Łukasz Piworowicz: Budżet Piasta jest najniższy w lidze, ale walczymy

Przemysław Michalak

27 lipca 2026, 11:43 • 13 min czytania 10

Reklama
Łukasz Piworowicz: Budżet Piasta jest najniższy w lidze, ale walczymy

Piast Gliwice po zmianie trenera i przyjściu Daniela Myśliwca utrzymał się w Ekstraklasie. Za okres pracy obecnego szkoleniowca znalazłby się w ligowej czołówce, choć różnice punktowe były tu symboliczne. Nie ulega jednak wątpliwości, że przed Gliwiczanami kolejny bardzo trudny sezon. Możliwości klubu z Okrzei, jak mówi nam dyrektor sportowy Łukasz Piworowicz, przez bagaż z przeszłości raczej maleją niż rosną, w przeciwieństwie do możliwości konkurencji.

Reklama

Piast się jednak nie poddaje i stara się szukać swoich przewag w inny sposób. Jedną z nich ma być przebudowa kadry w kierunku sprzedażowym, co z czasem powinno podreperować budżet. Z Piworowiczem rozmawiamy o sytuacji Piasta, letnich zmianach kadrowych, prawdopodobnej sprzedaży Igora Drapińskiego i tym, czy anomalia z poprzedniego sezonu Ekstraklasy w postaci niesamowicie płaskiej tabeli może się powtórzyć. Zapraszamy.

*

Nowy sezon, nowe nadzieje, coraz większy rozmach na rynku transferowym wielu klubów, ale w Piaście Gliwice jest po staremu: ciągle działacie przy bardzo ograniczonym budżecie.

Dwa lata temu odziedziczyliśmy dług przekraczający nasz roczny budżet. Jest oczywiste, że takich kwot nie spłaci się w ciągu roku czy dwóch, więc nadal musimy starać się iść do przodu z tym bagażem na plecach. Klub ciągle funkcjonuje na bieżąco – spłacamy wciąż zaległe zobowiązania, dodatkowo doszła obsługa długu, co oznacza wysokie koszty finansowe. To wszystko powoduje, że nasze możliwości zamiast rosnąć, co ma miejsce w przypadku innych klubów, raczej maleją.

Reklama

Jednocześnie wydaje mi się, że kierunek, który obraliśmy latem 2024 roku zaczyna przynosić efekty. W poprzednim sezonie wypromowaliśmy kilku zawodników, którzy zyskali określoną wartość na rynku i cieszą się dużym zainteresowaniem. Jest szansa, że w najbliższych miesiącach jeden lub dwóch piłkarzy Piasta pójdzie wyżej, co ułatwi nam uporanie się z kolejnymi elementami tej finansowej układanki. Krok po kroku chcemy z tych zaległości wychodzić i docelowo móc środki ze sprzedaży zawodników reinwestować w znacznie większym stopniu niż do tej pory. Taka jest nasza droga do utrzymania akceptowalnego budżetu na ekstraklasowym poziomie. To jednak nadal trudny temat, dlatego tym bardziej cieszymy się, że mimo problemów finansowych i gigantycznej przebudowy zespołu, której musieliśmy dokonać, udało nam się zdobyć 41 punktów i utrzymać w elicie.

Łukasz Piworowicz: Już 3/4 kadry Piasta ma potencjał sprzedażowy

Ale całościowo sytuacja w tym aspekcie zmienia się na lepsze? Niedawno Polska Agencja Prasowa donosiła za mniejszościowym udziałowcem Piasta Zbigniewem Kałużą, że wygląda to dramatycznie, strata klubu przekroczyła 50 mln zł, a zadłużenie przez ostatnie dwa lata powiększyło się o 20 mln zł, co już było przytykiem w waszą stronę.

Nie będę komentował tych rewelacji. Nie mam pojęcia, na jakich danych się one opierają. Tło tych zarzutów wydaje się jasne dla wszystkich osób z Gliwic i okolic. My koncentrujemy się na naszej pracy. Wreszcie zyskaliśmy stabilność w drużynie. Od czterech rund sukcesywnie poprawiamy wskaźniki motoryczne. Gdy dwa lata temu przychodziłem do Piasta, byliśmy jeśli nie najsłabszą, to na pewno jedną z trzech najsłabszych ekip Ekstraklasy pod tym względem. Dziś w niektórych aspektach dotyczących motoryki znajdujemy się już w ligowej czołówce. Procentuje bardzo dobra praca sztabu i indywidualna praca zawodników.

Coraz więcej ludzi dostrzega, że w Piaście jest przestrzeń do rozwoju dla piłkarzy, co pomaga nam w rozmowach transferowych. Dzieje się dużo dobrych rzeczy, które dają nam inną niż finansowa przewagę na rynku. W taki sposób zwiększamy swoją konkurencyjność.

Reklama

Czyli mimo wszystko krok po kroku wygrzebujecie się z finansowej zapaści?

Na pewno mamy większą kontrolę nad tym, co się dzieje. Sprzedaliśmy już też jakichś zawodników. Udało się wyraźnie zmienić strukturę naszej kadry. Dziś 3/4 piłkarzy Piasta ma większą lub mniejszą perspektywę sprzedażową. To daje nadzieję, że w najbliższych latach znacznie zwiększymy wpływy z transferów wychodzących, co zdecydowanie pomogłoby budżetowo.

Łukasz Piworowicz

Gdybyśmy tworzyli tabelę Ekstraklasy na podstawie budżetów, Piast zapewne znalazłby się w strefie spadkowej. 

Reklama

Już w zeszłym sezonie byliśmy jednym z trzech klubów w lidze, który na transfery gotówkowe wydał mniej niż pół miliona euro. Poza nami chodziło o beniaminków z Gdyni i Niecieczy. To jednoznacznie wskazuje, jakie mamy możliwości w tym zakresie. Realia są takie, że jeśli dziś pytamy o jakiegoś zawodnika z innym klubem Ekstraklasy, praktycznie nie ma możliwości, żebyśmy przebili tamtą ofertę pod kątem finansowym. Patrząc przez pryzmat pieniędzy, nie jesteśmy konkurencyjni. Jest to konkretne utrudnienie, co sprawia, że trzeba się bardziej wykazać na innych polach. Musimy mieć szerokie listy skautingowe, bo z góry wiadomo, że większość tych piłkarzy wybierze kogoś innego.

Wyzwaniem dla nas jest także rosnący poziom beniaminków i ich możliwości. Nawet z oficjalnych danych wynika, że nie ma porównania jeśli chodzi o wysokość budżetu Piasta a Wieczystej, Wisły czy Śląska.

Z zawodników odchodzących kibice żałują głównie Grzegorza Tomasiewicza. Również nie ukrywam zaskoczenia, że nie skorzystaliście z klauzuli przedłużenia jego umowy, a potem – co sugerują słowa zainteresowanego – nie przedstawiliście mu oferty nowego kontraktu.

A to akurat nieprawda.

Reklama

Mianowicie?

Zaproponowaliśmy Grzegorzowi przedłużenie kontraktu, natomiast warunki przez nasz przedstawione najwyraźniej nie były dla niego satysfakcjonujące. Wybrał korzystniejsze dla siebie rozwiązanie w Śląsku Wrocław. Normalna sytuacja na wolnym rynku, jest możliwość wyboru. Popyt na polskich zawodników stał się dziś bardzo duży, szczególnie tych ogranych w Ekstraklasie, bo niestety niewiele mamy historii chłopaków w ostatnich latach, którzy przyszli z niższych lig i zostali na tym poziomie. Wiadomo, że każdy chciałby mieć dobrych Polaków w składzie, co pozwala im dyktować wysokie oczekiwania kontraktowe. Takie realia wymuszają określone działania, bo Piasta nie stać na uczestnictwo w tego typu wyścigu zbrojeń.

Braliście pod uwagę zatrzymanie Michała Chrapka czy od początku nie było tematu? Miał wysoki kontrakt, a jego boiskowa rola malała.

Nie chciałbym wchodzić w szczegóły. Zawsze o takich decyzjach przesądza szereg czynników. Na koniec naszym celem jest nieustanny rozwój zespołu. Nie ukrywajmy – ograniczony budżet też ma tu znaczenie. Gdybyśmy mieli więcej pieniędzy, pewnie nie wszystkich byśmy pożegnali. Każdy z zawodników, który odszedł tego lata, wiele wniósł do naszego klubu i bardzo to szanujemy.

Reklama

Łukasz Piworowicz: Chcieliśmy docenić drogę, którą przeszedł Jakub Łabojko

To przejdźmy do nowych piłkarzy. Jakub Łabojko jest chyba transferem najmniejszego ryzyka: solidny ligowiec, inteligentny taktycznie, odbudowany w Motorze.

Każdy ruch kadrowy wiąże się z jakimś ryzykiem. Kuba przyszedł do drużyny, która gra w sposób dość specyficzny. Nie jest to standardowy model gry, w związku z czym na pewno okres adaptacji będzie potrzebny. Najważniejszy wątek, który trzeba tu poruszyć: Kuba Łabojko to wychowanek Piasta, ale nigdy w nim nie funkcjonował na poziomie seniorskim. Z tego, co wiem, nie zdarzyło mu się nawet trenować z pierwszym zespołem. I tak trochę chcieliśmy może nie zadośćuczynić zawodnikowi – to byłoby niewłaściwe słowo – ale docenić to, że poprzez swoją determinację i ciężką pracę pokonywał kolejne szczeble. Najpierw zszedł do III ligi i sukcesywnie szedł do góry, aż w końcu wyjechał do Włoch i przez dobrych kilka sezonów z powodzeniem grał w Serie B. Jego przykład pokazuje, że czasem ścieżka rozwoju piłkarza jest trudna i nieoczywista, ale przy odpowiednim zaangażowaniu można zajść naprawdę daleko.

Cieszymy się, że Kuba do nas dołączył. Jak pan powiedział, to już zawodnik doświadczony, ograny, a jednocześnie wciąż w bardzo dobrym wieku. Do tego człowiek na poziomie, a to dla nas bardzo ważne.

Jakub Łabojko

Reklama

Jakub Łabojko 

Zakładam, że jeszcze ściągnięcie kogoś do środka pola. Powiedzmy, że Łabojko wypełnia lukę po Tomasiewiczu, ale nadal ktoś musi zastąpić Dziczka. 

Wszystko będzie determinowała nasza sytuacja finansowa. Na dziś mamy w kadrze czterech zawodników, którzy nominalnie mogą występować na tej pozycji: Quentina Boisgarda, Jakuba Łabojkę, Oskara Leśniaka i Oliwiera Maziarza. Do pierwszego meczu przystąpimy z takimi opcjami dla trenera.

Nową twarzą na bramce jest Domen Gril. Suche CV nie imponuje, bo ostatnich pięć lat spędził w portugalskim drugoligowcu Academico Viseu. Można byłoby zapytać, dlaczego nikt wcześniej go stamtąd nie wyciągnął, a wy wyciągnęliście.

Reklama

Domen w ostatnim sezonie wywalczył ze swoim zespołem awans do portugalskiej ekstraklasy. Przez wiele osób był uważany za najlepszego bramkarza ligi. Wykorzystaliśmy fakt, że wygasł mu długi, czteroletni kontrakt. Mogliśmy go przejąć bez płacenia kwoty odstępnego, co uznaliśmy za fantastyczną okazję. Rozegrał naprawdę dobry ostatni sezon. Od trzech lat widać było u niego systematyczny progres. Liczymy, że u nas jeszcze bardziej pójdzie do przodu.

Domen również jest świetnym człowiekiem, bardzo inteligentnym, mówi płynnie w pięciu czy sześciu językach. Wciąż jest jedną z nadziei w słoweńskiej bramce. Gdy za kilka lat Jan Oblak zakończy karierę, może być jednym z zawodników walczących o miejsce między słupkami reprezentacji. Oby tak było dzięki jego grze dla Piasta.

Z Marcelem Mendesem-Dudzińskim sprawa pewnie była prosta. W Legii nie miał żadnych szans na grę, u was ma trochę większe, zwłaszcza w obliczu trwającej rekonwalescencji Frantiska Placha.

To znów idealny profil zawodnika dla nas. Kilka lat temu znajdował się poza zasięgiem Piasta. Gdy Benfica wyciągała go z Pogoni Szczecin, wydawało się, że będzie miał otwarte drzwi do dużej międzynarodowej kariery. Z różnych powodów jego losy potoczyły się inaczej i po trzech sezonach odchodząc z Benfiki zdecydował się na dołączenie do Legii. Dziś można stwierdzić, że nie była to dobra decyzja. Zupełnie nie mieli tam dla niego realnej ścieżki wykonania pierwszego poważnego kroku w seniorskiej piłce. Marcel potrzebował kogoś, kto wyciągnie do niego rękę i obdarzy zaufaniem. Dla nas to bramkarz będący obietnicą dalszego progresu i na koniec wszyscy mogą być zadowoleni. Kluczem będzie ciężka codzienna praca i wytrwałość.

Reklama

Łukasz Piworowicz: Mało jest piłkarzy o profilu Ntamacka, który mieszczą się w naszym budżecie

Samuel Ntamack na podstawie CV nie odrzuca. Sporo postrzelał w drugiej lidze francuskiej i belgijskiej, w ostatnim sezonie trafiał też w LaLiga2. To aktualnie wasz główny kandydat do gry na szpicy?

Na mecz z Zagłębiem Lubin mamy trzech zawodników na tę pozycję. Poza Samuelem mowa o Andreasie Katsantonisie, który powoli, powoli wraca do swojej normalnej dyspozycji po tej nieszczęsnej kontuzji z zimy ubiegłego roku oraz 17-letnim Macieju Kucharskim. Dołączył do nas parę tygodni temu.

Samuel bardzo dobrze wpisywał się w oczekiwany przez trenera Daniela Myśliwca profil zawodnika na tej pozycji. Profil specyficzny, bo chodzi o dobre przygotowanie motoryczne, intensywność, rzetelną pracę bez piłki i jednocześnie umiejętności techniczne połączone z boiskową inteligencją i zadowalającym poziomem finalizacji. Mało jest zawodników, którzy spełniają te wymagania i mieszczą się w naszym budżecie. Katsantonis ma zresztą wiele podobnych cech. Teraz grunt, żeby drużyna stwarzała im dogodne sytuacje.

Łukasz Piworowicz

Reklama

Młody Kucharski to kandydat na odkrycie? Tak przewidują niektórzy kibice Piasta.

Jest on żywym dowodem na to, że postrzeganie naszego klubu w Polsce się zmienia. Piast zaczyna być postrzegany jako bardzo dobre miejsce do rozwoju i promocji najciekawszych młodych zawodników. Maciek wzbudzał ogromne zainteresowanie na rynku. Regularnie grał i strzelał w reprezentacjach Polski U-15, U-16 i U-17. Przygotowaniem fizycznym i motorycznym zdecydowanie przewyższa średnią w swoim roczniku, tak samo jeśli chodzi o dojrzałość i inteligencję piłkarską.

To niezwykle ciekawy napastnik, ale nie oczekujmy od niego, że w tym wieku po miesiącu treningów wejdzie do Ekstraklasy i od razu zacznie strzelać gole. My na niego takiej presji nie nakładamy. To nie jest zawodnik, który ma nam teraz rozwiązać jakieś problemy. Wręcz przeciwnie – to my chcemy mu pomóc dojść do odpowiedniego poziomu. Liczymy na jego regularny rozwój, co z czasem da mu minuty w lidze. W sparingach dostał ich sporo i pokazał się z dobrej strony. Zdobył bramkę. Dał sygnał, że możemy go już brać pod uwagę przy ustalaniu meczowej kadry.

Wśród dostępnych wariantów w ataku nie wymienił pan Adriana Dalmau. Mówi się o jego odejściu na Indonezję.

Reklama

Jesteśmy bardzo blisko zmiany przynależności klubowej tego zawodnika. Dopóki jednak nie podpiszemy dokumentów, nic nie jest przesądzone. Wszystko jednak zmierza ku rozstaniu, Dalmau dostał ciekawą propozycję i zapewne będzie chciał z niej skorzystać.

Klub coś zarobi czy po prostu rozwiążecie kontrakt?

Nigdy nie komentujemy tego typu kwestii.

Łukasz Piworowicz: Dużo dzieje się wokół Igora Drapińskiego

Wspomniał pan na wstępie, że spodziewacie się w nieodległej przyszłości ciekawych transferów wychodzących z Piasta. Naturalnym kandydatem jest Igor Drapiński. Coś dzieje się w jego temacie?

Reklama

Wokół Igora dzieje się bardzo dużo. Nie ukrywam, że cieszy się zainteresowaniem, zarówno klubów polskich, jak i zagranicznych – nawet spoza Europy. Dla wszystkich stron ważne jest to, żeby dobrze wybrać, by Igor w nowym miejscu mógł się dalej rozwijać. Wydaje się, że decyzja, którą podjęliśmy rok temu, że jednak ma on być stoperem, a nie lewym obrońcą w ustawieniu z czwórką z tyłu, zdecydowanie zmieniła jego postrzeganie na rynku transferowym. I głównie pod tym kątem rozpatrują go teraz potencjalni chętni, aczkolwiek to zawodnik wszechstronny, co stanowi dodatkowy atut.

A kiedy odejdzie? Rynek da odpowiedź. Na pewno nie możemy wykluczyć, że sprzedamy go jeszcze w tym okienku.

Pobijecie swój rekord sprzedażowy? Zagłębie Lubin głośno zapowiada to w razie odejścia Marcela Reguły.

My nie jesteśmy klubem, który będzie w mediach ogłaszał swoje oczekiwania transferowe. Zawodnicy wiedzą, że przy podejmowaniu takich decyzji bierzemy pod uwagę również ich dobro, a nie tylko suche kwoty. Jeśli rozstanie następuje w zgodzie i wszyscy są zadowoleni, kolejnym zawodnikom łatwiej zdecydować się na Piasta, bo wiedzą, że można się u nas wypromować i wykonać krok do przodu w odpowiednim momencie.

Reklama

Igor Drapiński

Szukam pozytywnych punktów zaczepienia dla Piasta na starcie sezonu i wydaje mi się, że wielu piłkarzy, których pozyskaliście rok lub pół roku temu najlepsze ma dopiero przed sobą. Fikaj, Borowski, Boisgard, Vallejo, Sanca, Lokilo – każdy już coś pokazał, ale całościowo to jeszcze nie jest to. 

Sądzę, że pozytywnym punktem zaczepienia są też wydarzenia z rundy wiosennej, a nawet nieco wcześniej. Jeśli spojrzymy na tabelę Ekstraklasy od 1 listopada 2025 do końca poprzednich rozgrywek, Piast zajmuje trzecie miejsce. To już wiele pokazuje, zresztą jest zgodne z naszymi oczekiwaniami. Musieliśmy dokonać wymiany kilkunastu zawodników. Nie mieliśmy dużego budżetu na zakupy i nie stać nas było na gotowych ligowców, do tego doszły zawirowania w sztabie trenerskim. Problemów naprawdę nie brakowało, więc początek musiał być trudny. Jak pan zaznaczył, wielu zawodników okres adaptacji ma za sobą, poznali wymagania trenera Myśliwca i coś dobrego już zaprezentowali. Rośnie poziom zrozumienia w drużynie. Mamy stabilność w sztabie szkoleniowym, który rozwija model gry.

Po dwóch latach wydaje się, że nasza pozycja wyjściowa wreszcie jest zbliżona do tego, czego byśmy oczekiwali. Cały czas trzeba pamiętać o okolicznościach, bo prawdopodobnie dysponujemy najniższym budżetem na wynagrodzenia zawodników, a na pewno najmniejszym budżetem transferowym. To są kwestie obiektywne, ale będziemy walczyć.

Reklama

W kontekście całej ligi sądzi pan, że bardziej prawdopodobne jest powtórzenie zeszłego sezonu, gdy stawka była szalenie wyrównana, czy jednak powstanie w pewnym sensie liga dwóch prędkości, co oznacza wyraźniejszy podział na górną i dolną połowę tabeli. 

Bardziej skłaniałbym się ku drugiemu scenariuszowi. Ekstraklasa od lat jest jedną z najbardziej spłaszczonych lig w Europie, choć ostatni sezon był tu kompletną anomalią. Generalnie jednak wyróżniamy się poziomem trudności każdego meczu i to zjawisko może postępować. Możliwości beniaminków jeszcze spotęgują zaciekłość rywalizacji. Parę klubów w ostatnich kilkunastu miesiącach zostało znacznie doinwestowanych, że wspomnę o GKS-ie Katowice, Koronie Kielce, Pogoni Szczecin, Motorze Lublin czy nawet Wiśle Płock, która ma z czego wydawać. Trudno dziś szukać ewidentnych słabeuszy w Ekstraklasie. Rywalizacja będzie więc niezwykle zacięta, aczkolwiek myślę, że ekipy najsilniejsze budżetowe mają za sobą największe kryzysy i ten sezon będzie dla nich lepszy, a to było źródło tamtej anomalii. Zakładam, że teraz wrócimy do tego, co oglądaliśmy we wcześniejszych latach.

Piłkarze w rozmowach transferowych, jeśli w ogóle poruszają ten temat, tak wyrównaną ligę postrzegają jako atut czy wadę?

Zależy, kogo się szuka. My staramy się rozmawiać z piłkarzami, którzy szczyt kariery mają przed sobą, chcą jeszcze coś osiągnąć i się rozwijać, a dla takich liga trudna, wymagająca, bez nieistotnych meczów to wymarzone środowisko. Z perspektywy naszego pomysłu na Piasta, tak wyrównana Ekstraklasa jest zaletą dla zawodników.

Reklama

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

fot. Newspix

10 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Andreou bliski odejścia z Widzewa. Poprosił, by nie grać z Motorem

Braian Wilma
8
Andreou bliski odejścia z Widzewa. Poprosił, by nie grać z Motorem