Media: Ogromny pech. Marchwiński znów z poważnym urazem

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

01 sierpnia 2026, 12:38 • 2 min czytania 6

Reklama
Media: Ogromny pech. Marchwiński znów z poważnym urazem

Naprawdę, wierzyć się w to nie chce. Filip Marchwiński wrócił do Polski po nieudanej przygodzie we Włoszech, by na początku sezonu po raz kolejny zerwać więzadło krzyżowe. Tak poważny uraz może oznaczać bardzo długą przerwę od gry i kolejny zakręt w karierze 24-latka.

Reklama

Jeden mecz w nowych barwach i… na jakiś czas musi wystarczyć. Zgodnie z informacjami podawanymi przez Piotra Rzepeckiego Cracovia nie skorzysta przez najbliższych kilka miesięcy z usług Filipa Marchwińskiego, który w zremisowanym bezbramkowo meczu z Lechem Poznań pojawił się na murawie w drugiej połowie. Teraz trochę mu zajmie powrót na boisko, znowu.

Filip Marchwiński sezon ma z głowy

Ostatni sezon w Ekstraklasie był jeszcze niezły – dla Lecha Marchwiński zagrał w 35 meczach, strzelił 11 goli, dorzucił sześć asyst i zapracował tym samym na transfer do włoskiego Lecce. Tam od początku wyglądało to źle. Najpierw ligowy debiut w meczu z Atalantą, a potem ławka rezerwowych i kontuzje, na czele z tą najpoważniejszą – zerwaniem więzadła krzyżowego. Powrót do zdrowia zajął pół jednego i pół kolejnego sezonu. Cała dwuletnia przygoda w Lecce zakończyła się dla Marchwińskiego na trzech występach, z sierpnia i września 2024 roku.

Reklama

Odgruzowanie piłkarza miała nastąpić w Krakowie, ale najnowsze doniesienia nie napawają optymizmem. Marchwiński i zerwane więzadło krzyżowe to chyba po prostu duet nierozłączny.

Fot. Newspix

6 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama