Koniec mistrzostw świata w snookerze dla Michała Szubarczyka

Sebastian Warzecha

11 kwietnia 2026, 22:01 • 3 min czytania 3

Reklama
Koniec mistrzostw świata w snookerze dla Michała Szubarczyka

Michał Szubarczyk nie zadebiutuje w tym roku w głównej fazie mistrzostw świata w snookerze, ale młody Polak i tak może być zadowolony ze swojego występu. Dziś jednak znacznie lepszy od niego był Hossein Vafaei, który pokonał 15-latka 10:2.

Reklama

Michał Szubarczyk poza snookerowymi MŚ. Deklasacja w pierwszej sesji

O wyniku tak naprawdę zadecydowało to, co stało się o 11 polskiego czasu. Szubarczyk przegrał wtedy bowiem… dziewięć frejmów z rzędu, czyli wszystkie zaplanowane na tamtą sesję. Nie był to jednak wcale aż tak jednostronny mecz, jak sugerowałby to wynik. Owszem, Hossein korzystał z właściwie wszystkich błędów Szubarczyka – w znakomitej formie był Vafaei przy stole – ale Michał w każdym frejmie łapał się na grę, a w ostatnim z nich skonstruował nawet breaka w wysokości 58 punktów.

Partię przegrał jednak po dogrywce na czarnej bili. Minimalnie, naprawdę minimalnie.

Gdy więc obaj wychodzili na sesję wieczorną, Polak mógł mieć jedynie nadzieję, że ugra choć jednego frejma – bo każda partia mogła być jego ostatnią, a nawet 1:10 to wynik lepszy, niż porażka na dystansie do zera. Okazało się, że Polaka stać było na dwie wygrane partie… a i w trzeciej mógł powalczyć o coś więcej, bo dostał od Irańczyka – chyba nieco rozluźnionego wynikiem – kilka okazji na zapunktowanie. Zresztą widać było, nie pierwszy raz w tym sezonie, że Polakowi głównie brakuje doświadczenia, obycia z sytuacjami przy stole i tym, jak na nie reagować.

Reklama

Złe wybory, proste pomyłki, czasem bila posłana nie tam albo nie tak jak trzeba – to często okazuje się u niego decydujące w budowaniu podejść. Równocześnie jednak ma takie momenty przy stole, gdy zdaje się „fruwać”, kij przesuwa się w jego rękach wręcz mechanicznie, a Michał buduje wysokie podejścia z wielką, wręcz dziecinną – i to słowo pasuje, ten chłopak ma przecież tylko 15 lat! – łatwością. Widać po nim ten wielki, ogromny talent, który po prostu wymaga oszlifowania.

W tym roku zresztą znów zapisał się w historii, bo został najmłodszym zawodnikiem w dziejach, który wygrał na MŚ mecz. A potem najmłodszym, który wygrał dwa. Uległ dopiero w trzeciej rundzie kwalifikacji, o dwie wygrane od Crucible Theatre. Czyli doszedł dalej niż – na przykład – znacznie bardziej doświadczony Mateusz Baranowski (choć jemu w II rundzie nie sprzyjało szczęście w doborze rywala). Jest to spore osiągnięcie, a mecze takie jak ten z Vafaeiem to zbieranie doświadczeń.

Czasem bolesnych – jak dziś – ale niezwykle cennych.

Reklama

Szubarczyk więc przegrał, ale cały występ może zapisać na konto bardzo udanych. Teraz czas na nieco relaksu, a za kilka miesięcy rozpocznie się walka młodego Polaka o obronę karty w zawodowym tourze – drugi sezon jest bowiem tym, w którym trzeba do takiej obrony przystąpić. Zobaczymy, jak poradzi sobie z takim rodzajem presji.

W grze o mistrzostwa świata pozostał jeszcze Antoni Kowalski, który jutro zmierzy się z 28. na świecie Joe O’Connorem. Początek pierwszej sesji tego spotkania o 11.

Fot. Newspix

Czytaj więcej o snookerze na Weszło:

3 komentarze
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Flick nie daje się zbić z tropu: „Celem półfinał Ligi Mistrzów”

Marcin Długosz
1
Flick nie daje się zbić z tropu: „Celem półfinał Ligi Mistrzów”
Ekstraklasa

Legia grała według planu. W ostatniej akcji wszystko poszło na marne

Mikołaj Duda
62
Legia grała według planu. W ostatniej akcji wszystko poszło na marne

Inne sporty

Reklama