Bayern o włos od wpadki. Uratował go samobój

Aleksander Rachwał

02 maja 2026, 17:59 • 2 min czytania 1

Reklama
Bayern o włos od wpadki. Uratował go samobój

Pewny mistrzostwa Bayern Monachium zaskakująco zgubił punkty w 32. kolejce Bundesligi. Podopieczni Vincenta Kompany’ego zremisowali z czerwoną latarnią ligi, Heidenheim.

Reklama

Belgijski trener, mając w perspektywie rewanżowe starcie z PSG w Lidze Mistrzów, dał odpocząć największym gwiazdom – na ławce zasiedli Harry Kane, Michael Olise, Luis Diaz czy Joshua Kimmich. Mogło się jednak wydawać, że nawet rezerwowym składem Bawarczycy spokojnie poradzą sobie z rywalem, który w tym sezonie wygrał tylko pięć ligowych spotkań.

Bayern Monachium – Heidenheim 3:3. Mistrz Niemiec blisko wpadki z czerwoną latarnią

Tymczasem po nieco ponad pół godziny gry gospodarze przegrywali już 0:2. Do siatki trafili Budu Zivzivadze i Eren Dinkci, a dwie asysty zanotował Marnon Busch.

Reklama

Jeszcze przed przerwą Bayern zaczął jednak odrabiać straty. Kontaktową bramkę zdobył Leon Goretzka, który popisał się pięknym uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego.

Po przerwie na boisku zameldowali się wspomnieni Kane, Olise, Diaz i Kimmich. Drugi z nich zaliczył asystę przy drugim trafieniu Goretzki, które dało Bayernowi wyrównanie. To był moment, w którym mogło się wydawać, że Bayern prędzej przechyli szalę zwycięstwa na swoją stronę niż da się ponownie ukąsić, jednak znakomita kontra gości przyniosła im trzeciego gola, którego zdobył Zivzivadze.

Reklama

Ostatecznie gospodarze jednak uniknęli porażki. W ostatniej akcji meczu strzał z dystansu oddał Olise. Piłka trafiła w słupek, a następnie odbiła się pechowo od bramkarza Dianta Ramaja, który zaliczył trafienie samobójcze.

Bayern po 32 meczach ma na koncie 83 punkty i szesnaście oczek przewagi nad drugą Borussią Dortmund. Heidenheim z kolei jest już pewne spadku – na dwa mecze do końca sezonu jest ostatnie i traci dziewięć oczek do bezpiecznego miejsca.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O NIEMIECKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

1 komentarz
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama