Kubiak o transferze do Slavii. „Uznaliśmy, że to może być strzał w dziesiątkę”

Marcin Ziółkowski

22 lipca 2026, 15:20 • 3 min czytania 0

Reklama
Kubiak o transferze do Slavii. „Uznaliśmy, że to może być strzał w dziesiątkę”

Oskar Kubiak w ciągu ostatniego roku przeżył prawdziwy rollercoaster. Rozgrywki 2024/25 kończył jako piłkarz Wdy Świecie. Jesień kolejnego sezonu spędził na wypożyczeniu z Arki Gdynia do Sokoła Kleczew na poziomie 2. Ligi. W Trójmieście zdecydowano się dać mu wiosną szansę w pierwszym zespole. Kubiak strzelił trzy gole, a niedawno podpisała z nim umowę Slavia Praga. 19-letni podzielił się wrażeniami z ostatnich miesięcy w rozmowie z TVP Sport.

Reklama

Kubiak na czeskiej ziemi. Błyskawiczny progres w ciągu roku

Polski pomocnik niedawno doznał kontuzji i nie wiadomo kiedy zadebiutuje w barwach Slavii Praga w meczu oficjalnym. Warto jednak dodać, że starym czeskim zwyczajem, w sparingu otrzymał opaskę kapitana.

Wracając do rzeczy pozytywnych, początek sezonu 2025/26 wydaje się przełomem w drodze Oskara Kubiaka. Młody zawodnik przyznaje, że bardzo dużo zyskał dzięki przygotowaniom do sezonu z ówczesnym klubem Ekstraklasy.

– Dużo dał mi okres przygotowawczy z Arką (…) Kiedy później trafiłem do Kleczewa, czułem już, że złapałem trochę doświadczenia od lepszych piłkarzy. Dzięki temu wszedłem do drugiej ligi z dużo większą odwagą.

Skąd pomysł na transfer do Slavii Praga, a więc klubu, który będzie grać w fazie ligowej Ligi Mistrzów? Oskar Kubiak przekonuje, że po długiej analizie uznał, że warto rzucić się na głęboką wodę.

Reklama

– Uznaliśmy wspólnie z moimi agentami, że dla piłkarza w moim wieku może to być strzał w dziesiątkę. Wierzę, że tej decyzji nie będę żałował (…) Odbylismy jedną wideorozmowę z trenerem. Powiedział mi, że widzi mnie w projekcie Slavii. Pokazał również, na jakiej pozycji chciałby mnie wykorzystywać oraz wyjaśnił, jak zespół funkcjonuje w fazie ataku i obrony. To była bardzo konkretna rozmowa.

Oskar Kubiak jest też zdania, że w porównaniu do polskiej piłki, największą różnicę widać w pressingu.

Reklama

– Praktycznie od razu dołączyłem do drużyny (…) Najbardziej widać to w pressingu [różnica w treningach – MZ]. Mam wrażenie, że rzadko w Polsce zdarza się grać pressingiem przez pełne 90 minut. W Slavii, a myślę, że także ogólnie w czeskiej lidze, jest to absolutny priorytet. Przez cały mecz trzeba nieustannie wywierać presję na rywalu. To wymaga ogromnej intensywności.

Poza byłym piłkarzem Arki Gdynia, w zespole jest też były piłkarz Wisły Płock, Wiktor Nowak. Obydwaj latem podpisali umowy do czerwca 2030 roku. Kubiak cieszy się, że w zagranicznym klubie ma w szatni osobę, która mówi w tym samym języku co on.

Reklama

– Obecność drugiego Polaka w zagranicznym klubie naprawdę pomaga. Możemy rozmawiać po polsku, łatwiej odnaleźć się w nowym miejscu. Jestem przekonany, że pomoże to nam również na boisku. Poza treningami możemy razem poznawać Pragę, dzięki czemu człowiek nie jest zdany wyłącznie na siebie.

Jaki cel ma Oskar Kubiak na pierwszy sezon nad Wełtawą? Najpierw debiut, potem walka o wyjściowy skład.

– Chcę dobrze zaaklimatyzować się w klubie, drużynie, samej lidze. Najbliższym celem jest dbebiut, a potem regularna walka o miejsce w składzie (…) Chciałbym, żeby kibice uznali, że klub dobrze zainwestował swoje pieniądze. Że jestem zawodnikiem z dużym potencjałem, który może w przyszłości wejść na jeszcze wyższy poziom.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Były piłkarz Legii ma radę dla Rajovicia. „Wszystko staje się łatwiejsze”

Mikołaj Duda
0
Były piłkarz Legii ma radę dla Rajovicia. „Wszystko staje się łatwiejsze”

Inne ligi zagraniczne

Reklama