Ekstraklasa - 33. Kolejka

Tomáš Bobček 63"
Jean Pierre Nsame 11"

Lechia jest w obronie bardzo konsekwentna

Antoni Figlewicz

17 maja 2026, 19:58 • 4 min czytania 90

Reklama
Lechia jest w obronie bardzo konsekwentna

Znacie ofensywną, radosną, strzelającą gole Lechię? Złapała ostatnio zadyszkę, przestała strzelać hurtowo, a nadal broni tak, jak zwykła bronić. Niby jej mecze ciągle trzymają w napięciu, niezmiennie jest ta Lechia z nami. Pytanie tylko na jak długo.

Reklama

Gdańszczanie zawsze byli w tym sezonie gwarancją strzelonych goli. Puste przebiegi zaliczyli tylko w pięciu spotkaniach – z Jagiellonią i Korną jesienią, a także z Zagłębiem Lubin, GKS-em Katowice i Wisłą Płock w rundzie rewanżowej. Po pierwszych 45 minutach meczu z Legią wydawało się, że pora na szósty taki przypadek.

Zadziałała jednak, najprawdopodobniej, stara dobra rozmowa motywacyjna w przerwie, która pozwoliła ekipie Johna Carvera nabrać jeszcze wiatru w żagle. Cóż jednak z tego, skoro zryw nie dał ostatecznie nawet punktu.

Lechia – Legia 1:2. Najpierw ich nie ma, potem nagle są

Nie mamy rozsądnego sposobu na wytłumaczenie tego, jak różnym zespołem może być Lechia. W ostatnim czasie Gdańszczan cechuje spora niestabilność. Niby dobrze wiadomo, że potrafią postraszyć, wiele razy robili użytek z umiejętności Bobcka czy Meny. Dziś też się udało, ale obaj panowie raczej nie opuszczą stadionu z uśmiechami na ustach. Bo Lechia w obronie musi odwalić jakąś kaszanę, inaczej nie byłaby sobą.

Gol strzelony przez Legię i definiujący zarazem właściwie cała pierwszą połowę to popis stoperów i bramkarza. I choć bardzo byśmy chcieli docenić także strzelca, to nie na jego konto idzie w głównej mierze ten gol. Jasne, Nsame dołożył głowę, uderzył na dalszy słupek, urwał się obrońcom.

Reklama

Tylko nie jest żadną sztuką urwać się obrońcom, którzy są wrośnięci w ziemię i w ogóle nie kontrolują twojego ustawienia. Rodin i Pllana stali ramię w ramię i tylko się przyglądali, jak Nsame pokonuje Paulsena. Skoro już o Paulsenie mowa – 184 centymetry wzrostu to oczywiście mało jak na bramkarza, ale z jakiegoś powodu Nowozelandczyk postanowił jednak bramkarzem zostać. Iker Casillas czy Yann Sommer są nawet trochę niżsi, a jednak dawali jakoś radę.

Paulsen nie jest jednak żadnym z nich i nie dało się oprzeć wrażeniu, że na strzał Nsame był po prostu za krótki. A jeśli już wie, że taki problem może wystąpić – bo chyba wie, że nie jest gigantem – to warto być bardziej ruchliwym.

Reklama

W pierwszej połowie cała Lechia była jednak „za krótka” na Legię. Miała jakieś okazje, lecz większość z nich nie należała do tych, które zostaną w pamięci naszej czy zgromadzonych na stadionie kibiców. Co innego po zmianie stron.

Hindrich najlepszym transferem Legii

Mówcie, co chcecie , ale John Carver wygląda na faceta, który zna technikę wiaderka witamin. Napasł więc nimi swoich piłkarzy i na drugą połowę Lechia wyszła niezwykle waleczna, co pozwoliło zdominować Legię. Tej było naprawdę niewiele – w środku pola, pod bramką rywali. Tylko we własnym polu karnym goście mogli coś pokazywać. A Lechia z każdą chwilą rozpędzała się coraz bardziej. Swoje szanse miał Bobcek, jedną nawet wykorzystał. Ataki napędzał Mena. Legia momentami wydawała się zespołem naprawdę zagubionym, niektóre straty w środku pola mogły skończyć się bardzo źle.

Gol, a może nawet gole wisiały w powietrzu.

Gdy jednak wydawało się, że ostatecznie dowiozą Gdańszczanie i tak niezbyt satysfakcjonujący ich remis, bolesny cios zadał Colak.

Reklama

Lechia to prawdziwa królowa bałaganu we własnym polu karnym. Jeśli można tam coś sknocić, to jest naprawdę spora szansa na to, że podopieczni Johna Carvera to sknocą. W tym sezonie żaden zespół nie stracił tylu goli, a jak widać nie tak łatwo odpowiadać na trafienia rywali własnymi. Bo raz Piątkowski strąci strzał Meny na słupek. Innym razem piłka posłana przez Pllanę minie bramkę o centymetry. Albo główka Bobcka okaże się niecelna.

Do tego przez jakąś serię niefortunnych zdarzeń z boiska wyleci Żelizko, a gol dla rywala padnie po czymś, co trudno nazwać akcją i masz babo placek.

Reklama

Może i szkoda będzie tych piłkarzy, szkoda będzie także trenera Carvera, ale Lechia była cały czas świadoma tego, że z ujemnymi punktami musi zachowywać podwójną ostrożność. Jej grę można opisać wieloma epitetami, ale ostrożna to ona na pewno nie jest.

3 -
Paulsen
3
Vojtko
3
Rodin
yellow-card
4
Pllana
4
Wójtowicz
3
Sezonienko
4
Zhelizko
yellow-card red-card
5
Kapić
5
Mena
1
6
Bobček
1
yellow-card
3
Neugebauer
Damian Sylwestrzak 5

Zmiany:

icon-swap
A. Tsarenko
3
Tomasz Neugebauer
icon-swap
Maksym Dyachuk
Kacper Sezonienko

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

Fot. Newspix

Reklama
90 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
niedziela, 17 maja 2026 17:30
Sędzia:
Damian Sylwestrzak

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Jest przełom w sprawie stadionu Wieczystej. Królewski rozwiał wątpliwości

Wojciech Piela
32
Jest przełom w sprawie stadionu Wieczystej. Królewski rozwiał wątpliwości