W pierwszym meczu turnieju w Rzymie Iga Świątek miała spore problemy z Caty McNally, ale ostatecznie – w trzech setach – spotkanie wygrała. Dziś poprawiła sobie średnią przegranych gemów, czasu spędzonego na korcie i wszelkie inne. Elisabetta Cocciaretto ugrała bowiem przeciwko Idze… jednego gema. Na tyle pozwoliła jej Polka, która prezentowała się na korcie wprost znakomicie.
Iga Świątek z kolejnym zwycięstwem w Rzymie
Iga Świątek – od niedawna pracująca z nowym trenerem – nadal jest na etapie poszukiwań, odzyskiwania najlepszej formy. Jej dyspozycja faluje, raz gra lepiej, raz gorzej. Ale akurat w Rzymie zawsze grało jej się bardzo dobrze, pasują Idze tamte korty. Stąd mecz z McNally mógł zaniepokoić – z drugiej strony takie wyzwanie, wygrane przy dobrej grze (to klucz) jest też w stanie napędzić na kolejne mecze. I wydaje się, że tak też mogło być w tym przypadku.
Bo dziś Iga była znakomita.
Jasne, Cocciaretto to nie tenisistka ze ścisłej światowej czołówki – Włoszka aktualnie jest 41. w rankingu WTA. Ale grała przed własną publiką, zna się dobrze z mączką, mogła zaskoczyć. Tyle że Iga jej na to nie pozwoliła. Serio, to był przede wszystkim świetny mecz Polki, potem dopiero – o ile w ogóle – słabszy rywalki. Cocciaretto po prostu nie była w stanie na ogół przebić się przez to, co proponowała jej Świątek. To jeden z tych meczów jakby wyjętych z przeszłości, z czasów gdy Polka dominowała.
Innymi słowy – mecz, który trudno szerzej opisać. Bo owszem, były gemy trudniejsze i łatwiejsze – na przykład ostatni w wykonaniu rywalki, która próbowała się postawić – ale to jednak był obraz dominacji, wielkiej przewagi Igi Świątek. Świetny był serwis, dobrze działał i forehand, i backhand, wydaje się też, że nawet poruszanie Igi się poprawiło w stosunku do tego, co pokazywała ostatnio. Świetnie otwierała sobie kort, była w stanie „rozgonić” rywalkę.
RIGHT on the line 💪@iga_swiatek soars into the second set after claiming the first over Cocciaretto 6-1.#IBI26 pic.twitter.com/x1VPFLHjtL
— wta (@WTA) May 10, 2026
I dobrze, bo taką „starą” Igę znakomicie się ogląda. A teraz czeka ją spotkanie ze starym, ale trenerem – zagra bowiem z Naomi Osaką, którą oczywiście nadal prowadzi Tomasz Wiktorowski. Osaka w Rzymie prezentuje się podobnie do Igi – miała problemy w pierwszym meczu z Evą Lys, ale dziś w ledwie 55 minut ograła Dianę Sznajder. Dla Igi będzie to pierwsze starcie z Osaką od ich pamiętnego pojedynku na Roland Garros 2024 (a czwarte w ogóle), gdy Naomi miała nawet piłkę meczową, by ostatecznie spotkanie przegrać.
Wtedy Tomasz Wiktorowski siedział jeszcze w boksie Świątek. Teraz przekonamy się, czy zdoła przygotować swoją aktualną podopieczną do rywalizacji z Polką.
Iga Świątek – Elisabetta Cocciaretto 6:1, 6:0
Fot. Newspix
Czytaj więcej o tenisie:
- Bojkot Roland Garros? Sabalenka i Świątek walczą o pieniądze
- Alcaraz nie będzie bronił tytułu!
- Co Gilles Cervara może dać Hurkaczowi?