Tylko w tym sezonie do Ekstraklasy przeniosło się bezpośrednio pięciu piłkarzy z ligi bułgarskiej. I cóż, żaden z nich furory nie robi, a jednego to nawet już w Polsce nie ma. W tym kontekście nie dziwią słowa Sławomira Peszki, który przyznał, że Wieczysta obserwowała tamtejsze rozgrywki, ale szybko dała sobie spokój.
Sławomir Peszko był gościem w jednym z programów na antenie TVP Sport. Wiceprezes walczącej o awans do Ekstraklasy Wieczystej nieco przybliżył kulisy pracy w klubie przy Chałupnika, zwracając uwagę, że skauci obserwowali m.in. ligę bułgarską. Po poziomie tych rozgrywek szybko uznano jednak, że żaden z zawodników nie nadaje się do gry w pierwszoligowcu.
– Dla Wieczystej pracuje czterech skautów. Wszyscy dzisiaj wracają i jutro będziemy analizować to, co widzieli. Obserwowaliśmy zawodników, których już chcemy. Dodatkowo ligę bułgarską obserwowaliśmy, bo nie mieliśmy zielonego pojęcia o tym i całe szczęście, bo tam się nikt nie nadaje – wypalił były 44-krotny reprezentant Polski.
🎙️ Sławomir Peszko w programie „1 LIGA STYL ŻYCIA”:
Dla Wieczystej pracuje 4 skautów. Wszyscy dzisiaj wracają i jutro będziemy analizować to, co widzieli. Obserwowaliśmy zawodników, których już chcemy. Dodatkowo ligę bułgarską obserwowaliśmy, bo nie mieliśmy zielonego pojęcia o… pic.twitter.com/faIDcPQRk8
— TVP SPORT (@sport_tvppl) April 13, 2026
Peszko ma rację? Ostatnie działania klubów Ekstraklasy potwierdzają jego słowa
Wieczysta aspiruje do bycia klubem ekstraklasowym, więc też do takich należy ją porównywać. A w tym sezonie ekipy z naszej najwyższej klasy rozgrywkowej ściągnęły do siebie pięciu zawodników prosto z ligi bułgarskiej. I najłagodniej mówiąc, żaden z nich gwiazdą w Polsce nie został.
W letnim okienku transferowym duet z ligi bułgarskiej sprowadziła sobie Korona Kielce. Wiktor Popow w momencie przenosin do Polski był warty 1,5 miliona euro, a fakty są takie, że od początku roku nawet nie podniósł się z ławki rezerwowych. Przegrał rywalizację nie tylko z Wiktorem Długoszem, ale także Hubertem Zwoźnym. Z kolei napastnik Władimir Nikołow wciąż czeka na swoje pierwsze trafienie na poziomie Ekstraklasy. Na jesień przegrał walkę o miejsce w składzie z też niezbyt skutecznym Antoninem, a w rundzie wiosennej nie spędził na boisku nawet kwadransa.
Przed startem sezonu na pozyskanie piłkarza z Bułgarii pokusił się także Widzew. Do Łodzi trafił Samuel Akere, który w 15 występach strzelił jednego gola i dorzucił jedną asystę. Słabe liczby jak na skrzydłowego, chociaż i tak lepsze od napastnika Nikołowa. Nigeryjczyka w Polsce już nie ma. Przebywa na wypożyczeniu w Chorwacji.
Transfery zimowe na linii liga bułgarska – Ekstraklasa? Pierwszy z nich to Borisław Rupanow do Górnika Zabrze, który w sześciu spotkaniach uzbierał 171 rozegranych minut i wciąż jest bez gola. Dodajmy, że podobnie jak Nikołow również jest napastnikiem. Ostatni ruch to Abrahama Ojo do Rakowa, jednak jego przypadek jest nieco inny. Ściągnięcie 19-letniego pomocnika to plan raczej na przyszłe sezony. W obecnym wciąż nie doczekał się debiutu.
Patrząc na wszystkie te ruchy, można zrozumieć decyzję Wieczystej o wycofaniu się z Bułgarii.
Czytaj więcej na Weszło:
- Będzie zmiana w bramce Lecha? Możliwy transfer wewnątrz Ekstraklasy
- Skaut odchodzi z Pogoni. Haditaghi: Akademia była porażką
- Thomasberg: Nie rozumiem polskiej mentalności