Ze świecą szukać osoby, która źle wypowiadałaby się o Jacku Magierze po jego śmierci. Praktycznie wszyscy mieli o nim jak najlepsze zdanie – jeśli nawet nie w kontekście pracy trenera, to na pewno w kontekście bycia człowiekiem.
Kamil Kosowski w swoim felietonie dla „Przeglądu Sportowego” potwierdza, że „Magic” zawsze był przykładem do naśladowania. To nie tak, że miał imprezowy okres w swoim życiu, a potem nagle nastąpiło opamiętanie.
Kamil Kosowski wspomina Jacka Magierę. Był jedynym porządnym zawodnikiem
Magiera od początku wiedział, czego chce. Kosowski poznał go na zgrupowaniu reprezentacji młodzieżowej prowadzonej wówczas przez Pawła Janasa.
„Odkąd pamiętam, czyli od lat 90., „Magic” był beznałogowy, bezużywkowy. Człowiek wiary, bardzo religijny, inteligentny, oczytany, chłonący wiedzę, pamiętający, że rozwój piłkarski to nie wszystko. Gdybym miał o kimś powiedzieć, że przez całe swoje życie był porządną osobą, bez wahania wskazałbym na Jacka” – pisze były reprezentant Polski.
„Jacek był spośród nas wszystkich jedynym sprawiedliwym, porządnym i profesjonalnym zawodnikiem — wśród tych nastolatków, z którymi trener Janas wówczas pracował. Jedyny!” – dodaje z uznaniem ekspert Canal+.
„Nie mogę tego zrozumieć. Człowiek bez nałogów, krystaliczny, w środowisku piłkarskim można by powiedzieć, że był święty. Życie jest kruche” – konstatuje ze smutkiem Kamil Kosowski.
Fot. Newspix