Afery biletowej ciąg dalszy. Prokuratura USA kieruje sprawę do FIFA

Jan Broda

Autor:Jan Broda

27 maja 2026, 23:22 • 3 min czytania 7

Reklama
Afery biletowej ciąg dalszy. Prokuratura USA kieruje sprawę do FIFA

Sporym echem odbił się, delikatnie rzecz ujmując, wygórowany cennik wejściówek na mecze mistrzostw świata. Jak się jednak okazuje, to nie koniec kontrowersji. Prokuratura w Stanach Zjednoczonych wzięła pod lupę aferę biletową po licznych doniesieniach kibiców, którym zmieniono lokalizację pierwotnie zakupionych miejsc na gorsze sektory. 

Reklama

Zbliżające się mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku z pewnością będą świętem futbolu, jednak tylko dla wybrańców (czytaj: tych z najgrubszymi portfelami). Astronomiczne ceny biletów skłoniły do refleksji nawet samego Donalda Trumpa, który wprost stwierdził, że nawet on „nie zapłaciłby takich pieniędzy”. Jak się jednak okazuje, to nie koniec kontrowersji z wejściówkami na mundial.

Zza oceanu dochodzą wieści o śledztwie, które wszczęli prokuratorzy generalni stanów New Jersey i Nowy Jork w sprawie praktyk sprzedażowych FIFA. Śledczy zwrócili się już do międzynarodowej federacji piłkarkiej z żądaniem udzielenia informacji o praktykach biletowych. Pod lupę wzięli nie tylko absurdalnie wygórowany cennik, ale również niezgodną z prawem ochrony konsumenta zamianę miejsc na trybunach już po zakupie biletów.

Afery biletowej ciąg dalszy. USA kierują sprawę do FIFA

O co chodzi? Do prokuratury wpłynęły liczne doniesienia o wprowadzaniu kibiców w błąd w kwestii lokalizacji miejsc. Według prokuratur generalnych obie strony ustaliły, że FIFA początkowo podzieliła stadiony na cztery strefy (od Kategorii 1 do Kategorii 4), a później utworzyła nowe „Kategorie Frontowe”, obejmujące najbardziej atrakcyjne miejsca w ramach każdej z kategorii, ale po znacznie wyższych cenach.

Władze przekazały, że część kibiców, którzy kupili bilety przed wprowadzeniem nowych stref, otrzymała gorsze miejsca – w tym daleko od boiska lub za bramkami. Niektórzy fani zgłaszali również, że płacili za bilety Kategorii 1, a przydzielono im miejsca w strefach Kategorii 2.

Reklama

Poza tym prokuratorzy skontrolują także ceny biletów, w tym stosowanie tzw. „cennika dynamicznego”, czyli dopasowywania cen do bieżącego popytu. Zgodnie z oficjalnym komunikatem, doniesienia medialne wskazują, że między październikiem 2025 a kwietniem 2026 roku FIFA podniosła ceny biletów na ponad 90 ze 104 meczów Mistrzostw Świata, przy czym ceny w trzech głównych kategoriach wzrosły średnio o 34%.

W oficjalnym oświadczeniu gubernator Mikie Sherrill stwierdziła: „New Jersey cieszy się, że może gościć Mistrzostwa Świata i witać kibiców z całego globu. Jednak nikt nie ma prawa wykorzystywać fanów z New Jersey ani tych, którzy przybywają do naszego stanu. Składam wyrazy uznania prokuratorom Davenport i James za stanięcie w obronie konsumentów i zbadanie, czy zostali oni wprowadzeni w błąd”.

Ceny trochę spadają…

Dobra wiadomość jest jednak taka, że cena ta trochę w maju spadła według TicketData. Według niej średnia tydzień temu oscylowała wokół 550 dolarów. To znaczny spadek w porównaniu ze wspomnianym powyżej kwietniem, kiedy przekraczała 700 dolarów.

Natomiast „dynamiczny cennik” sprawia, że cena na mecz Kolumbia – Paragwaj wymyka się regułom. W kwietniu wejściówki były nawet odsprzedawane za… 20 tysięcy. Popyt na to starcie jest niesamowity. Za to mecz Bośniaków z Katarem obejrzycie w Seattle za 300 dolców, podobna cena to starcie Haiti – Maroko. Ceny na spotkanie Austrii z Jordanią z odsprzedaży to z kolei nawet 230 dolarów. 

Reklama

Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani kupił 1000 biletów na Mistrzostwa Świata dla mieszkańców Nowego Jorku w cenie zaledwie 50 dolarów za sztukę. Mieszkańcy mogą wziąć udział w specjalnej loterii. Na początku maja bowiem przedstawiciele Partii Demokratycznej z New Jersey, a więc Nellie Pou i Frank Pallone, napisali bezpośrednio do Infantino, domagając się dodatkowych informacji na temat praktyk cenowych FIFA. Nierówny system cały czas budzi dyskusje. 

Reklama

Fot. Newspix

7 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama