Tradycja rzecz święta. Gasparik nie zapomniał o starym zwyczaju

Marcin Ziółkowski

02 maja 2026, 22:11 • 2 min czytania 1

Reklama
Tradycja rzecz święta. Gasparik nie zapomniał o starym zwyczaju

Michal Gasparik przyzwyczaił już w swojej karierze do zwycięstw w pucharach krajowych. Na Słowacji dokonał tej sztuki aż trzykrotnie na przestrzeni czterech lat. W Dzień Flagi w Polsce dorzucił do swoich osiągnięć kolejne – tym razem z Górnikiem Zabrze, dla którego przed laty grał. Jak przypomniał jeden z internautów, Gasparik po zwycięstwach ma w zwyczaju robić coś bardzo ciekawego.

Reklama

Gasparik po raz czwarty. Nie mogło więc zabraknąć… karteczki

45-letni trener ze Słowacji Michal Gasparik objął zespół Górnika Zabrze przed sezonem 2025/26. W swojej ojczyźnie zasłynął przede wszystkim wielką regularnością pod kątem krajowych rozgrywek pucharowych. Jego Spartak Trnawa osiągnął cztery finały z rzędu, a trzy z nich wygrał. Kibice nad Wisłą przekonali się, że nie było to dzieło przypadku. Raków przegrał 0:2, a Gasparik do swojej prywatnej gabloty dorzucił czwarty krajowy puchar w karierze, a pierwszy poza ojczyzną.

Mało kto jednak wie, że Gasparik ma swój zwyczaj. Przypomniał o tym jeden z internautów, który opisuje realia słowackiej piłki w języku angielskim. Szkoleniowiec Górnika Zabrze przy każdej z wygranych ze Spartakiem Trnawa, robił sobie zdjęcie z… karteczką samoprzylepną. Słowak po finale w Warszawie nie zapomniał o dobrze sobie znanej tradycji.

Reklama

Dla Górnika Zabrze to pierwszy od 54 lat triumf w Pucharze Polski. Michal Gasparik osiągnął piąty finał krajowego pucharu z rzędu i wygrał go po raz czwarty. Trudno więc nie rozmyślać o Górniku Zabrze słowackiego trenera inaczej niż jako o faworycie do powtórzenia triumfu w Warszawie w przyszłym roku.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama