Ten mecz był paskudny. Aż weszli rezerwowi i odpalili fajerwerki!

Marcin Długosz

18 czerwca 2026, 23:01 • 4 min czytania 9

Reklama
Ten mecz był paskudny. Aż weszli rezerwowi i odpalili fajerwerki!

Przez grubo ponad godzinę gry ten mecz był podróbką piłki nożnej. Aż selekcjoner Szwajcarii, Murat Yakin, zdecydował się wpuścić na boisko Johana Manzambiego i Rubena Vargasa. W efekcie w nieco ponad 20 minut padło pięć bramek i Helweci rozbili Bośnię i Hercegowinę 4:1.

Reklama

Szwajcaria – Bośnia i Hercegowina. Pierwsza połowa do kosza

Teoretycznie miało być ciekawie. Szwajcarzy po rozczarowującym remisie z Katarem byli trochę na musiku w kwestii walki o pierwsze miejsce w grupie. Bośniacy wyrwali punkt Kanadzie i rozbudzili apetyty względem awansu do fazy pucharowej turnieju. I wszystko ładnie, pięknie. Tylko potem trzeba było wyjść na boisko.

Pierwsza połowa? Jedna wielka nuda. Helweci próbowali atakować na jedną modłę. Najczęściej szukali na lewej stronie Dana Ndoye, który albo biegł do końcowej linii i na pałę wrzucał w pole karne, albo kręcił zwody w bocznym sektorze, po czym trafiał piłką w rywala. Od czasu do czasu próbowali też strzałów z dystansu, ale ani Granit Xhaka, ani Remo Freuler nie potrafili poważnie zagrozić bośniackiej bramce.

Ekipa z Bałkanów skupiała się przede wszystkim na dobrej organizacji. Bośniacy dbali o to, żeby nie otworzyć Szwajcarii własnej przestrzeni we własnym polu karnym, a wycieczki pod „szesnastkę” Gregora Kobela uskuteczniali z rzadka. Przez cała pierwszą połowę wymienili na połowie rywala całe 36 podań. To mówi samo za siebie.

Do wyjściowego składu bośniackiej drużyny powrócił Edin Dżeko. Kapitan solidnie pracował w fizycznej walce z rywalami, często pomagał też w pobliżu własnego pola karnego i rugał młodszych kolegów kiedy widział, że daną akcję można było rozegrać dużo lepiej. Trudno było odmówić mu zaangażowania, ale nie znazł się w żadnej czystej sytuacji bramkowej.

Reklama

Selekcjoner Helwetów z kolei, Murat Yakin, względem starcia z Katarem odstawił od wyjściowego skału Denis Zakarię i Rubena Vargasa, a posłał do gry Silvana Widmera oraz Fabian Riedera. Nie zdało się to jednak za wiele. Szwajcarzy w swojej grze byli nudni, do bólu przewidywalni i w żaden sposób nie przypominali drużyny, która ma pomysł dobrać się do skóry dużo bardziej szanującej remis Bośni.

Rezerwowi Szwajcarii rozmontowali Bośnię

W drugiej połowie obie drużyny zmieniły strony boiska, ale nie sposób gry. Znów najczęściej akcji ofensywnych próbował Ndoye, ale z marnym powodzeniem. W 56. minucie Szwajcar był jednak bliski przepięknego gola, ale jego strzał przewrotką obronił Nikola Vasilj. A potem i tak się okazało, że był spalony.

Z murawy w Los Angeles wiało nudą, a dodatkowo spotkanie wkroczyło w dość chaotyczną fazę, pełną fauli. Na przestrzeni kilku minut żółte kartki za przewinienia otrzymali Amar Dedić, Nico Elvedi i wspomniany wczesniej Dżeko. I gdy wydawało się, że dla tego meczu nie ma już żadnej nadziei i dostaniemy wyjątkowe paskudne 0:0, Yakin dokonał roszad, które zmieniły wszystko.

Na boisku pojawili się Johan Manzambi i Ruben Vargas. A już chwilę później, w 74. minucie, ten właśnie duet zapewnił Helwetom prowadzenie. Manzambi ruszył z akcją i podał do Vargasa, ten podbiegł z piłką w pole karne, ale nie chciał podać jej z powrotem do kolegi. Dwukrotnie futbolówkę wybijali Bośniacy, aż ta trafiła ostatecznie na nogę napastnika Freiburga, który po ręce Vasilja trafił do siatki.

Reklama

Ze Szwajcarii po tej akcji wyraźnie zeszło ciśnienie. W 80. minucie Manzambi wypuścił w uliczkę Breela Embolo, którego w czystej sytuacji – tuż przed polem karnym – podciął Tarik Muharemović i wyleciał z boiska z bezpośrednią czerwoną kartką. A chwilę później zespół Yakina przypieczętował swoją wygraną, znów za sprawą rezerwowych. Strzelec pierwszego gola podał do Embolo, ten wyłożył piłkę Vargasowi, a gracz Sevilli kontrującym uderzeniem prawą nogą trafił na 2:0.

Mało? No to w 90. minucie znów mieliśmy odwróconą sytuację. Vargas obsłużył Manzambiego, a ten strzałem z pola karnego podwyższył na 3:0. To był prawdziwy koncert szwajcarskich rezerwowych. I to w kadrans! Bośniakom na otarcie łez pozostało trafienie z doliczonego czasu gry Ermina Mahmicia, który pojawił się na murawie chwilę wcześniej. Piłkarz nabiegł na piłkę w okolicach linii pola karnego i posłał potężną bombę, której Kobel nie sprostał.

Reklama

Ale to i tak nie był koniec! Już na sam koniec tego spotkania Amar Memić podciął w polu karnim Karima Sowa, a sędzia podyktował „jedenastkę”. Na gola pewnie zamienił ją Xhaka i sprawił, że Szwajcarzy ostatecznie pokonali Bośniaków aż 4:1.

Bardzo długo mecz Szwajcarii z Bośnią i Hercegowiną był przeraźliwie nudny. Tak naprawdę Helweci rozmontowali rywali z Bałkanów w 15 minut za sprawą trafionych zmian. Tym samym zgarniają trzy punkty i mają wszystko w swoich rękach przed trzecią kolejką, ale do tego, żeby powalczyć na tym mundialu o coś ekstra, na pewno potrzebują dużo lepszej postawy.

Na finiszu zmagań w grupie B Szwajcaria zagra z Kandą, a Bośnia i Hercegowina zmierzy się z Katarem.

6
Kobel
5
Rodriguez
6
Akanji
5
Elvedi
yellow-card
5
Widmer
5
Freuler
6
Xhaka
1
5
Aebischer
5
Rieder
4
Ndoye
5
Embolo
1
Joao Pinheiro 5

Zmiany:

icon-swap
Djibril Sow
7
Michel Aebischer
icon-swap
Ruben Vargas
8
Fabian Rieder
1
1
icon-swap
Johan Manzambi
9
Dan Ndoye
2
+
icon-swap
Luca Jaquez
Silvan Widmer
icon-swap
Cedric Itten
Breel Embolo

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Fot. Newspix

9 komentarzy
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Oficjalnie: Legia ma nowego stopera. Prosto z rezerw Bayernu

Jan Broda
6
Oficjalnie: Legia ma nowego stopera. Prosto z rezerw Bayernu

Mundial 2026

Reklama