Bartosz Bereszyński oba mecze barażowe przesiedział na ławce rezerwowych, ale po porażce w Solnie miał ciekawe przemyślenia.
Obrońca Palermo nie ukrywał, że dla jego pokolenia była to ostatnia szansa, żeby jeszcze posmakować gry na imprezie tej rangi.
– W szatni była raczej cisza. Takie mecze i takie porażki bolą. Wiemy, że znaczna część nas straciła szansę na swój ostatni mundial w karierze. Szczególnie po takim meczu jest duży niedosyt, ale główną emocją jest smutek i poczucie, że mogło się to skończyć inaczej – stwierdził Bereszyński.
Bartosz Bereszyński komentuje porażkę ze Szwecją
On również uważa, że atuty piłkarskie były po naszej stronie.
– Byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną niż Szwedzi. Miałem wrażenie, że cztery lata temu zagrali dużo lepiej, a przegrali. Niestety w takich meczach chodzi przede wszystkim o wygrywanie, a nie fajne granie w piłkę. My chcieliśmy fajnie zagrać w piłkę i wygrać. Dwa razy odrobiliśmy i to duża klasa zespołu. Szwedzi nastawili się na stałe fragmenty, dłuższe piłki i kontrataki, jakieś pół sytuacji i strzelenie gola. To było dziś po ich stronie. Pewnie też zabrakło trochę szczęścia przy naszych akcjach – komentował doświadczony defensor.
Jakub Kamiński: Dziwne, że sędzia tego dłużej nie sprawdzał
O niepodyktowanym rzucie karnym nie chciał się wypowiadać w sposób czarno-biały.
– Z perspektywy ławki wyglądało to przynajmniej kontrowersyjnie. Dosyć szybka reakcja VAR-u i już akcja była wznowiona. Nie widziałem jeszcze powtórki. Dzisiejsza technologia pozwala na wielokrotne obejrzenie tej sytuacji, więc myślę, że nie ma co mówić o błędzie, chyba że powiecie mi, że to rażący błąd. Zdziwiła mnie szybka reakcja VAR-u. Wydawało się, że to trochę potrwa, a trwało kilka sekund – mówił Bereszyński.
Na papierze wszystko wiedzieliśmy przed rzutem wolnym
Nie ukrywa on, że schemat rozegrania rzutu wolnego na 2:1 dla Szwedów na papierze mieliśmy świetnie rozpracowany. Zabrakło wykorzystania tej wiedzy w praktyce.
– Z perspektywy ławki to tylko rzut wolny z boku. Ćwiczyliśmy to ustawienie, mieliśmy świadomość, że stałe fragmenty gry są ich mocną stroną i mają je przygotowane. Rzadko widzi się, żeby zespół trenował stałe fragmenty na rozgrzewce, a oni to robili. Doskonale wiedzieliśmy, jak to rozegrają. Trenowaliśmy to i wiedzieliśmy, że tak będą blokować i tak strzelać – że zawodnik ze spalonego będzie wybiegał i blokował naszego drugiego w strefie – a strzelili nam z tego gola. To też coś, co boli i co nie powinno się wydarzyć – podsumował Bartosz Bereszyński.
CZYTAJ WIĘCEJ O MECZU SZWECJA – POLSKA:
- Zbigniew Boniek ocenia mecz ze Szwecją. Przeklinał na sędziego
- Urban przegrał. Ale ten mecz pokazał, że zna się na rzeczy [KOMENTARZ]
- Ekspert: Sędzia popełnił co najmniej cztery większe błędy
- Zalewski na wahadle? To zawsze będzie smród w obronie
- Lewandowski zszedł jako ostatni. Po meczu nie powiedział jeszcze „goodbye”
- Mundial bez nas. Świetna gra, głupie błędy i mecz paradoksów [OCENY]
Fot. Newspix