Czy Szwecja jakoś nas zachwyciła? Nie. Czy jesteśmy oczarowani występem Japończyków? Również niespecjalnie. Mimo że ciężko mowić o tym, że w Dallas obejrzeliśmy jakieś pasjonujące widowisko, to obie strony specjalnie nie mogą mieć powodów do niezadowolenia. Podzieliły się punktami i mogą przygotowywać się na fazę pucharową.
Szwecja przed meczem była świadoma, że remis zapewnia jej wyjście z grupy. Porażka przy niekorzystnym układzie innych spotkań mogłaby spowodować pożegnanie z turniejem. Jeden punkt piłkarzom ze Skandynawii wystarczał i to było aż nadto widoczne. Dopóki wynik im się zgadzał, to próżno było szukać odważniejszych prób w ich wykonaniu.
Japonię remis też urządzał, bowiem utrzymywał ją na drugim miejscu, a prawdę mówiąc, szansę na wygranie grupy i tak miała iluzoryczne. Przez wynik w meczu Holandii z Tunezją, musiałaby wygrać różnicą minimum trzech bramek. A tak, przynajmniej zaoszczędziła trochę sił na kolejny mecz mundialu.
Japonia – Szwecja 1:1. Pierwsza połowa do kompletnego zapomnienia
Powiedzieć, że w pierwszej połowie działo się niewiele, to jak nic nie powiedzieć. Bardzo długo rozkręcali się zawodnicy obu stron i właściwie pierwszych trzydzieści kilka minut jest całkowicie do zapomnienia. Jak ktoś nieco się spóźnił, to z ulgą mógł odetchnąć, że kompletnie nic go nie ominęło.
Dopiero pod koniec pierwszej części nieco tempo podkręcili Japończycy, którzy dotychczas dość powoli rozgrywali piłkę i nie mieli pomysłu na przechytrzenie obrony rywali. Właściwie pierwszą sytuacją w ogóle wartą wspomnienia było uderzenie z dystansu Yukinariego Sugawary, które poleciało prosto w golkipera Szwedów.
Najlepsza szansa zdecydowanie należała do Keito Nakamury, który chciał sprytnie, finezyjnie uderzyć tuż przy słupku i Szwecję uratowała tylko bardzo dobra interwencja Jacoba Widella Zetterstroma. Poza tym może z dwa ataki, które strzałem się nie zakończyły i to byłoby na tyle. Jak na 45 minut, szału nie było.
Chociaż porównując do Szwedów, to i tak było nieźle. Ci ewidentnie byli bardzo zadowoleni z remisu i przede wszystkim robili wszystko, by go nie stracić. Właściwie okopali się na własnej połowie i nawet jak mieli okazję, to niezbyt chętnie z niej wychodzili. Dość powiedzieć, że poza kompletnie przypadkową okazją – to i tak mocno naciągane określenie – Gyokeresa na sekundy przed zejściem do szatni, to nie wykreowali sobie absolutnie nic. Uściślając, tą okazją było przechwycenie piłki na jakimś 30. metrze i uderzenie, które po dwóch rykoszetach przyniosło rzut rożny.
Podopieczni Grahama Pottera do przerwy oddali dwa strzały, z czego jeden celny. Wykreowane xG to dokładnie 0,07. Dość dobrze to podsumowuje ich pomysł na to spotkanie.
Elanga uratował Szwecję przed potencjalnymi problemami
Od początku drugiej połowy pachniało golem dla Japonii. To groźne, lecz minimalnie niecelne, uderzenie Ao Tanaki, innym razem groźny atak zakończony odgwizdaniem spalonego, była też skuteczna interwencja bramkarza Szwedów. Po mniej więcej 10 minutach starania podopiecznych Hajime Moriyasu zostały wynagrodzone. Świetne zachowanie Ritsu Doana, który posłał prostopadłe podanie pomiędzy dwóch obrońców, a całość skutecznie sfinalizował Daizen Maeda.
Japonia szukała sytuacji, znalazła i wykorzystała! Autorem gola Daizen Maeda 🇯🇵
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 👉 https://t.co/4GnXCheDHv pic.twitter.com/dipZ1DonU7
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 26, 2026
Szwecja za bardzo nie miała wyjścia. Musiała wziąć się do roboty także w ataku. I rzeczywiście to zrobiła, pokazując, że dysponuje potencjałem ofensywnym i to niemałym. Gdy tylko podopieczni Grahama Pottera nabrali chęci, by atakować, to od razu zrobiło się groźnie pod bramką Ziona Suzukiego.
Pierwsza próba, druga, aż sposób na bramkarza Parmy znalazł Anthony Elanga. Bardzo ładne uderzenie zza zasłony przywróciło Szwedom korzystny dla nich wynik. Poza tym dodał im także pewności siebie. Już nieco częściej, niż przy bezbramkowym remisie, widzieliśmy ich w ofensywnych poczynaniach. Momentami wręcz dominowali przeciwnika, chcąc wpakować mu drugiego gola i awansować na drugie miejsce w grupie.
Ależ strzał Elangi… 🌪️ No i mamy remis w meczu Japonii ze Szwecją!
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 👉 https://t.co/4GnXCheDHv pic.twitter.com/9pG2FLHtyN
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 26, 2026
Japończycy próbowali się odgryzać, aczkolwiek żadna z drużyn, mimo paru szans, już więcej goli nie strzeliła. Całościowo ani jedna, ani druga drużyna szczególnie nas nie zachwyciły, jednak szczególnych powodów do smutku nie mają. Szwecja zapewniła sobie awans do fazy pucharowej, a Japonia podtrzymała swoją serię bez porażki i przypilnowała drugiego w grupie. Za trzy dni w Houston formę piłkarzy z kraju Kwitnącej Wiśni sprawdzą Brazylijczycy. Podopieczni Grahama Pottera na rywala jeszcze chwilę muszą zaczekać.
Zmiany:
Legenda
Ocena atrakcyjności meczu: 2/6
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix