W bólach i męczarniach rodziło się zwycięstwo Rakowa nad Vallettą. Częstochowianie ostatecznie wygrali 3:1, jednak nie zostawili dobrego wrażenia na tle maltańskiego outsidera. Dawid Kroczek zabrał głos po spotkaniu. – Byliśmy zbyt ospali i pasywni – skomentował grę swoich podopiecznych.
Mecz ze skazywaną na pożarcie Vallettą od początku nie układał się po myśli Rakowa. Maltańczycy sensacyjnie schodzili na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem, a w drugiej połowie mieli piłkę meczową w postaci rzutu karnego. Częstochowianie w porę jednak zareagowali i w końcowym kwadransie zadali dwa ciosy na wagę wygranej.
Po spotkaniu Dawid Kroczek ocenił przebieg boiskowych wydarzeń w wywiadzie z Kanałem Sportowym:
– Staraliśmy się zachować spokój. Mamy zespół z doświadczeniem w europejskich pucharach i nawet jeżeli coś pójdzie nie po naszej myśli, to nie możemy panikować i stracić kontroli. To było istotne w perspektywie meczu. Wiadomo, niewykorzystany rzut karny podziałał dla nas mocno na plus, potem strzeliliśmy kolejne dwie bramki. Jeżeli jednak stracilibyśmy w tej sytuacji goli, mogłoby być różnie. To pokazuje, jak niewiele trzeba, jak jeden prosty błąd może zmienić oblicze meczu – skomentował.
Kroczek po męczarniach z Vallettą: To nie była nasza intensywność
Zdaniem trenera Rakowa, przyczyną słabej postawy jego podopiecznych na tle maltańskiego outsidera była zbyt niska intensywność i pasywność w poczynaniach na boisku.
– Od początku zagraliśmy zbyt ospale, nie narzuciliśmy intensywności i próbowaliśmy dużo rozgrywać w budowaniu wysokim. Jeżeli już podejmowaliśmy decyzję do gry przez środek to nie do końca czuliśmy te momenty bo przeciwnik stał dość blisko. Myślę że powinniśmy mocniej zmienić stronę minimum raz, dwa razy i dopiero później próbować tego tego wejście właśnie przez centrum. W pierwszej kolejności to nie była nasza intensywność – zarówno jeśli chodzi o motorykę, jak i działania z piłką. Zbyt dużo ospałych momentów z naszej strony. To powodowało, że przeciwnik prostymi środkami był w stanie przedostać się pod naszą bramkę i zdobyć gola – dodał.
Zapytany o debiut Mahira Emreliego, Kroczek nie szczędził ciepłych słów pod jego adresem. Były napastnik Legii w pierwszym meczu dla Rakowa od razu popisał się bramką na 1:1 i zasłużył na komplementy.
– Znając Mahira Emreliego nie tylko z boisk Ekstraklasy, ale też z lig zagranicznych, wiedzieliśmy, że to charakterystyka napastnika z dobrym zmysłem do gry kombinacyjnej, do gry na jeden kontakt, z planem na pierwszą piłkę, niezłą finalizacją. To jego pierwszy mecz w naszych barwach, trochę działaliśmy na żywym organizmie i po trudnym początku, z każdą kolejną minutą, łapał coraz większą pewność i połączenie z pierwszą naszą linią ofensywną. Będziemy nad tym dalej pracowali, bo przestrzeń jest duża i trzeba będzie to dalej rozwijać – podsumował.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix