uwagi na słabiutkie występy w Lidze Europy. Znany nam skądinąd Stanisław Czerczesow wyleciał ze stanowiska latem 2023 roku po kompromitującej klęsce w dwumeczu z Klaksvikiem. Z kolei Dejan Stanković podkreślał w rozmowie z „La Gazzetta dello Sport”, jak wielką wagę przywiązywano w Budapeszcie do rezultatów w europejskich rozgrywkach. Mówił o dumie z dwóch remisów z Fiorentiną w fazie grupowej Ligi Konferencji w sezonie 2023/24.

Reklama

Ambicje Węgrów odzwierciedlały także ich posunięcia na rynku transferowym.

Ferencvaros – wydatki / zarobki transferowe:

  • 2019/20 – 3,4 mln euro / 2,6 mln
  • 2020/21 – 7 mln / 1,2 mln
  • 2021/22 – 11 mln / 6 mln
  • 2022/23 – 4,7 mln / 4,6 mln
  • 2023/24 – 9,3 mln / 5,7 mln
  • 2024/25 – 10,3 mln / 12,4 mln
  • 2025/26 – 11,5 mln – 26 mln

Problem w tym, że pozostali przedstawiciele węgierskiej ekstraklasy nie dotrzymali Ferencvarosowi kroku. Nie zaistnieli na przestrzeni ostatnich lat nawet w Lidze Konferencji, stąd nienajlepsze położenie Madziarów w rankingu współczynników UEFA (poza TOP 20). No a potem cała ta futbolowo-polityczna układanka na Węgrzech zaczęła się sypać. TISZA pokonała Fidesz w wyborach parlamentarnych, Peter Magyar zdetronizował Viktora Orbana. Gabor Kubatov, podobnie jak lider partii, zrzekł się poselskiego mandatu. Po dwudziestu latach zabrakło go w ławach Zgromadzenia Narodowego, choć to raczej niewielka strata dla tamtejszej demokracji, ponieważ prezes Ferencvarosu zasłynął jako jeden z najmniej aktywnych parlamentarzystów w historii Węgier.

– Skoro Viktor Orban podjął taką decyzję, nie miałem wątpliwości, że powinienem postąpić tak samo – zadeklarował Kubatov.

Reklama

Jego polityczna porażka symbolicznie splotła się z wielkim niepowodzeniem budapesztańskiego klubu. Wprawdzie Ferencvaros sięgnął w minionym sezonie po Puchar Węgier, lecz nie zdołał obronić mistrzowskiego tytułu. Na najwyższy stopień podium wskoczyła bowiem nieoczekiwanie ekipa Gyori ETO FC – o jej sukcesie przesądził triumf w bezpośredniej potyczce z Ferencvarosem w kwietniu 2026 roku. Ostatecznie Gyor wyprzedził Zielonych o jeden punkt.

Ferencvaros zaciska pasa. Skończyło się eldorado

Wszystko wskazuje na to, że utrata tytułu zwiastuje nadejście znacznie chudszych czasów dla Ferencvarosu.

Po zakończeniu sezonu 2025/26 w klubie zapanował chaos. Trener Robbie Keane zrezygnował z pracy, wykupując własny kontrakt, a media informowały też o tym, że Gabor Kubatov intensywnie poszukuje inwestora, który miałby przejąć od niego (i jego żony) udziały w klubie. Kierownictwo opuścił wieloletni dyrektor zarządzający, natomiast prokuratura wzięła pod lupę dotacje otrzymane przez Ferencvaros na budowę kompleksu treningowego, który jak dotąd nie powstał.

Reklama

Wpisuje się to w panujący na Węgrzech klimat rozliczeń Orbana i jego ludzi.

– Jeśli chodzi o śledztwo, jestem spokojny i wszystkim zalecam spokój. Wszystkie pieniądze trafiły do klubu, niczego nie wzięliśmy do kieszeni. Mamy w klubie takich dyrektorów finansowych, że trudno byłoby przywłaszczyć sobie choćby forinta – zapewnia Kubatov, cytowany przez Nemzeti Sport. Działacz i polityk nie ukrywa jednak, że sytuacja finansowa Ferencvarosu uległa gwałtownemu pogorszeniu po wyborczej porażce jego obozu politycznego. Państwowe spółki przykręciły kurek z forsą, a to zapewne dopiero początek. Niektóre z tłustych umów sponsorskich jeszcze obowiązują, ale już wkrótce powygasają. – Kilku moich poprzedników doprowadziło już drużynę na skraj upadku. My chcemy być przygotowani na najgorszy wariant. Podjęliśmy decyzję o zredukowaniu budżetu o 30%. Postanowiliśmy także zawęzić kadrę, wliczając w to juniorów. Związek odebrał nam pieniądze należne za występy w europejskich pucharach. Musimy działać bardzo ostrożnie, liczmy na zwiększenie przychodów. Zakładamy uzyskanie 10 milionów euro ze sprzedaży zawodników.

W letnim oknie transferowym Ferencvaros faktycznie głównie sprzedaje, ponieważ w klubowej kasie hula wiatr. Nowym szkoleniowcem stołecznej drużyny nie został też kolejny obcokrajowiec „z nazwiskiem”, w stylu Keane’a czy Stankovicia, ale Słowak węgierskiego pochodzenia: Balazs Borbely.

Ten sam, który w minionej kampanii prowadził ETO FC i strącił Ferencvaros z piedestału.

Reklama

– Po piętnastu latach mogę zmienić zdanie co do krajowych trenerów – skwitował Kubatov. – Pamiętajmy jednak, że Balazs nie uczył się fachu na Węgrzech. Od zawsze byłem przeciwnikiem węgierskiej karuzeli trenerskiej, na której ci sami szkoleniowcy kręcili się między klubami. Cała ta sytuacja nieładnie pachniała. Teraz pojawiło się na szczęście nowe pokolenie trenerów. Balazs otrzymał od nas kiedyś perspektywę rozwoju, ale wolał podążyć własną ścieżką. Cieszę się, że wrócił.

Balazs Borbely

Ferencvaros nadal jest mocny, ale nie trzeba się go bać

Gabor Kubatov zapewnia, że może wycofać się z zarządzania klubem, jeśli tylko znajdzie się ktoś z pomysłem i odpowiednio zasobnym portfelem, kto przejdzie z Ferencvarosem suchą stopą przez okres kryzysu. Na razie jednak były wiceprzewodniczący Fideszu ma zamiar kontynuować swoją pracę. – Problematyczna kwestia to podział wpływów z praw do transmisji telewizyjnych. Skoro nasza drużyna występuje w 29 z 30 najchętniej oglądanych meczów w sezonie, dlaczego otrzymujemy taką samą kwotę z tytułu sprzedaży praw, jak – powiedzmy – Zalaegerszeg? A już nawet nie wspominam o kwestiach sponsoringu. Nasz klub zrzesza blisko trzy tysiące sportowców, zatrudniamy trzystu trenerów. To trzysta rodzin. Nie mogę im powiedzieć, że może dostaną wypłaty, a może nie – narzeka Węgier.

Te utyskiwania brzmią jednak śmiesznie w kontekście ostatnich doniesień węgierskiej prasy, która dotarła do szczegółów rządowej dotacji dla organizacji sportowych z 2024 roku. Władze państwa dosypały wtedy klubom 11,5 miliarda forintów (ok. 140 milionów złotych), z czego 7,2 miliarda zgarnął Ferencvaros.

Reklama

Pewnie będziemy się dowiadywać o kolejnych tego rodzaju kwiatkach.

Naturalnie wszystkie te problemy węgierskiego klubu nie oznaczają, że należy go już teraz traktować jako słabeusza, klub upadły. Ferencvaros oszczędza, ale się nie rozlatuje. Wciąż dysponuje całkiem mocnym zespołem, o czym świadczą wygrane dwumecze w eliminacjach Ligi Europy z Vojvodiną i – przede wszystkim – Twente. Choć równolegle w lidze Fradi wystartowali bardzo źle, zaczynając zmagania do porażki z Paks i bezbramkowego remisu z Vasasem. – No wreszcie jakiś łatwy mecz! – zażartował Kubatov po wyeliminowaniu Holendrów. – To była fantastyczna walka, heroiczna! Chłopcy dokonali nadludzkiego wyczynu.

W gorszym nastroju jest trener Borbely, który przejechał się po swoim zespole po drugiej stracie punktów na krajowej arenie.

– W pierwszej połowie zagraliśmy naprawdę bardzo słabo. Brakowało nam jakości w ofensywie, cała czwórka zawodników z formacji ataku zagrała poniżej oczekiwań. Po przerwie było nieco lepiej, ale brakowało nam skuteczności. […] Mam wrażenie, że niektórym zawodnikom brakuje pewności siebie, podczas gdy inni mają jej aż nadto. Wciąż uczę się zespołu, ale paru graczy negatywnie mnie zaskoczyło w tych dwóch pierwszych spotkaniach. Musimy jak najszybciej wyciągnąć z tego wnioski, ponieważ taki poziom gry, jaki ostatnio zaprezentowaliśmy, to po prostu za mało – podsumował szkoleniowiec.

Reklama

A zatem do Ferencvarosu w jego aktualnej kondycji należy mieć rzecz jasna respekt, ale nie trzeba się go bać. Zresztą niedawni pogromcy budapesztańskiej ekipy w rywalizacji o mistrzostwo Węgier, czyli ETO FC, zdążyli już wylecieć z eliminacji do Champions League po dwumeczu z Víkingurem Reyjkavik.

fot. NewsPix.pl

7 komentarzy
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Dzieje się w gabinetach Cracovii. Wiceprezes odchodzi przez… koncert? [NEWS]

7
Dzieje się w gabinetach Cracovii. Wiceprezes odchodzi przez… koncert? [NEWS]

Liga Europy

Reklama