Reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka sprawiła gigantyczną niespodziankę w swoim debiutanckim meczu na mistrzostwach świata. Kabowerdeńczycy zremisowali bezbramkowo z Hiszpanią, a jednym z bohaterów został 40-letni bramkarz Vozinha. Po obronieniu siedmiu strzałów oraz zdobyciu statuetki dla najlepszego piłkarza spotkania, golkiper uronił niejedną łzę. Kilkanaście minut później ocenił mecz w strefie mieszanej.
Vozinha: Moja mama nie mogła się pojawić z powodu problemów z wizą
Po ostatnim gwizdku sędziego w obozie Republiki Zielonego Przylądka wybuchła euforia. Nic dziwnego, w końcu ekipie z tego niewielkiego afrykańskiego kraju udało się zatrzymać mistrzów Europy. Kamery uchwyciły nie tylko cieszących się graczy z pola, ale także płaczącego Vozinhę. Jak później przyznał w rozmowie z dziennikarzami, reakcja ta wynikała ze względów rodzinnych.
– Płakałem po meczu, ponieważ jako dziecko dorastałem z dziadkami, a ich tu nie było. Zmarli kilka lat temu. Byli dla mnie wszystkim. Moja mama również nie mogła się tu pojawić z powodu problemów z wizą. Chodziło o pieniądze, które trzeba było za nią zapłacić. Nie daliśmy rady załatwić tego na czas. Chciałbym, żeby tu była – powiedział po spotkaniu Vozinha.
Chwilę później bramkarz pochwalił swoich kolegów z pola, którzy pomogli mu w zdobyciu nagrody dla najlepszego zawodnika meczu.
– Ten występ to zasługa nas wszystkich. Ja jestem graczem meczu, ale ta nagroda należy się wszystkim moim kolegom, ponieważ bez nich nic nie byłoby możliwe. Naszą najlepszą bronią jest jedność. Wszyscy myśleli, że przyjechaliśmy tu tylko po to, by cieszyć się turniejem, ale nie. Wiemy, że mamy w grupie zespoły, które zawsze będziemy szanować, ale jesteśmy tu, aby rywalizować i walczyć dla naszego kraju – powiedział.
– Mam 40 lat, a profesjonalistą zostałem dopiero w wieku 25 lat. Myślałem nawet o zrezygnowaniu z gry w drużynie narodowej, ale tego nie zrobiłem, żeby spełnić to marzenie. Powiedziałbym 18-letniemu sobie, żeby był z siebie naprawdę dumny, żeby dużo pracował. Będąc dzieckiem, nigdy o czymś takim nie marzyłem, ale po tym meczu mogę powiedzieć sobie sprzed kilkunastu lat, że było warto – dodał golkiper.
Narodziny nowego influencera
Występ przeciwko mistrzom Europy przyniósł 40-latkowi gigantyczną popularność. Przed meczem bramkarz miał na Instagramie około 50 tysięcy obserwujących. Obecnie ta liczba sięga prawie trzech milionów ludzi, a pewnie po opublikowaniu tego artykułu dalej rośnie. To sprawka brazylijskiego kanału CazeTV, który zachęcił widzów do wsparcia konta golkipera.
Gdy dziennikarze pokazali piłkarzowi telefon z liczbą nowych fanów, Vozinha był w szoku.
– To szaleństwo… Bardzo wam dziękuję. Brazylijczycy zawsze darzyli nas ogromną sympatią. Czuliśmy to wsparcie z waszej strony już podczas eliminacji. To dla mnie ogromny zaszczyt reprezentować kraj, który kocham. Pochodzimy z niewielkiego kraju. Dzisiaj nasze marzenie o rywalizacji z taką drużyną jak Hiszpania się spełniło – dodał Kabowerdeńczyk.
W fazie grupowej Republika Zielonego Przylądka zmierzy się jeszcze z Urugwajem, a następnie z Arabią Saudyjską.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix