Po czterech latach Wisła w końcu dopłynęła do Ekstraklasy

Maciej Piętak

08 maja 2026, 22:55 • 4 min czytania 8

Reklama
Po czterech latach Wisła w końcu dopłynęła do Ekstraklasy

1454 dni. Dwa przegrane baraże. Najniższe miejsce w historii klubu. To jednak już przeszłość – Wisła Kraków po czterech latach nieobecności wraca do Ekstraklasy. Biała Gwiazda wygrała przed własną publicznością z Chrobrym Głogów 2:0.

Reklama

Wisła w Ekstraklasie. Bezstresowe zwycięstwo

Po zwycięstwie w Rzeszowie Wisła nie miała jeszcze przyklepanego awansu, choć mało kto wierzył, że Wieczysta będzie w stanie odrobić kilkanaście bramek straty, a Biała Gwiazda przegra wszystko. Po spotkaniu w szatni z piłkarzy zeszło ciśnienie – pojawiły się śpiewy, tańce… mówiąc krótko – euforia na całego.

I to było widać na boisku. Wisła grała z polotem, funkcjonowało praktycznie wszystko z drobnymi wyjątkami. Tymi wyjątkami była dyspozycja Jordiego Sancheza, który zagrał jak w miniony weekend, ale tym razem nie dał konkretu. Godna zapamiętania była akcja z 60. minuty, kiedy dostał rewelacyjne prostopadłe podanie w uliczkę, ale ledwo co wbiegł w pole karne.

Było również kilka prostych strat ze strony niektórych graczy gospodarzy, które naprawiane były błyskawicznym doskokiem i odbiorem. W tym akurat królował Kacper Duda, który wielokrotnie zabierał piłkę zaskoczonym rywalom.

Reklama

Mecz był całkowicie pod kontrolą gospodarzy. Goście mieli kilka pomysłów na to spotkanie – a to czyhanie na odbiór i od razu próba szybkiego ataku, a to dłuższe zagranie w pole karne, a to utrzymywanie się przy piłce, ale nic, kompletnie nic im nie wychodziło. Pod kątem intensywności Chrobry mógł się bardzo podobać. Pod kątem jakości piłkarskiej było o wiele gorzej.

Brakowało jakiegoś konkretu, po którym serca 33 tysięcy fanów obecnych na stadionie mogły zadrżeć. Niby były próby Janczukowicza, Lewkota, Tabisia czy Laskowskiego, ale piłka po ich strzałach leciała daleko obok bramki.

Konkretów nie brakowało za to po stronie Wisły. Już po kwadransie gospodarze prowadzili 1:0 po akcji jak z początku sezonu. Ertlthaler do spółki z Duarte wykorzystali błąd Tabisia, ten drugi idealnie dośrodkował na wbiegającego Juliana Lelievelda, który pokazał, że lewa noga nie służy mu wyłącznie do wsiadania do tramwaju.

Reklama

Holender wykorzystał też fakt, że Laskowski kompletnie zaspał i zostawił go bez krycia.

Ile znaczy gra bez presji…

Jeśli przed spotkaniem któryś z zawodników odczuwał jeszcze tremę, po golu to puściło. Może i Dawid Arndt nie uwijał się w ukropie, ale Wisła jeszcze przed przerwą mogła zamknąć ten mecz. Z ostrego kąta próbował Duarte, z przewrotki Sanchez, a w samej końcówce pierwszej części Tabiś zrehabilitował się za błąd przy golu i zablokował strzał Duarte na pustą bramkę.

Co nie udało się w pierwszej, powiodło się na początku drugiej. Duda do Bozicia, ten miał (za) dużo czasu w polu karnym i bezproblemowo pokonał Arndta.

Reklama

Tak na dobrą sprawę po golu oczy widza mogły przenieść się na trybuny. Kibice intonowali kolejne przyśpiewki, świętując długo wyczekiwany awans.

Zabawa przeniosła się także na boisko. Kuziemka robił ruletki, Igbekeme bawił się z piłką… a to wszystko w sumie w jednej akcji, zakończonej minimalnie niecelnym strzałem Nigeryjczyka. Chwilę wcześniej Bozić znowu czarował dryblingiem, zwieńczył to strzałem, ale Arndt obronił – podobnie jak dobitkę.

Reklama

Bezradność Chrobrego

Dziesięć minut do końca, a Jakub Krzyżanowski drybluje w polu karnym rywala, następuje strata, rusza Ibe-Torti i chwilę później Krzyżanowski jest już tuż obok niego, podobnie jak trzech innych piłkarzy Wisły. Tak wyglądało to spotkanie – Chrobry nie zagrał tragicznego meczu, tak jak wskazywałyby na to statystyki. Po prostu na tak nabuzowaną, pozytywnie naładowaną Wisłę w pierwszej lidze nie ma mocnych.

Ostatecznie Wisła utrzymała koncentrację do samego końca, zatem witamy Białą Gwiazdę w Ekstraklasie – oby jak najczęściej w takim wydaniu jak w piątkowy wieczór. Chrobry? Niepokoić może fakt, że to ich kolejny wyjazdowy mecz, w którym niewiele działo się pod bramką. W Łęcznej, Warszawie i Krakowie Głogowianie nie zdobyli nawet bramki, a wiele wskazuje, że baraże rozpoczną właśnie poza własnym stadionem.

Wisła Kraków – Chrobry Głogów 2:0 (1:0)

  • 1:0 – Julian Lelieveld 15′
  • 2:0 – Marko Bozić

CZYTAJ WIĘCEJ O BETCLIC 1. LIDZE:

Fot. Newspix

8 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1. Liga

Reklama