Nie tylko GKS Katowice ma powody do rozczarowania po pierwszym meczu eliminacji europejskich pucharów. Niespodziewanie potknęła się również rumuńska FCSB, która w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji przed własną publicznością przegrała z łotewską Audą 2:3.
FCSB to spadkobiercy słynnej Steauy Bukareszt, która w 1986 roku triumfowała choćby w Pucharze Europy. Gospodarze byli zdecydowanymi faworytami tego spotkania i liczyli na udany początek walki o awans. Początek meczu szybko zweryfikował jednak te założenia. Już w piątej minucie goście objęli prowadzenie po trafieniu Eduardsa Daskevicsa.
Łotysze wbili trzy gole faworytowi. Szok w europejskich pucharach
FCSB odpowiedziało po kilkunastu minutach. W 20. minucie do wyrównania doprowadził Octavian Popescu, dając rumuńskiej ekipie nadzieję na przejęcie kontroli nad wydarzeniami na boisku.
Auda nie zamierzała jednak ograniczać się do obrony korzystnego rezultatu. Jeszcze przed przerwą łotewski zespół ponownie wyszedł na prowadzenie. Tym razem na listę strzelców wpisał się Barthelemy Diedhiou.
Po zmianie stron FCSB ruszyło do odrabiania strat i w 71. minucie doprowadziło do remisu. Bramkę na 2:2 zdobył Aymen Boutoutaou, a wydawało się, że faworyt uniknie kompromitującej porażki.
Końcówka spotkania przyniosła jednak kolejny zwrot akcji. W doliczonym czasie gry bohaterem Audy został Kader Kone, który zdobył zwycięskiego gola i zapewnił swojej drużynie sensacyjne zwycięstwo 3:2.
Rewanżowe spotkanie obu drużyn odbędzie się za tydzień na Łotwie. FCSB stanie przed zadaniem odrobienia jednobramkowej straty, natomiast Auda spróbuje przypieczętować jedną z największych niespodzianek tej rundy eliminacji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix