Burza z ulewą opóźniły mecz Anglików. „To była mała próbka”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

11 czerwca 2026, 09:24 • 4 min czytania 0

Reklama
Burza z ulewą opóźniły mecz Anglików. „To była mała próbka”

Jeżeli ktoś ostatniego wieczora przed 22:00 zasiadł przed telewizorem w oczekiwaniu na mecz Anglików, musiał się mocno rozczarować. Spotkanie z Kostaryką zostało bowiem przesunięte z powodu panującej w Orlando pogody. Około trzy godziny przed planowanym pierwszym gwizdkiem nad tym położonym na Florydzie mieście rozpętała się burza. W pewnym momencie murawa przypominała pole do gry w piłkę wodną.

Reklama

Burza opóźniła mecz Anglików

Sparing w Orlando z niejadącą pierwszy raz od 16 lat na mundial Kostaryką był próbą generalną Anglików przed mistrzostwami świata. Mecz miał rozpocząć się o godzinie 16:00 czasu lokalnego, ale trzy godziny przed planowanym gwizdkiem nad miastem przeszła potężna burza. Jeszcze dwie godziny przed startem spotkania szalała ulewa. Nadawca meczu w Wielkiej Brytanii, telewizja ITV, opublikował nagranie, które ukazuje będącą pod wodą murawę stadionu Orlando City.

Niebawem angielska federacja poinformowała, że mecz nie zacznie się o planowanej porze.

Reklama

Około 20 minut przed planowanym startem sparingu FA ogłosiła, że po przeprowadzeniu inspekcji zapadła decyzja o rozpoczęciu meczu o godzinie 17:00 czasu lokalnego (godz. 23:00 czasu polskiego, godz. 22:00 czasu brytyjskiego). Wszystko i tak mogło ulec zmianie wobec „dalszych wyładowań atmosferycznych w okolicy”. Te na szczęście nie miały już miejsca. Kiedy oba zespoły wyszły na boisko, po ulewie nie było ani śladu, a nad Orlando… wyszło słońce. Kilka dni wcześniej prognozowano, że mecz toczyć się będzie przy 33°C.

Anglicy trzeci raz w historii zmierzyli się z Kostaryką, a drugi raz w meczu towarzyskim. Poprzednie spotkanie tych drużyn miało miejsce kilka dni przed startem mundialu w Rosji. Wówczas piłkarze Garetha Southgate’a wygrali w Leeds 2:0, a wynik otworzyli już w 13. minucie. Teraz podopieczni Thomasa Tuchela strzelanie rozpoczęli jeszcze szybciej, ponieważ w 9. minucie. Piłkę do siatki po wycofaniu Anthony’ego Gordona wpakował Declan Rice. W drugiej połowie nowy nabytek Barcelony do asysty dorzucił bramkę z rzutu karnego po zagraniu ręką.

Reklama

Ach, no i warto jeszcze zobaczyć, co takiego zrobił Noni Madueke, jeszcze przy stanie 1:0. Nie da się tego skomentować, trzeba obejrzeć.

Tuchel: To była mała próbka

W międzyczasie były gwiazdor Newcastle wywalczył jeszcze jedenastkę, ale po analizie VAR Katja Koroleva zmieniła swoją pierwotną decyzję. Kilka minut po trafieniu z karnego Gordon zakończył swój występ, a wraz z nim murawę opuściło jeszcze czterech Anglików. Tuchel wpuścił m.in. Olliego Watkinsa, który w końcówce podstawowego czasu gry ustalił wynik tej rywalizacji na 3:0. Dobił głową wyplutą przez bramkarza piłkę po strzale z dystansu klubowego kolegi napastnika Aston Villi, Morgana Rogersa. Po sześciu dodatkowych minutach mecz się zakończył.

Reklama

– To była mała próbka tego, co może wydarzyć się podczas turnieju. Wcześniej byliśmy tego świadomi, teraz tego doświadczyliśmy. To nie jest problem. To nie powinna być wymówka przy utracie nastroju lub koncentracji, czy głodu rozegrania meczu. Zdaliśmy sobie sprawę z tego, co się dzieje jeszcze w hotelu. To nie był problem po prostu wsiąść w autobus pół godziny później – mówił tuż przed meczem Tuchel.

– Myślę, że się przyzwyczailiśmy , upały nie są już problemem. Przez pierwszy tydzień, dziesięć dni przyzwyczajaliśmy się do upałów – skomentował w pomeczowej rozmowie z ITV panujące w Ameryce Północnej warunki pogodowe Declan Rice.

Reklama

Zmagania na mistrzostwach świata Anglicy rozpoczną 17 czerwca od starcia w Arlington z Chorwacją. Drugi raz zmierzą się z tą drużyną w ramach tego turnieju. Wcześniej na mundialu z Ognistymi spotkali się w 2018 roku na etapie półfinału. Sześć dni po rywalizacji z zespołem Zlatko Dalicia Synowie Albionu zagrają z Ghaną, a cztery dni później spotkają się z Panamą. To w meczu z tą reprezentacją w 2018 roku odnieśli najwyższą wygraną w historii swoich występów na mistrzostwach świata. W fazie grupowej zlali debiutanta 7:1.

fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama