Serca pękły. Celtic wyszarpał mistrzostwo Szkocji!

Michał Kołkowski

16 maja 2026, 15:55 • 5 min czytania 30

Reklama
Serca pękły. Celtic wyszarpał mistrzostwo Szkocji!

Ekipa Heart of Midlothian przewodziła w tabeli Scottish Premiership przez 250 dni sezonu 2025/26. Zasiadała w fotelu lidera do 87. minuty meczu ostatniej kolejki ligowych zmagań. I… kończy rozgrywki z pustymi rękami. Edynburg znowu musi obejść się smakiem, mistrzostwo Szkocji zostaje w Glasgow. W decydującym starciu Celtic wyszarpał wygraną z Hearts i rzutem na taśmę przeskoczył swoich oponentów w tabeli.

Reklama

Ogromna w tym zasługa Martina O’Neilla, który zawiesił trenerską emeryturę i wyciągnął ekipę The Bhoys z niemałych tarapatów. To wspaniały, piękny wyczyn 74-latka. Ale umówmy się: chyba wszyscy, poza kibicami Celticu rzecz jasna, liczyli na inną puentę tego szalonego sezonu.

Hearts przed historyczną szansą na przełamanie duopolu w Szkocji

Po przedostatniej kolejce ligowych zmagań w Szkocji zrobiło się naprawdę gorąco. Wszystko za sprawą rzutu karnego, po którym Celtic zapewnił sobie wygraną w dziewiątej minucie doliczonego czasu starcia z Motherwell. Ostatecznie okazało się, że jedenastka dla The Bhoys została podyktowana słusznie, no ale mleko zdążyło się rozlać. Wielu ekspertów – włącznie z Garym Linekerem – a przede wszystkim wielu rozeźlonych kibiców grzmiało o skandalu, o najgorszej decyzji w historii VAR-u, o bezczelnym pchaniu Celticu do kolejnego mistrzowskiego tytułu. – To obrzydliwe – pieklił się Derek McInnes, szkoleniowiec Hearts.

Szkocki duopol runie po czterech dekadach? Celtic musi złamać Serca

Inna sprawa, że wywalczone przez Celtic trzy punkty aż tak znowu wiele w tabeli nie zmieniły. Przed finałową serią spotkań w szkockiej ekstraklasie nadal prowadził zespół z Edynburga. Podopiecznym McInnesa do mistrzostwa kraju wystarczał zatem remis. A trzeba zaznaczyć, że The Bhoys w tym sezonie jeszcze z Hearts nie wygrali. Dwukrotnie musieli uznać ich wyższość, a ostatnia potyczka – z 25 stycznia 2026 roku – zakończyła się remisem 2:2.

Reklama

O tym, jak wielką sensacją byłby ligowy triumf Hearts, najlepiej zaświadczą liczby:

  • po raz ostatni tytuł nie padł łupem Celticu lub Rangersów w 1985 roku
  • Hearts czekają na mistrzostwo Szkocji od 1960 roku
  • Celtic i Rangers do 2025 roku zgarnęli 110 tytułów mistrzowskich (po 55) – wszystkie pozostałe kluby razem wzięte mają ich 19
  • na przestrzeni czternastu poprzednich sezonów, Celtic został mistrzem Szkocji trzynastokrotnie

Gracze z Edynburga mogli dokonać czegoś naprawdę wielkiego. Napisać historię, o której pamiętałoby się w Szkocji przez długie lata.

Lawrence Shankland

Hearts prowadzili na Celtic Park. Szybka odpowiedź gospodarzy

No i pierwsza faza sobotniego spotkania przebiegała całkiem pomyślnie z perspektywy gości.

Reklama

Na murawie Celtic Park działo się bowiem niewiele. Owszem, podopieczni doświadczonego Martina O’Neilla mieli przewagę, starali się nieustannie naciskać na przyjezdnych, ale czy wynikały z tego groźne sytuacje strzeleckie? Absolutnie nie. Hearts bardzo dobrze pracowali w odbiorze, byli solidni w tyłach i w zasadzie nie dopuszczali The Bhoys w obręb własnej szesnastki. Może trochę brakowało ofensywnych akcentów w ich grze, prób przejęcia inicjatywy przynajmniej na jakiś czas, ale czy można mieć do nich o to pretensje? Grali na terenie przeciwnika, remis ich satysfakcjonował. To normalne, że nie mieli ochoty na wymianę ciosów.

Zresztą Hearts nawet przy zachowawczym podejściu zdołali wyjść na prowadzenie. W 43. minucie rywalizacji tor lotu dośrodkowanej piłki źle obliczył Viljami Sinisalo, golkiper Celticu, a jego pomyłkę bezlitośnie wykorzystał Lawrence Shankland, kapitan drużyny z Edynburga (co ciekawe – urodzony w Glasgow).

Reklama

Euforia fanów Hearts potrwała jednak bardzo krótko, bo jeszcze przed przerwą Celtic odpowiedział wyrównującym trafieniem. Z rzutu karnego, ale akurat wokół tej jedenastki żadnych kontrowersji nie będzie. Ewidentna ręka, słuszna decyzja arbitra i pewny strzał Arne Engelsa.

Bramkarz wyczuł kierunek, lecz na skuteczną interwencję nie miał szans.

Celtic złamał Serca. Piorunująca końcówka gospodarzy

Mogli sobie pluć w brodę goście, że nie udało im się dowieźć prowadzenia do przerwy. Tym bardziej że po zmianie stron przewaga Celticu stała się wręcz miażdżąca. Po gościach było widać, że straszliwie puchną: pojawiły się problemy zdrowotne, skurcze. Z każdą minutą na placu gry robiło się coraz to więcej i więcej miejsca. Agresywny doskok do rywala, którym Hearts imponowali w pierwszej odsłonie meczu, po przerwie po prostu przestał działać.

Celtic się rozpędził. Złapał swobodę i rytm w ofensywie.

Reklama

W okolicach 70. minuty gry goście przeszli już do klasycznej obrony Częstochowy, natomiast The Bhoys coraz mocniej dokręcali im śrubę. Wprowadzony z ławki rezerwowych Kelechi Iheanacho trafił w słupek. Groźnie z rzutu wolnego strzelił Arne Engels. Aż w końcu defensywa Hearts pękła. W 88. minucie gry Celtic przeprowadził naprawdę świetną akcję, a Daizen Maeda uprzedził bramkarza Hearts i skierował futbolówkę do sieci. Całą sytuację analizował jeszcze VAR, ponieważ w pierwsze tempo sędzia liniowy zasygnalizował ofsajd, ale powtórki udowodniły, że spalonego nie było. Trybuny Celtic Park eksplodowały z radości.

Maeda to prawdziwy bohater ostatnich tygodni po zielonej stronie Glasgow. W grupie mistrzowskiej Japończyk zdobył siedem goli w pięciu spotkaniach.

Reklama

Wprawdzie arbiter doliczył do podstawowego czasu gry aż osiem minut, ale piłkarze Hearts nie byli już w stanie zdobyć się nawet na desperacki zryw w ofensywie. Gdy bramkarz Alexander Schwolow powędrował w pole karne Celticu, by narobić trochę zamieszania przy ostatnim stałym fragmencie dla gości, skończyło się to kontrą gospodarzy, którzy stanęli we trzech przed pustą bramką. Egzekucji dokonał Callum Osmand, ustalając wynik meczu na 3:1.

A zatem w szkockim futbolu dalej rządzą giganci z Glasgow. A właściwie trzeba powiedzieć, że po prostu rządzi w nim Celtic, który sięgnął po 56. mistrzostwo kraju i w tabeli wszech czasów wyprzedził swoich odwiecznych oponentów zza miedzy. Ekipy Hearts nam zwyczajnie szkoda, no ale trzeba też uczciwie zaznaczyć: w sobotę podopieczni Dereka McInnesa byli po prostu słabsi. Na pocieszenie zostają im srebrne medale oraz perspektywa występu w eliminacjach do Champions League.

Reklama

Kiedy już trochę ochłoną po tym rozczarowaniu, to pewnie sami przyznają, że to i tak duży wyczyn.

Celtic FC – Heart of Midlothian 3:1 (1:1)

  • 0:1 – Shankland 43′
  • 1:1 – Engels 45+3′ (rzut karny)
  • 2:1 – Maeda 88′
  • 3:1 – Osmand 90+8′

fot. NewsPix.pl

30 komentarzy
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama