Piłkarze pobici przez… ochroniarza meczu. Nie ma nawet przeprosin

Jakub Białek

07 lipca 2026, 10:26 • 6 min czytania 10

Reklama
Piłkarze pobici przez… ochroniarza meczu. Nie ma nawet przeprosin

Wielokrotnie widzieliśmy godne potępienia sytuacje, w których kibice bili się z innymi kibicami albo nawet z piłkarzami. Tym razem patologia weszła na wyższy poziom. Piłkarze czwartoligowej Polonii Chodzież zostali pobici przez kibiców Gromu Nowy Staw, którym pomagał… ochroniarz meczu. Ochroniarz, czyli człowiek odpowiedzialny za to, by nikomu na stadionie nie stała się krzywda. Prezes Gromu przekonuje, że mimo iż ten człowiek miał na sobie kamizelkę ochroniarską, to wcale nie był ochroniarzem. Nie uważa też, by pobitym piłkarzom należały się jakiekolwiek przeprosiny.

Reklama

Materiał o pobitych piłkarzach Polonii Chodzież można obejrzeć też w formie wideo:

Ochroniarz pobił piłkarzy

21 czerwca.  To właśnie wtedy w barażu o III ligę zmierzyły się Grom Nowy Staw oraz Polonia Chodzież. Mecz wygrali gospodarze z Nowego Stawu. Wydawało się, że po spotkaniu kibice skupią się na świętowaniu sukcesu przypieczętowanego na własnym obiekcie, ale mieli jednak nieco inne plany.

Na nagraniach dostępnych z tego meczu, pokazanych w naszym materiale, widać jak kibice atakują po meczu piłkarzy.

Reklama

Jeden z nich skończył z zakrwawioną twarzą, drugi z podbitym okiem, trzeci z problemem z żuchwą i opuchniętą twarzą, a czwarty miał podejrzenie wstrząśnienia mózgu, uraz oka oraz straci przytomność. Jak się okazuje, ochroniarz miał kluczowy udział w tej bójce.

Opowiada Tomasz Figlerowicz, jeden z poszkodowanych zawodników: – Znalazłem się w tej bójce, gdy ochroniarz biegł w stronę naszego kapitana. Najpierw go kopnął, a później uderzył pięścią w twarz. Nasz kapitan upadł, ja zacząłem pacyfikować ochroniarza. Upadłem wraz z nim na ziemię i wtedy zostałem przekopany. Obudziłem się, jak było pięciu ludzi nade mną, którzy pytają, czy wszystko w porządku. Nie wiem, ile to trwało, może kilka sekund, a może kilka minut. Miałem podbite oko, problem ze wzrokiem, bo cała soczewka była napuchnięta i całe oko przekrwione. Było też podejrzenie wstrząśnienia mózgu.

Trener Polonii Dawid Jasiński dodaje: – Okładali go pięściami po głowie i kopali. To było nie tyle zagrożenie dla zdrowia, co dla życia. Wszyscy dobrze wiemy, czym może skutkować takie kopnięcie w głowę, w potylicę. Ochrona praktycznie nie reagowała. Nie można powiedzieć, by jakkolwiek spełniła swoją funkcję. Grom nie sprostał wszystkim normom i regulaminom. To po prostu skandal. To jest nie do pomyślenia. Nie ma na to usprawiedliwienia. 

Reklama

Na nagraniach jak na dłoni widać, że agresorem jest człowiek w kamizelce, jaką miały na sobie na tym meczu służby porządkowe. I jest to ogromny skandal, bo przecież kto jak nie ochrona powinien obezwładniać żądnych krwi kibiców, tak by piłkarzom nie stała się krzywda? Ów człowiek nie tylko nie spełnił swojego zadania, a wręcz zaognił całą sytuację. Zachował się jak strażak, który zamiast gasić pożar, dolewa benzynę.

Prezes Gromu: To nie był ochroniarz

Grom Nowy Staw ma jednak dość osobliwą linię obrony. Prezes tego klubu twierdzi w rozmowie z Weszło, że to… wcale nie był ochroniarz, a jakaś inna osoba, która z nieznanych powodów nosiła na meczu kamizelkę ochroniarską.

Generalnie na świecie jest tak, że kluby zatrudniają ochroniarzy po to, by bronili uczestników imprezy przed zagrożeniem. W Gromie doszło do sytuacji, gdy ochroniarz stał się agresorem.

Jakub Kondziella: – Przede wszystkim ta osoba nie była ochroniarzem. Nie była w żaden sposób związana z naszym klubem, zatrudniona. Takie jest nasze stanowisko. Kierownik ds. bezpieczeństwa dostarcza przed meczem delegatowi listę z osobami porządkowymi. Tej osoby nie było na liście. 

Reklama

To skąd na plecach tej osoby wzięła się kamizelka ochroniarska?

Z tego, co wiem, to była zwykła kamizelka. W trakcie dnia można spotkać ludzi w takich kamizelkach. Jak się później znalazła ta osoba na boisku – tego nie wiemy.

Czyli ktoś przebrał się za ochroniarza?

Może nie za ochroniarza. Po prostu miał założoną kamizelkę…

Reklama

…którą zwykle mają ochroniarze.

Tak. Zwykle mają taką kamizelkę. 

Po co ktoś miałby się przebierać za ochroniarza? To miał być żart?

Nie mam pojęcia. 

Reklama

Trudno mi dopuścić taką sytuację, że to nie był ochroniarz. Nie widziałem nigdy człowieka, który przebiera się za ochroniarza na meczu piłkarskim. 

Najważniejszą dla nas kwestią jest to, że ta osoba nie była w żaden sposób związana z klubem i nie należała do służb porządkowych. 

A kim była? 

My tą osobę znamy, to osoba z miasta. Jeśli chodzi o konsekwencje, tym już zajmuje się policja. 

Reklama

Widział pan na meczu osobę, o której wie pan, że nie jest zatrudniona przez klub, która ma taką samą kamizelkę jak ochroniarze, co mogłoby kogoś zmylić. Nie zareagował pan? 

Za zarządzanie takimi osobami odpowiada kierownik ds. bezpieczeństwa. Miałem na głowie tyle spraw, że nie sprawdzałem takich rzeczy. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że coś takiego może się wydarzyć. 

Pobłażliwa kara

Co ciekawe, na nagraniach widać, jak prezes klubu w trakcie meczu rozmawia z feralnym ochroniarzem. Ale nawet spotkanie twarzą w twarz nie sprawiło, że Kondziella zdziwił się, dlaczego osoba, która rzekomo nie jest ochroniarzem, ma na sobie taką kamizelkę.

Mimo że osoba związana z klubem (albo udająca taki związek) dopuściła się przemocy wobec drużyny przeciwnej, zachodniopomorski ZPN dość pobłażliwie potraktował organizatora meczu. Grom otrzymał w konsekwencji bijatyki dziesięć tysięcy złotych kary oraz zakaz udziału publiczności w dwóch meczach ligowych. Chcieliśmy zapytać o wysokość tej kary w zachodniopomorskim związku, ale Przemysław Kaczorowski, przewodniczący Wydziału Dyscypliny, udał się na dwutygodniowy urlop dzień po ogłoszeniu sankcji.

Reklama

Co ciekawe, ukarana została też Polonia Chodzież – zawieszeniem na trzy mecze dla jednego z zawodników (Dmytro Mamro) oraz grzywną o wysokości tysiąca złotych.

– Zachodniopomorski ZPN w mojej opinii daje przyzwolenie na takie dalsze akcje. 10 tysięcy złotych to dziś dla trzecioligowca nic. Dwa mecze kary bez udziału publiczności – szanujmy się, dziś za race można dostać większe kary. Jeśli do czegoś takiego jeszcze dojdzie, może zdarzyć się tragedia. Po piłkarsku powiem, że jeśli coś takiego się wydarzy, będą mieli asystę. To skandal i patologia. Grom powinien dostać dotkliwą karę, by to była informacja dla innych, jakie są konsekwencje braku zapewnienia bezpieczeństwa. Przy tym nasz zawodnik z Ukrainy, wobec którego padły ksenofobiczne słowa i który po prostu się bronił, gdy został zaatakowany, dostał większą karę niż Grom, bo ma trzy mecze zawieszenia – komentuje Dawid Jasiński, trener Polonii.

W sprawie działa policja, która zatrzymała już trzy osoby pod zarzutem udziału w bójce o charakterze chuligańskim. Mimo tego wszystkiego, z ust prezesa Gromu Nowy Staw – ani nikogo innego z tego klubu – nie padło nawet słowo przepraszam.

Dlaczego drużyna Polonii nie usłyszała od was słowa „przepraszam”?

Reklama

Jakub Kondziella, prezes Gromu: – Czekamy na rozstrzygnięcie sprawy. 

Czyli na ten moment nie poczuwa się pan do tego, że Polonia powinna zostać przeproszona?

Czekamy na rozstrzygnięcie sprawy przez policję i oficjalne stanowisko. 

Rozumiem. Czyli na ten moment nie zasługują na przeprosiny? 

Reklama

(cisza)

Zasługują czy nie?

Uważam, że po zajęciu stanowiska przez policję będziemy mogli się do tego ustosunkować. 

Ale na ten moment – zasługują czy nie? Jedno albo drugie?

Reklama

Jeszcze raz powtórzę – po wyjaśnieniu tego przez policję, będziemy mogli się ustosunkować. Ja całej sytuacji nie widziałem, bo byłem po drugiej stronie boiska. Podszedłem tam, gdy sytuacja już się rozchodziło. Ciężko mi mówić o czymś, czego nie widziałem. 

A więc oficjalna wersja jest taka, że piłkarzy pobił przebieraniec, więc słowo „przepraszam” się nie należy.

Fot. Dawid Jasiński / Facebook

Reklama
10 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Niższe ligi

Reklama
Niższe ligi

Brutalna weryfikacja Łukasza Piszczka? Wraca do pracy w… trzeciej lidze

Braian Wilma
6
Brutalna weryfikacja Łukasza Piszczka? Wraca do pracy w… trzeciej lidze