FIFA broni sędziego przed… Trumpem. Farsy ciąg dalszy

Antoni Figlewicz

07 lipca 2026, 09:08 • 2 min czytania 10

Reklama
FIFA broni sędziego przed… Trumpem. Farsy ciąg dalszy

Genialnie to rozegrali panowie z piłkarskiej centrali, genialnie. Najpierw podważyli autorytet arbitra, w pokrętny sposób zawieszając przyznaną przez niego czerwoną kartkę. A teraz nagle tego autorytetu bronią, bo nie godzą się z tym, by podważał go… Donald Trump. Tak, ten sam Donald Trump, który załatwił zawieszenie zawieszenia Folarina Baloguna u swojego kumpla Gianniego Infantino.

Reklama

Czy ta sprawa może być jeszcze bardziej groteskowa? Widać – może. Zacznijmy od tego, że Donald Trump samemu przyznając, że dopiero niedawno poznał w ogóle instytucję czerwonej kartki, przejechał się po arbitrze prowadzącym spotkanie USA z Bośnią i Hercegowiną. Niewybaczalnym grzechem Raphaela Clausa było oczywiście wykluczenie reprezentanta Stanów Zjednoczonych, Folarina Baloguna.

Poprosiłem tylko FIFA o sprawdzenie sytuacji. Nie mówiłem, że muszą cofnąć decyzję. To nawet nie było przewinienie. Ten sędzia – którego przeszłość budzi pewne wątpliwości – podjął decyzję, w którą nikt nie mógł uwierzyć – mówił rozemocjonowany Trump.

 

Reklama

FIFA broni sędziego. Tego samego, którego chwilę wcześniej wystawiła na ostrzał

Decyzję sędziego Clausa podważono, Balogun zagrał z Belgią – tak jakby czerwonej kartki nigdy nie było. A teraz FIFA sprząta własny bałagan i zabiera się za zadbanie o wizerunek arbitra, którego profesjonalizm kwestionuje Trump.

FIFA uznaje Raphaela Clausa za jednego z czołowych sędziów na świecie i cenionego uczestnika Mistrzostw Świata. W ciągu swojej kariery konsekwentnie wykazywał najwyższe standardy profesjonalizmu i uczciwości – czytamy w komunikacie będącym odpowiedzią na słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Swoje trzy grosze dorzuca też Pierluigi Collina, szef sędziów w FIFA: – Raphael Claus sędziuje na swoich drugich Mistrzostwach Świata, mając za sobą występ w Katarze w 2022 roku. Jest doświadczonym i bardzo szanowanym sędzią, a my zachowujemy pełne zaufanie do niego jako oficjela meczowego – przekonuje Włoch.

Może łatwiej byłoby dowodzić tego zaufania bez robienia z Clausa kozła ofiarnego i rozkręcania międzynarodowej afery z nim w roli głównej? Żeby jeszcze ten Balogun faktycznie coś w meczu z Belgią dał…

Reklama

Fot. Newspix

10 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama