Selekcjoner Klopp z grubej rury. Dostało się dziennikarzom

Marcin Ziółkowski

24 lipca 2026, 14:54 • 3 min czytania 0

Reklama
Selekcjoner Klopp z grubej rury. Dostało się dziennikarzom

24 lipca to dzień szczególny dla niemieckiej piłki w 2026 roku. Juergen Klopp rozpoczął bowiem kadencję w roli selekcjonera tamtejszej reprezentacji. Wielu kibiców marzyło o tym po klęsce na mundialu i marzenie to właśnie się spełnia. Klopp tym samym pożegnał się z posadą w Red Bullu i otrzymał w swoje ręce najważniejszy zespół w kraju. Fachowiec z Moguncji jak zwykle emanował szczerością. Sporo cierpkich słów padło w stronę dziennikarzy, a to na temat szacunku do pracy trenerów. Padły też pewne deklaracje.

Reklama

Klopp (nareszcie) nowym selekcjonerem Niemców

Przez wiele miesięcy, Juergen Klopp łączony był z wieloma posadami pośród czołowych drużyn nie tylko piłki europejskiej, ale i azjatyckiej. Poza Realem Madryt, powrotem do Liverpoolu, Niemiec pośród pogłosek był nazwiskiem bliskim choćby klubom saudyjskim. Jego agent Marc Kosicke dementował wszystko jak leci, a czasem sam Klopp wypowiadał się o plotkach wyssanych z palca.

Gdy Julian Nagelsmann odpadł z mundialu po porażce w rzutach karnych z Paragwajem już w 1/16 finału, niemieccy kibice jednogłośnie domagali się zatrudnienia Kloppa. Ten z grzecznością i dyplomacją wypowiadał się na wiele tematów, ale w jednej z rozmów przyznał, że to niekulturalne teraz rozmawiać o posadzie (gdy Niemcy odpadli – MZ) i o wszystkim musi zdecydować federacja.

Od słów do czynów, DFB poszło na całość – po pożegnaniu się z byłym trenerem Bayernu ma wpłacić 1 milion euro w ramach rekompensaty za zatrudnienie niedawnego pracownika Red Bulla. Wszystko to w szczytnym celu, bowiem Klopp chciał, aby siedmiocyfrowa wpłata dotarła do fundacji Wings for Life. DFB zobligowała się także rozegrać w ramach umowy trzy mecze międzynarodowe w Lipsku.

Reklama

Juergen Klopp na pierwszej konferencji w roli trenera niemieckiej kadry postawił sprawę jasno. Brak szacunku dla jego pracy będzie oznaczał rezygnację z funkcji. Bardzo bowiem przeszkadzało mu jak niemieckie media traktowały zarówno Thomasa Tuchela, jak i Juliana Nagelsmanna. Podkreślił też, że po pracy w reprezentacji – nie będzie w jego karierze nic więcej z trenerskich etatów.

– Nie robię tego dla siebie. Robię to dla Was. Wziąłem tę pracę, nawet jeśli widziałem jak traktowaliście Juliana Nagelsmanna. Biorę ją, nawet jeśli widziałem w jaki sposób odnosiliście się wobec Thomasa Tuchela.

– Jeżeli zaatakujecie moją rodzinę, nie ma mnie tutaj. Jeśli uważasz, że jestem do niczego, powiedz mi to prosto w twarz. Odejdę natychmiast, bez potrzeby jakiegokolwiek odszkodowania finansowego – podkreślił stanowczo Klopp.

Reklama

– To moja misja, aby uczynić drużynę narodową lepszym zespołem i mam nadzieję, że będę miał większy wybór zawodników (…) To zaszczyt. Zostanę bardzo hojnie wynagrodzony. (…)

Jeśli DFB powie, że musimy przerwać, to tyle. Wiem, że są inne kraje, gdzie trenerzy reprezentacji narodowych są traktowani jeszcze gorzej, ale jestem też gotów rzucić tę pracę, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Reklama

– Juergen Klopp nie będzie miał żadnej kariery po reprezentacji. To szczyt, mojej kariery w piłce i dam z siebie wszystko, co tylko mam – dodał trener, cytowany przez Bena Jacobsa.

Pierwszy mecz reprezentacji Niemiec pod wodzą nowego selekcjonera odbędzie się 24 września z Holandią na Johan Cruyff Arena w Amsterdamie. Wszystko w ramach pierwszej kolejki grupy A w Lidze Narodów. Jego umowa wygasa po mundialu w 2030 roku. Niemieckie Sky zasugerowało, że Klopp na liście piłkarzy ma blisko 60 nazwisk.

 

Reklama

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne reprezentacje

Reklama