Wszystko, co wydarzyło się w polskiej piłce – w nigeryjskiej wydarzyło się dwa razy bardziej. Tamtejszy rząd zdelegalizował reprezentację narodową, afera premiowa wybuchała co turniej, a w „niedzielę cudów” dwa zespoły strzeliły łącznie ponad 150 goli w ciągu 45 minut. No dobra, u nas nikt nie powołał jeszcze reprezentacji U17, w której 26 piłkarzy było powyżej limitu wiekowego.
Mecz Polska – Nigeria nie będzie szczególnie poważny, ani jedni, ani drudzy nie jadą na mundial, więc i my nie podejdziemy do tematu szczególnie poważnie. Zwłaszcza, że za reprezentacją Nigerii cały czas ciągną się nietypowe problemy. Na przykład do Warszawy zapomnieli zabrać… kluczy, by otworzyć skrzynię ze sprzętem treningowym.
Jeżeli macie wrażenie, że w naszej piłce widzieliście już wszystko, to Nigeryjczycy właśnie mówią: „Potrzymaj mi piwo”. I udowadniają, że potrafią przebić sufit absurdu jeszcze mocniej.
Zapraszamy na pięć absurdalnych historii, związanych z nigeryjską piłką.
Rząd zawiesza reprezentację na dwa lata
Ile razy po słabym występie polskiej kadry słyszeliście, że trzeba ją rozwiązać i założyć na nowo?
No, to w Nigerii postanowił zrobić tak sam prezydent. I po mundialu w 2010 roku zarządził… zdelegalizowanie nigeryjskiej reprezentacji piłkarskiej na dwa lata. A cała historia wyglądała tak:
Nigeryjczycy na pierwszy afrykański mundial jechali ze sporymi nadziejami, na jakiekolwiek zwycięstwo na MŚ czekając od 1998 roku. Porażkę w pierwszym meczu z Argentyną jeszcze można było przełknąć, zwłaszcza, że w drugim meczu z Grecją do pewnego momentu wszystko szło zgodnie z planem. Superorły prowadziły 1:0 po golu znanego nam dobrze Kalu Uche, gdy wrotki z bliżej nieokreślonego powodu odpiął Sani Kaita.
W 33. minucie wyleciał z boiska za odkopnięcie i popchnięcie przeciwnika, a grająca w dziesiątkę Nigeria przegrała z Grecją 1:2.
Mimo dwóch porażek Superorły wciąż miały jeszcze matematyczne szanse na wyjście z grupy, ale w decydującym meczu nie potrafiły pokonać Korei Południowej. No bo jak mieli wygrać, skoro nie potrafili wykorzystać takich sytuacji?
To wówczas Yakubu zaliczył chyba najgorsze pudło w historii mundiali.
Tego dla rządzących Nigerią było już za wiele.
– Pan prezydent nakazał, aby Nigeria wycofała się ze wszystkich międzynarodowych rozgrywek piłkarskich na najbliższe dwa lata, by umożliwić reorganizację jej futbolu – przekazał Ima Niboro, rzecznik prezydenta Goodlucka Jonathana, tydzień po zakończeniu mistrzostw.
Na takie postawienie sprawy błyskawicznie zareagowała FIFA, uznając to za niedozwoloną ingerencję polityczną i zawieszając Nigerię w prawach członka. Nigeryjski rząd szybko wycofał się ze swojej decyzji.
Bunt i chaos na mundialach
Sytuacja z 2010 roku była kontynuacją bogatych tradycji nigeryjskich afer na wielkich turniejach. Głośno o chaosie organizacyjnym i braku dyscypliny było już w 1994 roku, kiedy po odpadnięciu w 1/8 finału asystent trenera Jo Bofrere publicznie stwierdził, że porażka była wynikiem wewnętrznego kryzysu.
Holender stwierdził choćby, że w trakcie turnieju przestał odzywać się do selekcjonera, a zawodnicy namawiali go, by przejął dowodzenie w kadrze pełnej konfliktów. – Nie rozmawiamy ze sobą, nie podajemy sobie ręki – mówił o relacjach z Clemensem Westerhofem, swoim ówczesnym przełożonym.
Cztery lata później to zawodnicy mieli zbuntować się przeciwko trenerowi Philipowi Troussierowi i wymusić jego odejście. Kilka miesięcy przed turniejem zastąpił go Bora Milutinović, a media zachowanie piłkarzy opisywały jako „bunt w nigeryjskiej kadrze”.
A jeszcze większym echem obiła się sytuacja z 2002 roku, kiedy drużyna pokłóciła się o premie w czasie Pucharu Narodów Afryki. Wówczas doszło do konfliktu federacji z zawodnikami, co zakończyło się zmianą selekcjonera tuż przed mundialem i wykluczeniem kilku ważnych piłkarzy.
Na mistrzostwa do Korei i Japonii nie polecieli m.in. kapitan Sunday Oliseh, Finidi George czy Victor Agali. Osłabiony i skłócony zespół odpadł już na fazie grupowej.
„Niedziela cudów” w nigeryjskiej lidze. 79:0 i 67:0 w barażach
Przy tym, co swego czasu odstawiły kluby z Nigerii, blaknie nasza „niedziela cudów”. W 2013 roku nigeryjska federacja zawiesiła cztery zespoły po tym, jak ich mecze zakończyły się wyjątkowo absurdalnymi wynikami.
Przed swoimi meczami Plateau United Feeders i Police Machince FC wiedziały, że awans do Nationwide League Division przypadnie tej, która wygra korzystniejszym bilansem bramek. Zaczęło się więc wielkie polowanie na gole.
Pierwsi pokonali Akurba FC 79:0, zdobywając po przerwie 72 bramki, a drudzy wygrali z Bubayaro FC 67:0, strzelając w drugiej połowie 61 goli, w tym cztery w ciągu jednej minuty.
– To niedopuszczalny skandal na ogromną skalę – grzmiał wówczas Muke Umeh, przewodniczący nigeryjskiej federacji.
Ostatecznie wszystkie cztery zespoły zawieszono na dziesięć lat, bana „wyłapali” także zawodnicy oraz sędziowie tamtych spotkań. Kiepska nagroda dla tego gościa, który w jednym meczu był w stanie sam zdobyć 14 bramek.
„Znikająca” kadra przed turniejem U17
W 2016 roku wybuchła wielka afera, gdy badania reprezentantów Nigerii U17 wykazały, że… 26 zawodników nie powinno być uprawnionych do gry.
Przed eliminacjami do turnieju AFCON U17 u piłkarzy przeprowadzono obowiązkowe testy MRI (badanie kości nadgarstka do weryfikacji wieku). Efekt był absurdalny. Okazało się, że z wyjściowego składu reprezentacji Nigerii zostały… dwie osoby. A aż 26 piłkarzy z kadry jest starszych niż twierdzono.
Nie był to pierwszy raz, kiedy nigeryjską drużynę przyłapano na „przebijaniu blach” swoich piłkarzy. W 1989 roku młodzieżowe drużyny z tego kraju zostały zawieszone na dwa lata za fałszowanie dat urodzenia zawodników podczas IO 1988.
– Wiem, że w młodzieżowych mistrzostwach wykorzystujemy starszych zawodników. Czemu tego nie powiedzieć? To prawda. Zawsze oszukujemy – przyznał Anthony Kojo Williams, były prezes nigeryjskiej federacji, w przypływie szczerości, gdy rozmawiał z BBC.
Nigeria pięciokrotnie zdobyła mistrzostwo świata do lat 17. W 1985, 1993, 2007, 2013 i 2015 roku.
Awantura o kasę
Afera premiowa na mundialu w Katarze? Pff… Dla Superorłów to chleb codzienny.
Najnowszy przykład? 7 stycznia 2026 ESPN przekazał, że nigeryjscy piłkarze poinformowali przełożonych, że nie będą trenować ani nie wsiądą do samolotu do Marakeszu, jeśli nie dostaną zaległych premii.
Wcześniej – grożono bojkotem tuż przed barażem z DR Kongo o udział w MŚ. Pieniądze się znalazły, ale Nigeria odpadła po rzutach karnych.
Do faktycznego bojkotu doszło zaś podczas mistrzostw świata 2014, kiedy piłkarze odmówili wyjścia na trening przed meczem 1/8 finału z Francją. Powód? Nie dostali ustalonych bonusów za awans z grupy ani 30 tysięcy dolarów do podziału za udział w Pucharze Konfederacji.
Na sam Puchar Konfederacji 2013 Nigeria dotarła zresztą z kilkudniowym opóźnieniem. Kłopotem były oczywiście pieniądze, które znów nie dotarły na czas do zawodników. Ostatecznie do Brazylii zespół dotarł po interwencji ministerstwa sportu – z dwudniowym opóźnieniem i zaledwie 36 godzin przed meczem z Tahiti.
Podobne historie działy się też przed MŚ 2002 i na mundialu w 1998 roku, a także podczas turniejów młodzieżowych. Kingsley Aikhionbore twierdził, że rząd obiecał mu dom, akcje giełdowe i stypendium za wywalczenie pierwszego mistrzostwa świata do lat 17 w 1985 roku. Nigdy ich nie zobaczył.
Na domy czekają też zawodnicy i działacze, którzy wygrali Puchar Narodów Afryki w 1994 roku. Jak myślicie – doczekają się?