Wydawało się, że przy dziewiętnastej próbie David Moyes w końcu pokona Pepa Guardiolę, ale na pierwszą wygraną z hiszpańskim szkoleniowcem „se jeszcze poczeka”. Już po upływie doliczonego czasu gry Jeremy Doku drugi raz tego wieczora znakomitym strzałem pokonał Jordana Pickforda i dał swojej drużynie remis 3:3. W północnym Londynie zapewne zapanowała mała euforia, bo nawet jeśli City wygra zaległy mecz, będzie tracić do Arsenalu dwa punkty.
Murowany faworyt
Bardziej oczywistej „jedynki” przy okazji starcia Arsenalu z Fulham w tej kolejce Premier League nie było, bo The Cottagers nigdy nie wygrali na terenie Kanonierów. Seria Fulham bez zwycięstwa w północnym Londynie przedłużyła się do 34 spotkań, a po raz 27. wyjazdowy mecz z Arsenalem przegrało. Równie mocno, co Arsenal Fulham, nie leży Pep Guardiola Davidowi Moyesowi. Szkot nie wygrał żadnego z 18 starć z Hiszpanem, a 15 razy nieudolnie próbował pokonać go w Premier League. To jedna z najbardziej nierównych rywalizacji w historii tej ligi.
A six point gap to @ManCity ✅
A healthy boost in the goal difference column ✅A good afternoon’s work for the league leaders @Arsenal 👏 pic.twitter.com/m7KMeoosJO
— Premier League (@premierleague) May 2, 2026
Więcej pojedynków bez porażki zaliczył tylko Guardiola z Seanem Dychem oraz sir Alex Ferguson ze Stevem Brucem. Szkoleniowcy klubów z Manchesteru nie przegrali żadnej z 17 rywalizacji z tymi menedżerami. Nie tylko Moyesowi, ale całemu Evertonowi nie leży Manchester City Guardioli, bo Hiszpana The Toffees zdołali pokonać tylko raz i to podczas jego pierwszej wizyty na Goodison Park, w styczniu 2017 roku. Od tego czasu Everton nie wygrał żadnego z 18 starć z The Citizens, a aż 15 przegrał. Mało tego – jak już punktował, to tylko na Etihad Stadium.
Okopani pod własną bramką
Od samego początku wicelider mierzył się z tym, z czym przed tygodniem w półfinale Pucharu Anglii – zamurowaniem bramki przez rywala. Southampton potrafiło jednak czymś się odgryźć, a Everton wyglądał jakby tylko czekał na wyrok. Wymowna była pokazana w 20. minucie przez realizatora statystyka, według której goście wykonali aż 91 podań w ostatniej tercji, podczas gdy gospodarze… zaledwie jedno. Najbliżej przełamania defensywy Evertonu był Antoine Semenyo, ale najpierw uderzył tuż obok dalszego słupka, a następnie prosto w ręce Pickforda.
📸 – Manchester City have had 97% possession in the last 5 minutes. pic.twitter.com/qphNxHr8Kw
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) May 4, 2026
Niewiele zabrakło, by City poczuł się jak podczas gry w Football Managera, bo pierwszy konkret ze strony Evertonu prawie zakończył się trafieniem. Po zagraniu na wolne pole Merlin Rohl urwał się w prawym sektorze Markowi Guehiemu i w szesnastce wystawił piłkę do Beto. Donnarumma przeciął podanie, ale Gwinejczyk dopadł jeszcze do piłki, choć jego strzał zablokował Abdukodir Khusanov. Swoją drogą Uzbek po chwili spiął się z kapitanem Evertonu, Jamesem Tarkowskim, który podczas wrzutki z rożnego chyba chciał ściągnąć z niego koszulkę.
Na kłopoty Doku
Gdy na Wembley Southampton przetrwało nawałnicę ze strony City, niespodziewanie objęło prowadzenie, choć długo się nim nie nacieszyło, bo już trzy minuty później wyrównał Jeremy Doku. Także na Hill Dickinson Stadium przebłysk geniuszu Belga pomógł jego drużynie. Pod koniec pierwszej połowy ze skraju pola karnego zdjął pajęczynę z bramki Pickforda. Mało brakowało, a tuż po strzeleniu gola Doku doznałby jeszcze poważnego urazu. Ostro sfaulował go Michael Keane, ale mimo interwencji VAR stanęło na żółtej kartce dla Anglika.
DOKUUUUUU! Ależ to zmieścił! 😮
Manchester City prowadzi z Evertonem! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/D0RyuDjorL
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 4, 2026
Katastrofa w defensywie City
Żółtko obejrzał także po przerwie jego partner ze środka obrony, James Tarkowski, a napomniany za „zameldowanie się” Guehiemu został również Beto. Z kartką na koncie Gwinejczyk pograł jeszcze kwadrans, aż zmienił go Thierno Barry. Francuz już po kilku minutach strzelił pierwszego gola od dwóch miesięcy. Asystę przy siódmej w tym sezonie bramce Barrego zaliczył Guehi, bo wystawił mu piłkę, a ten nie mógł przegrać pojedynku z Donnarummą. Gdyby Barry przechwycił piłkę bezpośrednio po podaniu Rohla, sędzia odgwizdałby spalonego.
Nie był to zresztą pierwszy ze strony Guehiego prezent, bowiem już cztery minuty wcześniej w wyniku jego nieporozumienia z Matheusem Nunesem oko w oko z Donnarummą stanął Iliman Ndiaye. Senegalczyk nie mógł jednak znaleźć tego dnia sposobu na pokonanie Włocha. Przynajmniej w 72. minucie Guehi się zrehabilitował, gdy w ostatniej chwili nie dopuścił Ndiaye do strzału, ale co z tego, skoro z tego bloku wziął się rzut rożny, po którym piłkę do siatki wpakował Jake O’Brien. Irlandzki defensor zdobył pierwszą bramkę od 14 miesięcy.
𝐄𝐕𝐄𝐑𝐓𝐎𝐍 𝐏𝐑𝐎𝐖𝐀𝐃𝐙𝐈 𝐙 𝐌𝐀𝐍𝐂𝐇𝐄𝐒𝐓𝐄𝐑𝐄𝐌 𝐂𝐈𝐓𝐘! 🔥
Szaleństwo w czerwonej części Londynu! 👀⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/aVzZuoQu7t
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 4, 2026
„Rozkręcili się… chłopcy”
Cała ta sekwencja wzięła się od straty Khusanova, który kilka minut później maczał palce w utracie kolejnego gola. Tym razem Uzbek złamał linię spalonego, gdy piłkę do pustaka Barremu wystawiał Rohl. Długo dwubramkowym prowadzeniem Everton się nie nacieszył, bowiem już półtorej minuty później bramkę kontaktową zdobył Erling Haaland. City wznowiło grę od środka, wykonało cztery podania i reprezentant Anglii Jordan Pickford drugi raz tego wieczora musiał wyciągać piłkę z siatki. I jak się okazało, nie po raz ostatni.
Co za mecz! Kolejne bramki na Hill Dickinson Stadium, ale to Everton wciąż na prowadzeniu! 🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/E7sSoQNgiW
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 4, 2026
50 sekund po upływie doliczonego czasu gry Doku znów przepięknym strzałem pokonał golkipera The Toffees. Remis i tak City niewiele daje, bo nawet jeśli 13 maja wygra u siebie zaległy mecz z Crystal Palace, będzie tracić do Arsenalu dwa punkty. Oczywiście przy założeniu, że oba zespoły w najbliższy weekend się nie potkną. City w późne sobotnie popołudnie podejmie walczący o Champions League Brentford, a niecałe 24 godziny później Arsenal zmierzy się we wschodnim Londynie z otwierającym strefę spadkową West Hamem.
DOKUUUUUUU! 😱
Kolejny kapitalny gol, ale zapewnia on „tylko” punkt Manchesterowi City ⚽
📺 Oglądaj Premier League w CANAL+: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/9y6ZxUMz5B
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 4, 2026
Everton – Manchester City 3:3 (0:1)
- 0:1 – Jeremy Doku ’43
- 1:1 – Thierno Barry ’68
- 2:1 – Jake O’Brien ’73
- 3:1 – Thierno Barry ’81
- 3:2 – Erling Haaland ’83
- 3:3 – Jeremy Doku ’90+7
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Dla obecnej Chelsea nawet rezerwy Nottingham Forest to za dużo
- Sędzia Premier League raz daje za to czerwo, innym razem nie
- United wraca do elity! Pierwszy dublet z Liverpoolem od 10 lat
fot. Newspix