Paolo Di Canio to jeden z najbardziej charakterystycznych zawodników, jacy przewinęli się przez angielski futbol w erze Premier League. Włoski napastnik to osoba, która publicznie wyrażała podziw dla Benito Mussoliniego czy celebrowała bramki salutem rzymskim. Były piłkarz Lazio i West Hamu jako ekspert Sky Sports we Włoszech dopuścił się dość dziwnego zachowania w studiu telewizyjnym, bowiem zacząl walić głową w stół. Okazało się po chwili, że… rozciął sobie czoło. Sytuacja iście kuriozalna.
Di Canio – naczelny zadymiarz rodem z Półwyspu Apenińskiego
Gdy Włoch był jeszcze czynnym piłkarzem, media nie miały z nim nudy. Dał się często zapamiętywać z nadmiernych emocji. Gdy grał w Sheffield Wednesday, najpierw miał on starcie słowne z Patrickiem Vieirą, a następnie próbował złapać za twarz Martina Keowna. Tym drugim zachowaniem zapewnił sobie czerwoną kartkę.
Podczas meczu z Arsenalem w sezonie 1998/99 popchnął też sędziego Paula Alcocka. Włoch zapłacił za to dosłownie i w przenośni. Grzywna 10 tysięcy funtów, a do tego zawieszenie na 11 meczów to łączna kara za to przewinienie. Wszystko to, o czym wspomnieliśmy, wydarzyło się w jednym spotkaniu. Lata lecą, a Di Canio nadal miewa problemy z okiełznaniem swoich emocji.
Nothing to see here, only Paolo Di Canio cracking his head in blood on the desk during post match Champions just over a football debate, as a demonstration of frustration.
Fabio Capello stood up to hand him a tissue to halt bleeding pic.twitter.com/H9ER1UowGE
— Tancredi Palmeri (@tancredipalmeri) April 15, 2026
Były włoski napastnik tym razem stał się internetowym viralem, z uwagi na to, że uderzał głową w stół podczas goszczenia w studiu telewizyjnym po meczach ćwierćfinałowych Ligi Mistrzów.
Wszystko to przez wymianę zdań z prezenterką Federicą Masolin, którą sportowi kibice mogą znać z włoskiej telewizji z uwagi na wyścigi Formuły 1. W wyniku porywczości Di Canio rozciął sobie czoło, a na pomoc ruszył mu legendarny trener Fabio Capello. Ten podał mu chusteczkę higieniczną. Prezenterka, nie mogąc uwierzyć w to, co się właśnie stało zaczęła się głośno śmiać.
Taki już urok programów z południowego krańca Europy. Jest tam dużo śmiechu, emocji i niekontrolowanych momentów. Nudy nie stwierdzono. A Di Canio idealnie wpisuje się właśnie w ten kanon.
CZYTAJ WIĘCEJ O PIŁCE WŁOSKIEJ NA WESZŁO:
- Mikołajewski zadebiutował w Serie A
- Milan dostał bęcki od drużyny Kosty Runjaicia
- Fabrizio Miccoli wspomina czas w więzieniu
Fot. screen X