Ruben Amorim wraca do pracy. Znów poprowadzi europejskiego giganta

Marcin Ziółkowski

16 czerwca 2026, 11:34 • 3 min czytania 1

Reklama
Ruben Amorim wraca do pracy. Znów poprowadzi europejskiego giganta

Ruben Amorim to postać, która w ostatnim sezonie na Wyspach Brytyjskich wywołała wiele emocji. W roli trenera Manchesteru United nie podołał, ale potrafił zrobić z Czerwonymi Diabłami finał Ligi Europy w rozgrywkach pełnych perturbacji. Dwukrotny mistrz Portugalii jako szkoleniowiec podejmie się wkrótce kolejnego trenerskiego wyzwania. Poprzeczka stoi wysoko, bowiem chodzi o jeden z największych klubów Europy.

Reklama

Amorim wybrał. Tym razem czerwień i czerń

Ruben Amorim zgodził się na proponowane warunki i wkrótce zostanie trenerem Milanu. Włosi ponad trzy tygodnie szukali następcy Massimiliano Allegriego, który to zaprzepaścił okazję i nie awansował z Rossonerimi do Ligi Mistrzów. Długo wydawało się, że kandydatem numer jeden jest Oliver Glasner, ale Austriak zupełnie nieoczekiwanie spadł w hierarchii.

Mówi się, że Portugalczyk ma podpisać kontrakt 2+1 do końca tygodnia, a na jego mocy będzie zarabiać około 4 miliony euro rocznie. W związku z zatrudnieniem we Włoszech, ma on zrzec się należnego odszkodowania od Manchesteru United. Amorim został zwolniony w styczniu po kadencji trwającej 14 miesięcy.

Choć dotarł do finału Ligi Europy w pierwszym sezonie, po jednej z konferencji prasowych zdecydowano się go pożegnać na początku tego roku. Bardzo przywiązany do swoich idei taktycznych Portugalczyk miał kosztować Czerwone Diabły blisko 16 milionów funtów odszkodowania (wraz ze swoim sztabem). Możliwe, że z racji nowej pracy Amorima kwota ta drastycznie zmaleje.

Reklama

Choć jego przygoda w Anglii była pełna perturbacji, Amorim to wciąż jedno z najgorętszych nazwisk trenerskich młodego pokolenia w Europie. 41-latek w 2021 oraz 2024 roku wygrał ligę portugalską ze Sportingiem CP. Zakończyło to 19 lat duopolu Benfiki z Porto. Niecałe dwa lata temu, na jesieni Amorim będąc w drodze po możliwy trzeci tytuł zdecydował się przyjąć propozycję z Manchesteru United, który musiał wpłacić ponad 10 milionów euro klauzuli.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, po raz pierwszy Amorim poprowadzi Rossonerich w sparingu 25 lipca z Celtikiem. Jest jednak zabawny plot twist całej historii. Amorim podejmie też wkrótce swoją byłą drużynę… i to w Polsce. 15 sierpnia we Wrocławiu Milan zagra z United w ramach spotkania towarzyskiego. W ostatnich dniach na Weszło poruszaliśmy temat cen biletów na ten mecz.

Nowy trener, nowa nadzieja. Niemiecki ordnung przywróci Milan na szczyt?

To nie wszystko. Wraz z majowymi zwolnieniami, w Milanie zrobiło się wiele wakatów. Rolę szefa departamentu piłkarskiego ma objąć Markus Kroesche, a więc współtwórca ostatnich sukcesów Eintrachtu Frankfurt. W najbliższych godzinach obydwa kluby mają dogadać się co do finansowej rekompensaty z uwagi na zmianę pracodawcy. Mówi się o kwocie mniejszej niż siedem milionów euro.

Reklama

Wraz z Kroesche przybyć ma jego prawa ręka – Timmo Hardung. Drugi z Niemców będzie nowym dyrektorem sportowym. Według ostatnich doniesień, Milan chce też wypromować do roli szefa skautingu Bobby’ego Gardinera, który był w ostatnim czasie obecny na wielu wideokonferencjach w obecności właściciela klubu Gerry’ego Cardinale czy Zlatana Ibrahimovicia. Oznacza to, że analityk miałby więcej do powiedzenia i Milan mocno skupiłby się na wykorzystaniu danych przy rekrutacji piłkarzy.

Reklama

 

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama