Patoszkolenie w akademii Polonii. Walkower i fotki na Instagramie

Jan Broda

Autor:Jan Broda

07 czerwca 2026, 08:30 • 3 min czytania 13

Reklama
Patoszkolenie w akademii Polonii. Walkower i fotki na Instagramie

Czy wynik w procesie szkolenia młodzików jest najważniejszy? Choć wielu powie, że zdecydowanie nie, to najwyraźniej akademia Polonii Warszawa jest innego zdania. Artur Cegiełka, trener drużyny U-13 Czarnych Koszul, nie zgodził się na przełożenie meczu z Juventusem Warszawa, który w tym samym czasie rozgrywa międzynarodowy turniej we Włoszech. W efekcie Polonia dostała walkowera, czym dumnie pochwaliła się w mediach społecznościowych. Brawo!

Reklama

Przypomnijmy, że mówimy o lidze 13-latków.

Jeszcze raz – TRZYNASTOLATKÓW.

Serio, ręce nie mają gdzie opadać, gdy w kontekście szkolenia młodych adeptów futbolu słyszy się historie, które równie dobrze mogłyby być sceną w „Piłkarskim Pokerze”. Tę oburzającą sprawę jako pierwszy opisał Jerzy Mielewski, dziennikarz Polsatu Sport. Zanim jednak przejdziemy do meritum sprawy, przyjrzyjmy się najpierw całemu kontekstowi.

Reklama

Ileż to już razy słyszeliśmy z ust ekspertów, że w piłce młodzieżowej nie liczy się suchy wynik, a indywidualny rozwój zawodników. Że priorytetem powinna być radość z gry, nauka techniki, odwaga w podejmowaniu decyzji na boisku, kształtowanie charakteru. Rezultat, owszem, jest istotny, ale nie może być traktowany jako dogmat, do którego na tym etapie należy dążyć za wszelką cenę.

Nie bez powodu w Anglii, ojczyźnie piłki nożnej, nie ma rozgrywek ligowych aż do kategorii wiekowej U-18. Podobnie jest we Francji, Holandii, Belgii czy Norwegii, gdzie tabele ligowe pojawiają się dopiero od poziomu U-14. Dlaczego? W tym miejscu oddajmy głos trenerowi Michałowi Libichowi, koordynatorowi ds. szkolenia dzieci i młodzieży PZPN.

We wszystkich krajach, gdzie piłka stoi na wysokim poziomie, nacisk położono na to, co dzieci lubią najbardziej, czyli częste kontakty z piłką, drybling i strzelanie bramek. Wyniki i tabele są drugorzędne. Ta koncentracja pomaga również dzieciom rozwijać ważne umiejętności piłkarskie i społeczne – tłumaczył Libich na łamach „Łączy Nas Trening”.

Reklama

Patoszkolenie w akademii Polonii. Walkower i fotki na Instagramie

Brzmi pięknie, prawda? Szkoda tylko, że nie wszyscy w środowisku podzielają ten punkt widzenia.

W wynikozie, jak roboczo możemy nazwać sobie presję na wynik wśród młodzieży, prym wiedzie akademia Polonii Warszawa. Artur Cegiełka, trener drużyny U-13 Czarnych Koszul, nie zgodził się na przełożenie meczu z Juventusem Warszawa. Co więcej, było to działanie z premedytacją, bo przy Konwiktorskiej już wcześniej mieli świadomość, że ich rywale w dniu zaplanowanego na sobotę 6 czerwca spotkania będą przebywali w Turynie z okazji mistrzostw świata akademii Juventusu. W efekcie mecz więc się nie odbył, a Polonia dostała walkowera.

Jakby tego było mało, akademia Polonii Warszawa postanowiła pochwalić się tym jakże efektownym zwycięstwem w mediach społecznościowych. Na zdjęciu widzimy trenera w otoczeniu podopiecznych, którzy celebrują w szatni „wygraną”. We wpisie oczywiście jakimś cudem nie pada też magiczne słowo „walkower”. Akademia chyba z uwagi na zbyt duży przypał wyłączyła możliwość komentowania posta.

Reklama

Najlepszą puentą niech będą słowa wspomnianego już wcześniej Libicha: – Dzieci zawsze chcą wygrywać, a jeżeli nie, to nie nadają się do sportu i tabele tego nie zmienią. Tak jak trener nie nadaje się do pracy z dziećmi, jeżeli myśli, że o jakości jego wychowanków świadczy miejsce w ligowej stawce prowadzonego zespołu – przekonywał.

Mamy nadzieję, że tym razem jego słowa dotrą tam, gdzie powinny. A w szczególności na Konwiktorską 6.

Fot. Akademia Polonii Warszawa

Reklama
13 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama