Lech w pierwszym meczu nowego sezonu ligowego tylko zremisował z Cracovią. Podział punktów padł także w meczu jego rywala z eliminacji Ligi Mistrzów, z którym już za kilka dni zmierzy się w rewanżu. Spory wpływ na taki rezultat miał aktualny reprezentant Polski. Po raz pierwszy w nowych barwach wpisał się na listę strzelców.
W pierwszej kolejce duńskiej najwyższej klasy rozgrywkowej doszło do prawdziwego szlagieru. Aarhus, czyli mistrz kraju, zmierzył się z Brondby, które ostatnie rozgrywki skończyło na czwartym miejscu w tabeli. Przypomnijmy, od początku roku w ekipie z Kopenhagi występuje Bartosz Slisz. Były piłkarz Legii w pierwszym meczu nowego sezonu po raz pierwszy od momentu przenosin do Danii trafił do bramki rywala.
Pierwszy gol reprezentanta Polski w nowych barwach. Aarhus straciło punkty przed rewanżem z Lechem
Aarhus na spotkanie z Brondby wyszło w praktycznie niezmienionym składzie jak na pierwszy mecz z Lechem Poznań. Trener Duńczyków zdecydował się na zaledwie jedną zmianę, a była to roszada w trójce środkowych obrońców. Jonasa Jensena-Abbewa zastąpił Jacob Andersen.
W każdym razie Aarhus, mimo gry w praktycznie najmocniejszym składzie, musiało gonić wynik. Brondby na początku drugiej wyszło na prowadzenie, a to za sprawą właśnie Bartosza Slisza. Reprezentant Polski bardzo dobrze odnalazł się w polu karnym rywala po rzucie rożnym i z kilku metrów wpakował piłkę do siatki.
Bartosz Slisz z pierwszym golem dla Brondby 🇵🇱 (1:1 vs Aarhus) pic.twitter.com/DPmxkslI7t
— Oskar Mochnik (@Oskar_M04) July 25, 2026
Mistrzowie Danii długo musieli gonić, ale w końcu na kilka minut przed końcem czasu gry udała im się sztuka wyrównania. Rzut karny na gola zamienił Kristian Arnstad, który był także jedynym zdobywcą bramki w pierwszym meczem z Lechem. Przypomnijmy, zespół Nielsa Frederiksena wygrał 4:1.
Bartosz Slisz rozegrał w spotkaniu z mistrzem Danii pełne 90 minut. Z kolei nawet do kadry meczowej nie załapał się Ousmane Sow, który zimą przeniósł się do Kopenhagi z Górnika Zabrze. Przygoda Senegalczyka w Brondby, najłagodniej mówiąc, nie należy do najbardziej udanych i spotyka się on ze sporą krytyką lokalnych dziennikarzy.
Jeden z nich umieścił byłego piłkarza Górnika wśród pięciu graczy, którzy po prostu nie mogą sobie pozwolić na nieudane wejście w sezon.
Natomiast po stronie Aarhus na ostatni kwadrans na placu gry zameldował się wracający po kontuzji Rasmus Carstensen. To sprawia nadzieję, że kibice Lecha w środę mogą przy Bułgarskiej ponownie zobaczyć swojego byłego zawodnika. Na pierwszy mecz jeszcze nie był gotowy i znalazł się poza kadrą.
Szansę mistrza Danii przed rewanżem z zespołem Nielsa Frederiksena zbyt wielkie jednak nie są. Ciężko zakładać, by był w stanie odrobić trzybramkową stratę. Zakładając, że ta sztuka się nie uda, to w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy Aarhus zmierzy się z przegranym pary Klaksvik – Żalgiris Kowno.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix