Mieszkaniec Poniewieża Ernestas Meckauskas został uznany winnym zabójstwa kibica Jagiellonii Białystok, do którego doszło na Litwie w lipcu 2024 roku podczas wyjazdu polskiej drużyny na mecz w eliminacjach Ligi Mistrzów. Sąd skazał go na siedem lat pozbawienia wolności. W uzasadnieniu wyroku dowiadujemy się także, że Litwin będzie musiał zapłacić zadośćuczynienie w wysokości 80 tysięcy euro, choć krewni zmarłego wnioskowali o ponad dwukrotnie wyższą kwotę. Wyrok nie jest prawomocny, a zabójca Polaka może jeszcze odwołać się od decyzji.
Jagiellonia latem 2024 roku straciła jednego z kibiców
Jak podaje portal LRT, 27 kwietnia Sąd Okręgowy w Poniewieżu uznał Ernestasa Meckauskasa winnym zabójstwa kibica z Polski. Litwin otrzymał karę siedmiu lat pozbawienia wolności. Zmarły obywatel Rzeczypospolitej Polskiej był kibicem Jagiellonii Białystok, która przyjechała na Litwę rozegrać mecz eliminacji do Ligi Mistrzów z FK Poniewież.
Jolanta Rasciuviene, sędzia Sądu Okręgowego w Poniewieżu, ogłaszając wyrok dodała, że skazany będzie mieć odliczony jeden dzień więzienia, jaki odbył w areszcie tymczasowym. Sąd częściowo zaspokoił również trzy roszczenia cywilne w sprawie o zadośćuczynienie za szkodę niemajątkową – wyniesie ono odpowiednio 35, 30 oraz 15 tysięcy euro. Kwoty te, wraz z odsetkami w wysokości pięciu procent, zostały zasądzone od samego Meckauskasa. Powództwo w tej sprawie złożyli krewni zamordowanego Polaka, choć wnioskowali o 170 tysięcy euro zadośćuczynienia.
Tragiczne zdarzenie miało miejsce 23 lipca 2024 roku w Poniewieżu. Choć Jagiellonia wygrała na wyjeździe 4:0, doszło do dramatu z jednym z jej kibiców w tle. Polak w wieku 39 lat popchnął obywatela Litwy, który nie był sam – wszystko działo się w pobliżu punktu gastronomicznego. Meckauskas uderzył kibica w szczękę, a ten po wszystkim upadł na kostkę brukową.
Według lokalnych organów ścigania po opuszczeniu miejsca zdarzenia mieszkańcy Poniewieża wsiedli do samochodów i odjechali, a Polak trafił do szpitala. Lekarze nie zdążyli go zbadać, bowiem opuścił placówkę. Później patrol policyjny odnalazł go na przystanku autobusowym, po czym kibic z powrotem znalazł się w szpitalu. Miał on widoczne obrażenia twarzy i zdiagnozowano u niego uraz głowy.
Przeszedł operację, ale nie poprawiła ona zbytnio sytuacji. Po trzech tygodniach pobytu w szpitalu zmarł. Meckauskas został odnaleziony przez policję i następnego dnia zatrzymano go. Litwin twierdził, że uderzył Polaka z obawy o własne bezpieczeństwo. Twierdził też, że po tym jak Polak upadł, wraz z kolegą wystraszyli się ataku innych kibiców, dlatego też opuścili miejsce zdarzenia.
Zmieniła się przez to, z oczywistej przyczyny, kategoria czynu – z pobicia na zabójstwo. Meckauskas może się jednak odwołać od kary, ponieważ Sąd Okręgowy w Poniewieżu (pierwszej instancji) nie uprawomocnił jeszcze wyroku. Ostatnią deską ratunku pozostaje w przypadku Meckauskasa odwołanie się do Sądu Apelacyjnego. Ma na to niecałe trzy tygodnie. Tamtejszy kodeks za zabójstwo przewiduje karę od siedmiu do piętnastu lat więzienia.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O POLSKIEJ PIŁCE:
- Koniec sezonu dla pomocnika Wisły Płock
- Trzy kluby Ekstraklasy z nadzorem finansowym
- Były gracz Widzewa podpisał kontrakt w ojczyźnie
Fot. Newspix