Patologia w lidze juniorów. Kibole w kominiarkach napadli rywali

Szymon Janczyk

01 czerwca 2026, 16:23 • 6 min czytania 58

Reklama
Patologia w lidze juniorów. Kibole w kominiarkach napadli rywali

Broń Radom inaczej wyobrażała sobie stulecie istnienia klubu. Chwilę po tym, jak drużyna seniorów spadła do czwartej ligi, doszło do skandalu w meczu rozgrywek młodzieżowych. Spotkanie z lokalnym rywalem – Radomiakiem – nie zostało dokończone z powodu ataku kiboli Broni w kominiarkach na kibiców drugiego zespołu.

Reklama

Do opisywanych wydarzeń doszło w sobotę, 30 maja, w trakcie spotkania wojewódzkiej ligi rocznika 2011. Radomiak tego dnia rozgrywał dwa spotkania – pierwszy zespół grał w Centralnej Lidze Juniorów z Łódzkim Klubem Sportowym, drugi mierzył się z rówieśnikami z Broni Radom na terenie lokalnego rywala. Spotkanie rozgrywane na bocznym boisku przy ul. Narutowicza 9 zakończyło się po dziesięciu minutach, po ataku chuliganów w kominiarkach, którzy wpadli na trybuny z zamiarem pobicia fanów Radomiaka.

Patologia w meczu nastolatków. Kibole wpadli na trybuny, zaatakowali rywali i rodziców

W sieci pojawiło się już nagranie, na którym banda młodych, aspirujących kiboli próbuje zaatakować gości. Kilku z nich szarpie się z rywalami na trybunach, kolejni biegają po boisku. Cała akcja chyba nie do końca agresorom wyszła, bo to raczej ekipa w kominiarkach zbiera baty od młodzieży wspierającej Radomiaka oraz kilku starszych gości, czyli pewnie – tak zakładamy – rodziców, którzy zostali przez kiboli Broni napadnięci.

Reklama

Nie o efekt końcowy i rozliczenie zwycięstwa jednak chodzi. Cała sytuacja jest skandaliczna i niedopuszczalna. Zamaskowani kibole wpadli na sektor, który zajmowali młodzi kibice Radomiaka. Jak wynika z ustaleń Weszło, jeden z nich – dziesięciolatek (!) – ma złamaną rękę. Sędziowie zdali przełożonym relację, wedle której na boisko wpadła grupa około dwudziestu – trzydziestu kiboli w kominiarkach.

Jak zobaczyłem, że wbiegają, to po prostu przerwałem mecz i zacząłem krzyczeć do zawodników, żeby zbiegli do szatni, bo bałem się, że albo oni zaatakują piłkarzy, albo piłkarze wejdą z nimi w kontakt – mówi nam arbiter zawodów.

Kibole przebiegli przez boisko, mieli też odpalić racę i rzucić nią w fanów Radomiaka. Po wszystkim zerwali transparent kibiców Radomiaka („Radom należy do nas”), który potem… zawisł jako „zdobycz” na meczu trzecioligowej Broni. Wypada pogratulować dziarskim chuliganom takiego łupu, zwłaszcza, gdy spojrzymy na to, kto w ogóle taki transparent wywiesił…

Reklama

Zamazane twarze na zdjęciu i kominiarki mogą jednak aspirującym bandytom z Broni Radom nie pomóc. Jak wynika z informacji Weszło, policja zabezpieczyła monitoring i nie będzie miała większych problemów z wyłapaniem kiboli, których czekają poważne konsekwencje. Są jednak z siebie dumni na tyle, że zrelacjonowali całe wydarzenie niczym bitwę pod Chocimiem.

Przypomnijmy: ci dzielni wojacy nie zdobyli Monte Cassino, tylko napadli na grupkę nastolatków i zerwali prześcieradło z płotu. Ale wiadomo, 10-latkowie na meczach zwykle skaczą przez płoty, uciekając przed ludźmi w kominiarkach, więc za połamane ręce to już nie oni odpowiadają.

Reklama

Patologia w Broni Radom. Dziecko ze złamaną ręką, trener Broni zaatakował nastolatków

Przedstawiciele obydwu klubów są całą sprawą absolutnie załamani. Radomiak nie chciał tego komentować, liczy na działania służb mundurowych i ukaranie sprawców. Prezes Broni Radom, Tomasz Dziubiński, powiedział Weszło:

Wie pan co, to naprawdę jest tragedia, jak zachowują się na meczach młodzieżowych młodzi ludzie. Zaczęło się to dużo wcześniej, na poprzednim meczu, gdzie grupa zorganizowanych kibiców Radomiaka nam strasznie ubliżała. Co tu się stało: nie wiem, bo nie byłem w klubie. Dostałem tylko informację, że mecz został przerwany. Co mogę powiedzieć… Policja sprawdza monitoring na obiektach MOSiR. Na meczach młodzieżowych nie jesteśmy w stanie zorganizować ochrony, bo nie ma takiej potrzeby. Dla mnie to niepojęte, co się dzieje.

Derbowym meczom młodzieży faktycznie towarzyszą niezdrowe emocje, ale problem ma przede wszystkim Broń Radom. Nie tylko dlatego, że garstka gnojków naoglądała się Hooligans i postanowiła napaść na dzieci i nastolatków kibicujących Radomiakowi. Nie tak dawno doszło do podobnego skandalu w meczu tego samego rocznika. Wówczas w rolach głównych wystąpili piłkarze oraz trener Broni Daniel Grymuła. Chodzi o spotkanie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki.

„Po końcowym gwizdku nastąpiła utarczka słowna między bramkarzem gości a zawodnikami gospodarzy. Poprosiłem tego bramkarza o właściwe zachowanie. Chwilę potem złapał jednego z graczy gospodarzy i zaczął go dusić. (…) W tym momencie w miejsce zamieszania udał się trener gości. Zaczął szarpać jednego z zawodników gospodarzy, a następnie dwoma rękami złapał dwóch kolejnych zawodników gospodarzy za koszulki na wysokości szyi wykrzykując do nich 'co kurwa cwaniaki’. Był przy tym bardzo agresywny, dążył do konfrontacji”.

Reklama

W protokole sędziowskim z tego spotkania zaznaczono, że przy wymierzaniu kar komisja powinna wziąć pod uwagę to, że to Broń była stroną atakującą rywala.

Broń Radom ma problem z agresją w akademii. Zawodnik pobił rywala i wysłał go do szpitala, trener pracuje mimo skandalu

Cóż, jeśli trener zespołu młodzieżowego atakuje piętnastolatków, to trochę mniej dziwi, że kibole klubu czują się na tyle ośmieleni, że wpadnięcie na boisko w kominiarkach i napadnięcie młodzieży wspierającej rywala, to dla nich normalny dzień w biurze. Ale uwaga, uwaga – to nie wszystko! Nie tylko kibole oraz trener Broni napadli na swoich przeciwników. Półtora miesiąca temu w meczu rocznika 2010 Broni Radom z Prochem Pionki zawodnik zespołu z Radomia tak uderzył rywala, że ten trafił do szpitala z podejrzeniem wstrząsu mózgu.

Zawodnicy starli się na boisku po faulu. Najpierw była wzajemna przepychanka, potem cios w twarz. Na tyle mocny, że chłopak z Prochu stracił świadomość i został zabrany przez karetkę. Zawodników Broni próbował opanować ich trener, który – w przeciwieństwie do kolegi prowadzącego młodszy rocznik – zachował się odpowiedzialnie. Osoby z Prochu twierdzą jednak, że na niewiele się to zdało, bo rywale byli w takim amoku, że opanować ich się nie dało.

Reklama

Sprawa zakończyła się na policji. Ofiara spędziła w szpitalu wiele godzin, ale na szczęście poważnie nie ucierpiała. Agresor próbował zasłaniać się samoobroną i nie poczuwał się do winy. W swoim roczniku nie gra, lecz ludzie twierdzą, że… został przesunięty do innej drużyny. Co więcej – w Pionkach usłyszeliśmy, że jeden z zawodników Prochu otrzymywał groźby od rówieśników z Broni, z którymi uczęszczał do szkoły. Zostali oni wezwani na dywanik.

Los trenera Daniela Grymuły, który zaatakował młodzież z Pogoni Grodzisk Mazowiecki, pokazuje, że w Broni Radom nie wyciągają wniosków ani konsekwencji z takich sytuacji. Szkoleniowiec opisywany w powyższym protokole został zawieszony i nic sobie z tego nie robił – dalej pojawiał się na meczach. Wciąż też widnieje na stronie Broni jako trener rocznika 2011. O problemach wokół drużyn młodzieżowych mówią jednak wszyscy, apelując o pomoc także do Mazowieckiego ZPN. Związkowi zarzucana jest bierność, brak surowych kar i reakcji, co prowadzi do kolejnych wybryków na meczach klubu.

Piękne stulecie Broni Radom, gratulujemy sukcesów!

Reklama

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

58 komentarzy
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Niższe ligi

Reklama