Messi przemówił po przejęciu Cornelli. „Jestem tu, by pomóc”

Jan Broda

Autor:Jan Broda

02 maja 2026, 16:36 • 2 min czytania 0

Reklama
Messi przemówił po przejęciu Cornelli. „Jestem tu, by pomóc”

Jeszcze do niedawna występująca na co dzień w hiszpańskiej piątej lidze UE Cornella mogła tylko pomarzyć o obecności na piłkarskich salonach. Wszystko zmieniło się po przejęciu klubu przez Leo Messiego, który już zaczął działać. 

Reklama

O Cornelli po raz pierwszy zrobiło się głośno, gdy w połowie kwietnia gruchnęła informacja, że sam Leo Messi został jej właścicielem. Tym samym Argentyńczyk dołączył do m.in. Cristiano Ronaldo, Kyliana Mbappe czy Viniciusa, a więc elitarnego grona aktywnych piłkarzy, którzy po godzinach zajmują się szefowaniem w mniejszych klubach z Europy.

Inwestycja Messiego nie jest ani przypadkowa, ani również nastawiona na zysk. Bardziej niż odcinaniem kuponów w postaci świecących na zielono słupków w Excelu, 38-latek przy wyborze klubu kierował się sercem i sentymentalnymi wspomnieniami z Barceloną. Cornella mieści się bowiem w gminie na obrzeżach stolicy Katalonii.

Reklama
– Przybycie Leo Messiego otwiera nowy etap w historii klubu, którego celem jest zdynamizowanie rozwoju sportowego i instytucjonalnego, wzmocnienie struktur oraz dalsze stawianie na talent. Projekt zakłada wizję długofalową, opartą na planie strategicznym, który łączy w sobie ambicję, zrównoważony rozwój i przywiązanie do tradycji – pisano w oficjalnym komunikacie.
Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama