Genialnie to rozegrali panowie z piłkarskiej centrali, genialnie. Najpierw podważyli autorytet arbitra, w pokrętny sposób zawieszając przyznaną przez niego czerwoną kartkę. A teraz nagle tego autorytetu bronią, bo nie godzą się z tym, by podważał go… Donald Trump. Tak, ten sam Donald Trump, który załatwił zawieszenie zawieszenia Folarina Baloguna u swojego kumpla Gianniego Infantino.
Czy ta sprawa może być jeszcze bardziej groteskowa? Widać – może. Zacznijmy od tego, że Donald Trump samemu przyznając, że dopiero niedawno poznał w ogóle instytucję czerwonej kartki, przejechał się po arbitrze prowadzącym spotkanie USA z Bośnią i Hercegowiną. Niewybaczalnym grzechem Raphaela Clausa było oczywiście wykluczenie reprezentanta Stanów Zjednoczonych, Folarina Baloguna.
– Poprosiłem tylko FIFA o sprawdzenie sytuacji. Nie mówiłem, że muszą cofnąć decyzję. To nawet nie było przewinienie. Ten sędzia – którego przeszłość budzi pewne wątpliwości – podjął decyzję, w którą nikt nie mógł uwierzyć – mówił rozemocjonowany Trump.
FIFA broni sędziego. Tego samego, którego chwilę wcześniej wystawiła na ostrzał
Decyzję sędziego Clausa podważono, Balogun zagrał z Belgią – tak jakby czerwonej kartki nigdy nie było. A teraz FIFA sprząta własny bałagan i zabiera się za zadbanie o wizerunek arbitra, którego profesjonalizm kwestionuje Trump.
– FIFA uznaje Raphaela Clausa za jednego z czołowych sędziów na świecie i cenionego uczestnika Mistrzostw Świata. W ciągu swojej kariery konsekwentnie wykazywał najwyższe standardy profesjonalizmu i uczciwości – czytamy w komunikacie będącym odpowiedzią na słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Swoje trzy grosze dorzuca też Pierluigi Collina, szef sędziów w FIFA: – Raphael Claus sędziuje na swoich drugich Mistrzostwach Świata, mając za sobą występ w Katarze w 2022 roku. Jest doświadczonym i bardzo szanowanym sędzią, a my zachowujemy pełne zaufanie do niego jako oficjela meczowego – przekonuje Włoch.
Może łatwiej byłoby dowodzić tego zaufania bez robienia z Clausa kozła ofiarnego i rozkręcania międzynarodowej afery z nim w roli głównej? Żeby jeszcze ten Balogun faktycznie coś w meczu z Belgią dał…
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix