Znakomity mecz Igi Świątek. Oddała rywalce tylko gema

Sebastian Warzecha

10 maja 2026, 20:49 • 3 min czytania 2

Reklama
Znakomity mecz Igi Świątek. Oddała rywalce tylko gema

W pierwszym meczu turnieju w Rzymie Iga Świątek miała spore problemy z Caty McNally, ale ostatecznie – w trzech setach – spotkanie wygrała. Dziś poprawiła sobie średnią przegranych gemów, czasu spędzonego na korcie i wszelkie inne. Elisabetta Cocciaretto ugrała bowiem przeciwko Idze… jednego gema. Na tyle pozwoliła jej Polka, która prezentowała się na korcie wprost znakomicie.

Reklama

Iga Świątek z kolejnym zwycięstwem w Rzymie

Iga Świątek – od niedawna pracująca z nowym trenerem – nadal jest na etapie poszukiwań, odzyskiwania najlepszej formy. Jej dyspozycja faluje, raz gra lepiej, raz gorzej. Ale akurat w Rzymie zawsze grało jej się bardzo dobrze, pasują Idze tamte korty. Stąd mecz z McNally mógł zaniepokoić – z drugiej strony takie wyzwanie, wygrane przy dobrej grze (to klucz) jest też w stanie napędzić na kolejne mecze. I wydaje się, że tak też mogło być w tym przypadku.

Bo dziś Iga była znakomita.

Jasne, Cocciaretto to nie tenisistka ze ścisłej światowej czołówki – Włoszka aktualnie jest 41. w rankingu WTA. Ale grała przed własną publiką, zna się dobrze z mączką, mogła zaskoczyć. Tyle że Iga jej na to nie pozwoliła. Serio, to był przede wszystkim świetny mecz Polki, potem dopiero – o ile w ogóle – słabszy rywalki. Cocciaretto po prostu nie była w stanie na ogół przebić się przez to, co proponowała jej Świątek. To jeden z tych meczów jakby wyjętych z przeszłości, z czasów gdy Polka dominowała.

Innymi słowy – mecz, który trudno szerzej opisać. Bo owszem, były gemy trudniejsze i łatwiejsze – na przykład ostatni w wykonaniu rywalki, która próbowała się postawić – ale to jednak był obraz dominacji, wielkiej przewagi Igi Świątek. Świetny był serwis, dobrze działał i forehand, i backhand, wydaje się też, że nawet poruszanie Igi się poprawiło w stosunku do tego, co pokazywała ostatnio. Świetnie otwierała sobie kort, była w stanie „rozgonić” rywalkę.

Reklama

I dobrze, bo taką „starą” Igę znakomicie się ogląda. A teraz czeka ją spotkanie ze starym, ale trenerem – zagra bowiem z Naomi Osaką, którą oczywiście nadal prowadzi Tomasz Wiktorowski. Osaka w Rzymie prezentuje się podobnie do Igi – miała problemy w pierwszym meczu z Evą Lys, ale dziś w ledwie 55 minut ograła Dianę Sznajder. Dla Igi będzie to pierwsze starcie z Osaką od ich pamiętnego pojedynku na Roland Garros 2024 (a czwarte w ogóle), gdy Naomi miała nawet piłkę meczową, by ostatecznie spotkanie przegrać.

Wtedy Tomasz Wiktorowski siedział jeszcze w boksie Świątek. Teraz przekonamy się, czy zdoła przygotować swoją aktualną podopieczną do rywalizacji z Polką.

Reklama

Iga Świątek – Elisabetta Cocciaretto 6:1, 6:0

Fot. Newspix

Czytaj więcej o tenisie:

2 komentarze
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama