Vini szalał, Neymar wrócił, grały dudy. Brazylia rozbiła Szkocję

Sebastian Warzecha

25 czerwca 2026, 02:23 • 5 min czytania 3

Reklama
Vini szalał, Neymar wrócił, grały dudy. Brazylia rozbiła Szkocję

Na trybunach mogły przygrywać dudy. Mógł oglądać grę swojej kadry Gerard Butler, który przecież w „300” walczył o sprawę niemożliwą. Szkoci jednak – tak jak i butlerowy Leonidas – polegli. Ich katem okazali się jednak nie Persowie, a Brazylijczycy. Szczególnie ten z numerem „7”. Vinicius był dziś bowiem znakomity.

Reklama

W grupie B pewne było tylko, że do fazy pucharowej mistrzostw świata nie awansuje Haiti. Poza tym? Walka. Trzy punkty mieli Szkoci, po cztery – Brazylijczycy i Maroko, którzy zremisowali swoje bezpośrednie spotkanie. Dziś to ci pierwsi mieli trudniejsze zadanie do wykonania, rywalizowali przecież właśnie z walczącymi o awans Szkotami. Poradzili sobie jednak z tym zadaniem koncertowo. Dziś na boisku zdecydowanie wygrały rytmy samby, nie dźwięk szkockich dud.

Nawet jeśli na trybunach przebijały się te ostatnie.

Powrót, czyli wydarzenie meczu

Pozwólcie, że – wyjątkowo – zaczniemy niemal od końca. Konkretnie od 76. minuty, bo wtedy wydarzyło się coś, co poderwało publikę równie mocno, jak wcześniejsze gole. Na boisku zameldował się wówczas Neymar. Tak, ten połamany, kontuzjowany, rehabilitowany zawodnik. Powołany właściwie wbrew wszystkiemu, ale wywiązujący się ze swojej roli weterana, wspierający swoją kadrę z ławki. Naprawdę, to był dojrzały Neymar.

I w sumie zasłużył, żeby na tym mundialu zagrać. Kto wie bowiem, czy nie jest to jego jedyny występ na tym turnieju?

Reklama

W przeszłości miał do mistrzostw pecha. W 2014 roku to brak jego i Thiago Silvy w jakimś – zapewne dużym – stopniu zdecydował, że Brazylijczycy zostali rozbici przez Niemców w półfinale. W 2018 grał, ale Canarinhos przegrali z być może najlepszą w historii Belgią w ćwierćfinale. W 2022 też był, ale zagrał w trzech meczach z pięciu, a Brazylia niespodziewanie – mimo dużej przewagi – odpadła w karnych z Chorwacją. Jego mundialowe życie to pasmo rozczarowań – jakby na to nie patrzyć.

Może jednak zmieni się to w Ameryce Północnej? Neymar jest tam już jednak w innej roli. Nie lidera na boisku, a weterana, wsparcia, bardziej może mentalnego, niż boiskowego. Sam fakt, że tam w ogóle jest, to dla Brazylijczyków ewidentny powód do świętowania. Ostatni raz w kadrze grał w październiku 2023 roku. Potem a to kontuzje, a to kiepska forma, a to inne powody sprawiały, że go w niej nie było. Ale w Brazylii potrafił się pokazać, ratował ukochany Santos przed spadkiem, grał, starał się.

Reklama

I Carlo Ancelotti stwierdził: dam szansę. Poświęcił jedno z 26 miejsc w składzie. I w sumie wnosząc po reakcjach fanów – już dziś okazało się, że było warto. Samo wejście Neymara wzbudziło euforię, a i schodzący z boiska Matheus Cunha szczerze się do kolegi z kadry uśmiechał, gdy boisko opuszczał.

Jest atmosferka, a obecność Neymara ewidentnie w jej utrzymaniu pomaga. I fajnie.

Vinicius lepszy z każdym meczem

Są na tym turnieju postaci wielkie. Kylian Mbappe, Leo Messi i Erling Haaland w całości spełniają postawione przed nimi oczekiwania. Cristiano Ronaldo przebudził się z Uzbekistanem. Harry Kane genialnie grał z Chorwacją, a nawet jeśli z Ghaną nie miał swojego dnia, to turniej jest jeszcze długi i pewnie niejedno napastnik Bayernu Monachium pokaże.

Ale oprócz nich wszystkich – jest i Vinicius. Znakomity, naprawdę znakomity jest Vini na mistrzostwach świata.

Reklama

A przecież nie grał dobrego sezonu. Sporo było w jego występach frustracji, wojny z rywalami i całym światem. Forma falowała, na ogół była jednak gorsza niż w poprzednich sezonach. Możliwe jednak, że klucz do jej odzyskania zwie się: Carlo Ancelotti. Bo to Włoch zasiada na ławce Brazylii i to pod jego przewodnictwem Vinicius na mistrzostwach absolutnie odżył.

Dał świetnego gola z Marokiem, na wagę remisu. Zdobył bramkę i asystował przy innej w starciu z Haiti, wygranym przez Brazylię 3:0. A dziś dołożył kolejne dwa gole… choć wydaje się, że powinien mieć nawet hat-tricka.

Reklama

Pierwszego gola wypracował mu – naciskając na obrońcę rywali – Rayan, a Viniemu pozostało ominąć bramkarza i strzelić na 1:0. Drugą bramkę zdobył po świetnej centrze Bruno Guimaraesa, sam zgubił obrońcę znakomitym ruchem i spokojnie wykończył akcję. A w międzyczasie sam jeszcze przejął piłkę, odbierając ją Hendry’emu i pokonując Gunna, stojącego w bramce Szkotów. Sędzia dopatrzył się jednak przewinienia… i można mieć co do tej sytuacji wielkie wątpliwości.

Brazylijczycy jednak i tak jednak dorzucili trzecią bramkę – zrobił to Matheus Cunha, któremu do pustaka wystawił Bruno, zaliczając drugą asystę. Ogółem była to najpewniej najlepsza wersja Brazylii na tym turnieju. Canarinhos szybko uderzyli Szkotów – z ich pomocą, dodajmy – a potem sprowadzili do parteru i tam trzymali. Nie stanowili rywale dla nich właściwie żadnego zagrożenia (a gdy oddali ze dwa czy trzy groźniejsze strzały, to wykazał się Alisson).

Reklama

Jednym zdaniem: pełną kontrolę miała tu ta ferajna Carlo Ancelottiego.

Szkoci muszą czekać

Brazylia wychodzi z pierwszego miejsca – to wiemy.

A Szkoci? Szanse na awans mają małe, ale… przy tej formule mistrzostw nadal je mimo wszystko mają. Choć trzecie miejsce w grupie zajęli z trzema punktami i bilansem bramek -3. Nie jest to komfortowa sytuacja i na pewno faworytami do tego, by znaleźć się w gronie ośmiu najlepszych ekip z trzeciego miejsca nie będą. Zresztą jedna już jest z pewnością przed nimi – to Bośniacy, którzy punktów zgromadzili cztery.

Reklama

A przypomnieć tu warto, że Szkoci… jeszcze nigdy nie wyszli z grupy. Tymczasem grali na mistrzostwach świata ośmiokrotnie. Ten dziewiąty raz – przy potencjalnym awansie trzech ekip – miał być przełamaniem. A może się okazać, że i tu Szkotom zabraknie.

I dźwięk dud okaże się pieśnią pogrzebową.

Szkocja – Brazylia 0:3

  • 0:1 – Vinicius Junior 7′
  • 0:2 – Vinicius Junior 45+2′
  • 0:3 – Matheus Cunha 60′

Oceny za mecz:

Szkocja: Gunn 6 – Patterson 4, Hendry 3, McKenna 2 (-), Robertson 4 – McLean 3, Ferguson 5 – Gannon-Doak 3, McTominay 4, McGinn 3 – Shankland 4.
Rezerwowi: Tierney 4, Ralston, Christie, Adams – grali za krótko.

Reklama

Brazylia: Alisson 7 – Danilo 5, Marquinhos 5, Gabriel 6, Douglas Santos 5 – Bruno Guimaraes 8, Casemiro 5, Lucas Paqueta 6 – Rayan 7, Matheus Cunha 7, Vinicius 8 (+).
Rezerwowi: Gabriel Martinelli 4, Fabinho 4, Neymar, Endrick, Alex Sandro – grali za krótko.

Sędzia: 3/6.

Ocena meczu: 3,5/6

Fot. Newspix

Reklama
3 komentarze
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Piękny gol Bośniaka na mundialu! Jeden z najmłodszych w historii [WIDEO]

Mikołaj Duda
0
Piękny gol Bośniaka na mundialu! Jeden z najmłodszych w historii [WIDEO]