Michał Szubarczyk nie zadebiutuje w tym roku w głównej fazie mistrzostw świata w snookerze, ale młody Polak i tak może być zadowolony ze swojego występu. Dziś jednak znacznie lepszy od niego był Hossein Vafaei, który pokonał 15-latka 10:2.
Michał Szubarczyk poza snookerowymi MŚ. Deklasacja w pierwszej sesji
O wyniku tak naprawdę zadecydowało to, co stało się o 11 polskiego czasu. Szubarczyk przegrał wtedy bowiem… dziewięć frejmów z rzędu, czyli wszystkie zaplanowane na tamtą sesję. Nie był to jednak wcale aż tak jednostronny mecz, jak sugerowałby to wynik. Owszem, Hossein korzystał z właściwie wszystkich błędów Szubarczyka – w znakomitej formie był Vafaei przy stole – ale Michał w każdym frejmie łapał się na grę, a w ostatnim z nich skonstruował nawet breaka w wysokości 58 punktów.
Partię przegrał jednak po dogrywce na czarnej bili. Minimalnie, naprawdę minimalnie.
Gdy więc obaj wychodzili na sesję wieczorną, Polak mógł mieć jedynie nadzieję, że ugra choć jednego frejma – bo każda partia mogła być jego ostatnią, a nawet 1:10 to wynik lepszy, niż porażka na dystansie do zera. Okazało się, że Polaka stać było na dwie wygrane partie… a i w trzeciej mógł powalczyć o coś więcej, bo dostał od Irańczyka – chyba nieco rozluźnionego wynikiem – kilka okazji na zapunktowanie. Zresztą widać było, nie pierwszy raz w tym sezonie, że Polakowi głównie brakuje doświadczenia, obycia z sytuacjami przy stole i tym, jak na nie reagować.
🎖️ Honorowy frejm!
Michał Szubarczyk nie mógł pozwolić sobie na to, aby przegrać do zera. Wreszcie się odgryzł ✌️
I oby tak dalej. Spróbuj, Michał, wykraść jeszcze kilka partii.
A co! 😉 pic.twitter.com/XxIqFT3F5f— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) April 11, 2026
Złe wybory, proste pomyłki, czasem bila posłana nie tam albo nie tak jak trzeba – to często okazuje się u niego decydujące w budowaniu podejść. Równocześnie jednak ma takie momenty przy stole, gdy zdaje się „fruwać”, kij przesuwa się w jego rękach wręcz mechanicznie, a Michał buduje wysokie podejścia z wielką, wręcz dziecinną – i to słowo pasuje, ten chłopak ma przecież tylko 15 lat! – łatwością. Widać po nim ten wielki, ogromny talent, który po prostu wymaga oszlifowania.
W tym roku zresztą znów zapisał się w historii, bo został najmłodszym zawodnikiem w dziejach, który wygrał na MŚ mecz. A potem najmłodszym, który wygrał dwa. Uległ dopiero w trzeciej rundzie kwalifikacji, o dwie wygrane od Crucible Theatre. Czyli doszedł dalej niż – na przykład – znacznie bardziej doświadczony Mateusz Baranowski (choć jemu w II rundzie nie sprzyjało szczęście w doborze rywala). Jest to spore osiągnięcie, a mecze takie jak ten z Vafaeiem to zbieranie doświadczeń.
Czasem bolesnych – jak dziś – ale niezwykle cennych.
Szubarczyk więc przegrał, ale cały występ może zapisać na konto bardzo udanych. Teraz czas na nieco relaksu, a za kilka miesięcy rozpocznie się walka młodego Polaka o obronę karty w zawodowym tourze – drugi sezon jest bowiem tym, w którym trzeba do takiej obrony przystąpić. Zobaczymy, jak poradzi sobie z takim rodzajem presji.
W grze o mistrzostwa świata pozostał jeszcze Antoni Kowalski, który jutro zmierzy się z 28. na świecie Joe O’Connorem. Początek pierwszej sesji tego spotkania o 11.
Fot. Newspix
Czytaj więcej o snookerze na Weszło:
- O’Sullivan pobił rekord. Najwyższy break w historii
- 50 lat Rakiety. Sceny z życia i kariery Ronniego O’Sullivana
- Antoni Kowalski: „Trump i Robertson? To już nie idole, a koledzy z pracy” [WYWIAD]