Ekstraklasa - 34. Kolejka

Artem Putivtsev 21"
Rafał Kurzawa 29"
Kamil Zapolnik 57"
Tomáš Bobček 50"

Bruk-Bet katem Trójmiasta! Będą derby w przyszłym sezonie

Mikołaj Duda

23 maja 2026, 19:37 • 4 min czytania 42

Reklama
Bruk-Bet katem Trójmiasta! Będą derby w przyszłym sezonie

Bruk-Bet najwidoczniej upodobał sobie długie wyjazdy, albo jest wyjątkowym entuzjastą polskiego morza. W ostatnich dwóch kolejkach zrobił wszystko, by w przyszłym sezonie dwukrotnie mieć okazję do wyjazdu do Trójmiasta. Piłkarze Marcina Brosza najpierw pogrzebali szanse na utrzymanie Arki, a teraz razem ze sobą do 1. Ligi zabrali Lechię Gdańsk.

Reklama

No cóż, na papierze podopieczni Johna Carvera do starcia ze zdegradowaną już Termaliką przystępowali w całkiem komfortowej sytuacji. Mimo że znajdowali się w strefie spadkowej, to wszystko mieli w swoich rękach. Wystarczyło, żeby sięgnęli po trzy punkty i bez oglądania się na wyniki na innych stadionach zapewniliby sobie utrzymanie.

Tyle z teorii, a jak było w praktyce? Najlepiej podsumowuje to wypowiedź Kacpra Sezonienki na antenie Canal+ w przerwie meczu. – Zjeba**śmy po całości – skwitował załamany lechista.

Reklama

Bruk-Bet Termalica – Lechia Gdańsk 3:2. Słoniki pogrzebały Trójmiasto

Dość szybko mogliśmy się przekonać, która z drużyn walczy o życie, a która gra tylko o honor i poprawę nastrojów wśród swoich kibiców. Lechia wyszła na boisko w Niecieczy totalnie sparaliżowana. Niby miała optyczną przewagę, utrzymywała się przy piłce na połowie rywala, ale konkretów z tego żadnych. Jak Adrian Chovan z reguły musi niezwykle się uwijać, by ratować swój zespół przed stratą gola, tak w całej pierwszej połowie był kompletnie bez zatrudnienia.

A Termalica – co w ostatnich tygodniach nie było takie oczywiste – skutecznie się broniła, rozbijała ataki rywali i czekała na okazję do kontry. Takich zbyt wiele nie było, ale gdy już się pojawiły, to Słoniki były niezwykle konkretnie. Wykorzystały fakt, że defensywa Gdańszczan była równie badziewna jak w poprzednich tygodniach.

Przy obu trafieniach kluczowy udział miał Damian Hilbrycht. Najpierw to po jego świetnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego najlepiej w całym zamieszaniu odnalazł się Artem Putiwcew. Piłkarze gości tylko przyglądali się jak Ukrainiec dochodzi do piłki. Najlepszą pozycję miał zresztą Bujar Pllana. Stoper poczuł się jakby był w kinie i z pierwszego rzędu oglądał jak zakończy się cała sytuacja.

Reklama

Niedługo później kapitalnym zagraniem popisał się Rifet Kapić. Problem w tym, że kapitalnym z perspektywy gospodarzy. Bośniak podał tak fatalnie, że otworzyło to rywalowi okazję do kontry. Znów w roli głównej Hilbrycht. Tym razem podanie prostopadłe do Rafała Kurzawy, a ten w sytuacji sam na sam podwyższył wynik.


Lechia po dwóch ciosach totalnie się rozsypała. Kibice przyjezdni zaczynali głośno wyrażać swoje niezadowolenie, a u piłkarzy tylko wzrastał poziom frustracji. Tego symbolem były kolejne pretensje Rifeta Kapicia do wszystkich dookoła oraz już wspomniany wywiad Kacpra Sezonienki.

Reklama

Bobcek antybohaterem, mimo dubletu. Król strzelców zawiódł w kluczowym momencie

Lechia na drugą połowę wyszła już w lepszej kondycji. John Carver najwidoczniej dotarł do swoich podopiecznych, bowiem w końcu zobaczyliśmy jakieś konkrety z ich strony. Efekt przyniosły zmiany zrobione w przerwie, bowiem przy trafieniu Tomasa Bobcka kluczową rolę odegrali świeżo wprowadzeni Aleksandar Cirković oraz Michał Głogowski.

Słowak przywrócił swojej drużynie wiarę w odrobienie strat, ale gdy po raz drugi musiał wziąć sprawy w swoje ręce to zawiódł po całości. Oczywiście w międzyczasie znów nie popisała się defensywa Gdańszczan, więc ponownie trzeba było gonić dwubramkową stratę. Słowak miał doskonałą okazję, by ją zmniejszyć. Stanął na 11. metrze, ale przymierzył fatalnie i tylko obił poprzeczkę.

Reklama

Rzut karny króla strzelców tego sezonu Ekstraklasy był dla Lechii gwoździem do trumny. Przy golu zrobiłoby się 2:3 i goście jeszcze mogliby uwierzyć, że uda się rzutem na taśmę utrzymać w gronie najlepszych. A tak, mimo kilku stworzonych okazji nie widzieliśmy u piłkarzy z Gdańska większej wiary w sukces. Grali, bo grali, ale wyglądali na takich już pogodzonych z losem.

Bruk-Bet już na sporym luzie czekał na końcowy gwizdek. Myślał nawet, by jeszcze dobić przeciwników, ale ostatnie słowo tego wieczoru należało do gości. Dublet skompletował Tomas Bobcek, który znamiennie nawet się nie cieszył tylko w spokojnym tempie wraz z kolegami wrócił na własną połowę.

I tym akcentem zakończyła się dwuletnia przygoda Lechii w gronie najlepszych…

W przyszłym sezonie Derby Trójmiasta już na poziomie Betclic 1. Ligi.

Reklama
5
Chovan
6
Putivtsev
1
3
Kasperkiewicz
5
Masoero
7 +
Hilbrycht
1
4
Guerrero
6
Kurzawa
1
yellow-card
5
Ambrosiewicz
yellow-card
4
Wolski
5
Jimenez
1
6
Zapolnik
1
yellow-card
Patryk Gryckiewicz 5

Zmiany:

icon-swap
Gabriel Isik
5
Artem Putivtsev
icon-swap
Wojciech Jakubik
Maciej Ambrosiewicz
yellow-card
icon-swap
Ivan Durdov
Jesus Jimenez
icon-swap
I. Strzałek
Damian Hilbrycht

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

Fot. Newspix

42 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
sobota, 23 maja 2026 17:30
Sędzia:
Patryk Gryckiewicz

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Kolejne odejście z Widzewa. „Nie mogę podjąć innej decyzji”

Jan Broda
10
Kolejne odejście z Widzewa. „Nie mogę podjąć innej decyzji”