Szok! Lechia jednak nie zagra w Ekstraklasie! I dodatkowo zapłaci

Antoni Figlewicz

24 lipca 2026, 13:03 • 4 min czytania 17

Reklama
Szok! Lechia jednak nie zagra w Ekstraklasie! I dodatkowo zapłaci

Czasem można się zastanawiać, czy Paolo Urfer nie ma jakichś czeskich korzeni. Szef Lechii łączy w sobie cechy obu sympatycznych bohaterów słynnej bajki, w której dwaj sąsiedzi za co się nie zabiorą, to to spartolą. Tak było choćby z Urferem i jego z góry skazaną na porażkę walką o Ekstraklasę dla klubu z Gdańska. Nie dość, że przegrał od początku przegraną sprawę, to jeszcze teraz zapłaci za to, że w ogóle poprosił o jej rozpatrzenie.

Reklama

Niesamowity był (i pewnie pozostaje) Paolo Urfer w dążeniu do sprawiedliwości, jaką jego zdaniem byłoby utrzymanie Lechii na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Zaczęło się od kuriozalnego podkreślania, że zespół tak naprawdę zajął wyższe miejsce i ostatecznie nie spadł. Piłkarze z Gdańska mieli więc przygotowywać się do nowego sezonu Ekstraklasy, tak to szumnie ogłaszano. Potem wyszło na to, że jednak tak łatwo nie będzie. W Lechii dalej są problemy z wypłatami, Ekstraklasa rusza bez drużyny Urfera, a on sam… no gdzie nie spojrzy, to ma poważny problem.

Postępowanie w sprawie Lechii oddalone. Absolutnie nikt się tego nie spodziewał!

Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie uznał, że nie ma jurysdykcji do rozpoznania odwołania Lechii Gdańsk od decyzji Komisji Odwoławczej ds. Licencji Klubowych PZPN z 16 maja 2025 roku. W konsekwencji postępowanie CAS 2026/A/12460 Lechia Gdańsk S.A. przeciwko PZPN zostało zakończone i wykreślone z repertorium Trybunału. Oznacza to, że CAS nie rozpatrzył merytorycznie zarzutów Lechii, a decyzja o odjęciu klubowi pięciu punktów pozostała nienaruszona – pisze dziś Szymon Jadczak. Ale nie samo olanie sprawy przez CAS jest tu najlepsze – na to zapowiadało się od samego początku, bo zgodnie z przepisami podobne wnioski należy składać do 21 dni po pojawieniu się decyzji o odjęciu punktów. A nie rok później.

Reklama

Najlepsze jest to, że zgłaszając przegraną – przeterminowaną w rozumieniu reguł – sprawę do CAS, Lechia naraziła się na dodatkowe koszty. – Koszty postępowania ma ponieść Lechia Gdańsk. Ich ostateczna wysokość może zostać ustalona i przekazana stronom osobno przez CAS – informuje Jadczak.

Odpowiedź Lechii. Urfer przeprasza i… zapowiada wyprzedaż

Wraz z ostateczną decyzją Trybunału ds. Sportu w Lozannie władze Lechii w końcu uznały stan faktyczny i potwierdzają – nasz zespół zagra w Betclic 1. Lidze. Może i jest to pewien szok, ale tak, tak ma być! – Przede wszystkim chciałbym przeprosić wszystkich naszych kibiców. Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy, aby obronić nasze prawa, jednak bezskutecznie. Niestety musimy zacząć od nowa. Naszym celem jest wywalczenie awansu na koniec sezonu 2026/2027. Nie będziemy mieli innego wyjścia niż sprzedać naszych najlepszych zawodników i zbudować nowy zespół, który – mamy nadzieję – okaże się jeszcze silniejszy niż drużyna Lechii z sezonu 2024/2025. Bardziej niż kiedykolwiek wierzymy w nasz nowy sztab szkoleniowy i wszyscy będziemy ciężko pracować, aby ten cel osiągnąć – deklaruje Urfer w klubowym komunikacie.

Reklama

I przy okazji wbija szpilkę we władze PZPN – relacje na linii związek-Lechia raczej nieszybko się zmienią. – Chciałbym pogratulować Panu Cezaremu Kuleszy – Prezesowi PZPN, Panu Łukaszowi Wachowskiemu – Sekretarzowi Generalnemu PZPN oraz Panu Freddy’emu Fürstowi – Przewodniczącemu Komisji Licencyjnej PZPN. Osiągnęliście swój cel – Lechia została zdegradowana. Udało się wam uniknąć sytuacji, w której legalność kary odjęcia pięciu punktów zostałaby oceniona przez niezależny trybunał. Brawo! – ironizuje Urfer.

A na koniec używa jeszcze argumentu ostatecznego: – Nasz klub nadal stoi na stanowisku, że PZPN nadużył swojej dominującej pozycji kosztem Lechii Gdańsk i nigdy się z tym nie pogodzimy. Dyskryminacja oraz nadużywanie prawa nie mogą być akceptowane w kraju takim jak Polska.

Coś nam mówi, że przy okazji jakiegoś przypadkowego spotkania Urfera z Kuleszą, ten drugi usłyszy od prezesa Lechii głośne „będziesz siedział”…

Reklama
17 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Dlatego Ede odszedł z Motoru. „Był zrażony do poprzedniego trenera”

Mikołaj Duda
4
Dlatego Ede odszedł z Motoru. „Był zrażony do poprzedniego trenera”

Betclic 1. Liga

Reklama