Wielkimi krokami zbliża się mecz, który może okazać się kluczowy w kontekście walki o mistrzostwo Polski. Jagiellonia podejmie Lecha Poznań. Jeśli podopieczni Nielsa Frederiksena odniosą zwycięstwo, to odskoczą swoim rywalom na dystans sześciu punktów. Głos przed tym spotkaniem zabrał Adrian Siemieniec, który docenił najbliższego przeciwnika, a szczególnie szkoleniowca aktualnego mistrza.
Trener Jagi na konferencji prasowej przyznał, że przerwa reprezentacyjna przyszła dla jego drużyny w odpowiednim momencie. Była ona już mocno zmęczona i ten czas mogła wykorzystać na regenerację oraz doleczenie drobnych urazów. To daje mu nadzieję, że starcie z Lechem będzie początkiem wzrostu formy Białostoczan. Jednocześnie nie zapomina o wysokiej klasie rywala oraz zwraca uwagę na dobrą pracę, jaką wykonuje Niels Frederiksen w Kolejorzu.
– Niels Frederiksen to bardzo dobry i doświadczony trener. Nie raz mierzył się z takimi sytuacjami, nie raz wychodził z nich bardzo dobrze. Lech ma jako klub ogromne tradycje w grze o najwyższe cele, to dla nich naturalne środowisko. Dotyczy to również klasy ich piłkarzy, to są zawodnicy stworzeni do takich momentów. Nie patrzę na to przez pryzmat presji, lecz szczęścia z bycia w takim momencie, że jutro, w sobotę o 20:15, mamy mecz przy pełnych trybunach dwóch ostatnich mistrzów Polski, bardzo jakościowych drużyn, które w tym sezonie zdobywały doświadczenie w Europie, preferując ofensywny i widowiskowy futbol. Mecz, którego stawką jest pozycja lidera. To super chwila, która ma pokazywać moment i po prostu cieszę się na ten mecz – przyznał Siemieniec, cytowany przez Jakuba Seweryna.
Jagiellonia po przerwie odzyska formę? „Będą świeżą drużyną”
Siemieniec skomentował grę Pietuszewskiego w reprezentacji. „To chwila dumy i radości”
Z wątków dookoła meczu z Lechem, Adrian Siemieniec poruszył też kwestię stanu jego kadry. Jest zadowolony, że wszyscy zawodnicy wrócili w pełni zdrowi ze zgrupowań swoich reprezentacji, jednak dopiero ostatni trening rozstrzygnie, którzy piłkarze będą gotowi na starcie z mistrzem Polski. Wciąż niepewny jest występ choćby Andy’ego Pelmarda. 35-latek dodał, że spośród graczy, którzy z powodu kontuzji nie mogli zagrać z Wisłą Płock, nikt nie wrócił do pełni zdrowia.
Trener Jagiellonii wrócił jeszcze do ostatniej przerwy reprezentacyjnej i debiutu Oskara Pietuszewskiego w pierwszej kadrze. To właśnie Siemieniec wprowadzał go do seniorskiej piłki i rozwinął na tyle, że Porto zdecydowało się zapłacić za zaledwie 17-letniego skrzydłowego wiele milionów euro.
– Zdaję sobie sprawę, że wielu ludzi i trenerów miało wpływ na to, że Oskar zadebiutował w reprezentacji. Za mojej kadencji w reprezentacji Polski zagrali Romanczuk, Skrzypczak, Marczuk i Wdowik, teraz do tej grupy dołączył, już nie jako zawodnik Jagiellonii, ale w niedługim czasie od transferu, najmłodszy Pietuszewski. To chwila dumy, szczęścia dla wszystkich, którzy mu dobrze życzą i mieli wpływ pośredni na to, gdzie teraz jest. Ale to on miał na to największy wpływ. Jestem szczęśliwy, że zagrał już dwa bardzo ważne mecze w reprezentacji. To początek jego reprezentacyjnej kariery, która mam nadzieję, że będzie długo trwała i przyniesie kibicom dużo radości.
Początek starcia przy Słonecznej już czwartego kwietnia o 20:15. Lech, jeśli wygra, to umocni się na pozycji lidera i zwiększy przewagę nad Jagą do sześciu punktów. Zespół z Białegostoku jest trzeci, mając taki sam dorobek, co drugie Zagłębie Lubin.
Forma drużyny dostarczony przez Superscore
Czytaj więcej na Weszło:
- UEFA wysłała list do PZPN-u i Lechii. Chodzi o ujemne punkty
- Thomasberg przekazał: Juwara wrócił do pierwszej drużyny
- Papszun nie toleruje takich słów. Stojanović w trudnym położeniu
Fot. Newspix